"Sala jak na budowie. Na stadionie obszukali nas, zabrali kanapki i wodę" - skarżą się policjanci

Policjanci skarżą się na warunki, w jakich musieli zabezpieczać mecz na stadionie w Gdańsku. Jak mówią, mijając bramki, zostali przeszukani przez ochroniarzy, którzy odebrali im m.in. prywatny prowiant. Jako pomieszczenie socjalne dostali niewykończoną salę, w której leżały jeszcze cegły.
- Po odprawie udaliśmy się w kierunku stadionu - jakieś 3 km. Po dojściu do bramek ku naszemu zaskoczeniu ochroniarze (stewardzi) dostali polecenie, aby nas, policjantów - obserwatorów z akredytacją, przed wpuszczeniem na obiekt wnikliwie przeszukać i skontrolować nasz podręczny bagaż. I tak się stało. Musieliśmy się pozbyć na bramkach naszego prywatnego prowiantu, jedzenia, kanapek i wody - relacjonuje na Internetowym Forum Policyjnym Niebieski112, jeden z funkcjonariuszy, który brał udział w zabezpieczeniu.

Policjanci zabrali ze sobą jedzenie, bo mieli być na służbie kilkanaście godzin, a już wcześniej zapowiedziano im, że na stadionie żadnego posiłku nie dostaną. Otrzymali za to półlitrowe butelki wody mineralnej jednego ze sponsorów Euro 2012 i tylko takie mogli bez problemu wnieść do środka. - Jednej dziewczynie kazali oddać termos do depozytu, a chłopakowi ze Słupska, który miał przy sobie torbę z opatrunkami, środkami do dezynfekcji itp., kazali wywalić te własne ciecze do kosza. Oczywiście odmówił - pisze na forum Wolverinea.

Policjanci protestowali przeciwko takiemu traktowaniu, ale - jak mówią - nie poparł ich żaden z dowódców.

Pył, wiszące kable, rury, syf

Nastroje policjantów nie poprawiły się, gdy zobaczyli salę, którą dostali na stadionie jako pokój socjalny. - To było pomieszczenie w budowie. Nie w remoncie, ale w budowie. Beton, pył, wiszące kable, rury, syf, jakieś stoły stały i tyle. Ciemno. Pomieszczenie może kiedyś będzie np. dużą restauracją, ale w dniu meczu był to jeden wielki plac budowy - relacjonuje Radiu TOK FM jeden z funkcjonariuszy. W środku stały stoły i ławy dla mundurowych.

Na gdańskim stadionie jest komisariat policji, ale jak mówią funkcjonariusze, wtedy zajmowali go ich przełożeni.

Komenda: Nieporozumienie. Nie powtórzy się

Przedstawiciele komendy wojewódzkiej w Gdańsku tłumaczą, że przeszukanie policjantów przez ochroniarzy wynikało z nieporozumienia. - Pomylona została brama. Policjancie weszli nie tą, którą powinni. Ochroniarze, którzy tam byli, nie mieli świadomości, że pojawią się tam funkcjonariusze, których nie powinno się przeszukiwać - wyjaśnia podkom. Maciej Stęplewski z biura prasowego pomorskiej policji.

Jak przekonuje, interweniowanie w tej sprawie nie miało sensu, bo wydłużyłoby tylko czas. - Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, ale już się nie powtórzy. Mamy wyznaczoną konkretną bramę, przez którą ochroniarze będą wpuszczali policjantów bez przeszukiwania - zapewnia.

Po skargach - jak mówi - policjanci będą mieć teraz również dostęp do pomieszczeń stadionowego komisariatu. - Sala, w której przebywali funkcjonariusze, została nam przekazana przez UEFA i nie mieliśmy wpływu na to, jak wygląda. Z drugiej strony zapewniam, że wygląd sali nie ma aż tak wielkiego znaczenia dla policjantów, bo przyjechali tam, żeby służyć - dodaje.

Zapewnia, że władzom komendy zależy jednak na komforcie policjantów, więc i ta sprawa ma zostać "załatwiona".

DOSTĘP PREMIUM