Karnowski o ochronie kobiet: Boję się niszczenia rodziny przez UE. "Ale to nie konwencja unijna"

- Boję się destrukcji rodziny. UE ciągle naciska ws. naszego ładu moralnego: ochrony życia, małżeństw, rodziny - mówił w TOK FM Michał Karnowski, komentując plany ratyfikacji przez Polskę konwencji przeciw przemocy wobec kobiet. - Panie Michale, to nie jest konwencja unijna - przypomniał mu Wiesław Dębski. Podkreślił też, że prawica nie boi się, że bicie kobiet niszczy rodziny, ale że zniszczy je mówienie o przemocy.
Publicyści rozmawiali dziś w "Popołudniu Radia TOK FM" o kwestiach światopoglądowych, które znów podzieliły polityków, a konkretnie - o in vitro i konwencji ws. przemocy wobec kobiet.



Michał Karnowski z serwisu wPolityce.pl skrytykował pomysł Kaczyńskiego, który zaproponował dziś partiom "okrągły stół" ws. in vitro. Dziennikarz zwrócił też uwagę, że w sporze chodzi o to, czy ludzkie zarodki powinny być chronione jak człowiek - jego zdaniem powinny. Chwalił też regulacje niemieckie: - Państwo niemieckie tak to rozwiązało, że do każdego zabiegu tworzone są dwa zarodki, które potem nie są niszczone. A w Polsce jest wolna amerykanka - można wziąć szufelkę i wyrzucić ludzkie zarodki na śmietnik. Tak się dzieje. Ja jestem za tym, by do każdego zabiegu tworzono tyle zarodków, ile trzeba. Czyli dwa.

Przyznał też, że w wewnątrzpartyjnym sporze Platformy ws. in vitro i ochrony praw kobiet popiera stanowisko frakcji Jarosława Gowina, jednak - jego zdaniem - premierem Gowinem manipuluje: - Konserwatyści są potrzebni Tuskowi jako paprotki.

Nie zgodził się z nim były naczelny "Trybuny" Wiesław Dębski, dziś w Wirtualnej Polsce: - Tusk budował szeroką formację. Musi uwzględniać oponie różnych stron, ale to nie znaczy, że ma pozwalać na kompletny paraliż.

Dębski o ochronie kobiet: Dopatrujecie się ukrytych znaczeń

Publicyści rozmawiali również o konwencji przeciw przemocy wobec kobiet Rady Europy, którą ma przyjąć Polska, a przeciw której jest prawica. Rząd zajmował się sprawą konwencji pod koniec maja. Ministrowie zdecydowali, żeby przed decyzją o podpisaniu dokumentu dać sobie kilka tygodni na przygotowanie analiz oraz opinii ekspertów. Na tle dyskusji doszło do sporu pomiędzy pełnomocniczką rządu ds. równego traktowania, która uważa, że dokument należy jak najszybciej ratyfikować, a ministrem Gowinem, który widzi w nim "wyraz ideologii feministycznej", służący "zwalczaniu tradycyjnej roli rodziny i promowaniu związków homoseksualnych".

Konwencja do tej pory została podpisana przez 19 państw wchodzących w skład UE i spoza niej; Turcja, jako jedyne państwo, już ją ratyfikowała. Ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji. I to - wg Dębskiego - należy przede wszystkim brać pod uwagę, rozważając jej przyjęcie: - Patrzmy na to, co jest na stole, nie - pod stołem. To, o czym pan mówi i o czym mówi Gowin, to dopatrywanie się ukrytych znaczeń.

Karnowski: Boję się destrukcji rodziny

Karnowski obawia się, by przyjęcie konwencji nie oznaczało wtrącania się w sprawy Polski przez Unię Europejską, która - wg publicysty - zapewniała, przyjmując nas do wspólnoty, że nie będzie tego robić. - Pamiętam te zapewnienia i widzę dzisiejszą praktykę, np. to, jak UE odnosi się do kwestii ochrony życia, do małżeństw, do rodziny. Ciągle próbuje naciskać. Gdy wejdzie pan do biura PE na Świętokrzyskiej w Warszawie, zobaczy pan same ulotki i plakaty skrajnie lewicowe. Gdy pół roku temu rząd Węgier próbował użyć unijnych pieniędzy - absolutnie zgodnie z procedurami - do ochrony życia, to było twarde "nie". Natomiast promowanie aborcji za pieniądze unijne odbywa się na szerokich frontach - ocenił Kranowski.

- Ale panie Michale, to nie jest konwencja unijna. Tylko Rady Europy - przypomniał Dębski. Jak dodał, nie może zrozumieć, dlaczego prawica tak bardzo boi się lepszej ochrony kobiet przed przemocą.

Karnowski próbował to wyjaśnić: - Boję się, że to podłożenie pod bardzo ogólne sformułowania bardzo radykalnej praktyki, która zmieni społeczeństwo i będzie dążyć do destrukcji rodziny. Państwo i prawo nie jest od tego, by dyktować obywatelom, jak mają żyć i stwierdzać, co jest tradycją dobrą, a co złą.

- Czyli jeśli mąż bije żonę, to nie jest destrukcja rodziny? A jeśli się o tym mówi i z tym walczy, to jest? - podsumował Dębski. Karnowski nie odpowiedział na to pytanie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM