"Pojawiły się nowe autorytety moralne w kwestiach kumoterstwa, kolesiostwa i nepotyzmu..."

- Po aferze z taśmami Artur Balazs poucza, że w PSL panuje patologia. Tylko tak się jakoś składa, że w nagraniach Serafina 90 proc. osób to ludzie Balazsa. Mam nadzieję, że natychmiast ich odwoła, żeby się nie zdeprawowali w tym okropnym środowisku - mówiła w TOK FM Janina Paradowska.
Janina Paradowska w porannym przeglądzie prasy skomentowała m.in. ostatnie "afery taśmowe", które miałyby uderzyć w rząd - najpierw były to "taśmy PSL", teraz - jak donoszą gazety - będą to taśmy bezpośrednio dotyczące rządzącej Platformy Obywatelskiej. - Taśmy mają obalić rząd. Tym razem mają dotyczyć podobno m.in. byłego ministra Cezarego Grabarczyka. Właściwie nie ma więc co obalać, bo Grabarczyk jest dzisiaj wicemarszałkiem Sejmu - skomentowała Paradowska.

Gazety? "Dzisiaj wszystko to tabloidy"

- Dzisiaj większość gazet to tabloidy - wszystkie piszą o taśmach, nazwiskach - kontynuowała publicystka. - Mamy dalszy ciąg ścigania rodzin i żon. Do tego stopnia, że nawet sprawa matki Madzi zeszła w "Fakcie" na dalsze strony, co oznacza, że sytuacja jest poważna - stwierdziła.

I skomentowała tekst Witolda Gadomskiego z "Gazety Wyborczej", który publikuje dzisiaj listę członków PO, którzy pracują w mazowieckiej jednostce wdrażania programów unijnych. - Nie wiem, jakie te osoby mają kwalifikacje, ale ich obciążeniem jest to, że są członkami PO - zauważyła Paradowska. - Albo więc trzeba ich natychmiast wyrzucić z roboty, albo muszą wystąpić z partii. Innego wyjścia nie widzę, bo dzisiaj przynależności do partii nie da się pogodzić z pracą w żadnej instytucji publicznej.

Nowe autorytety moralne

Paradowska podkreśliła, że z gazet w ostatnich dniach narodziły się nowe autorytety moralne "w kwestiach kumoterstwa, kolesiostwa i nepotyzmu". Publicystka wymienia: - Jednym z takich autorytetów stał się poseł Artur Soska, którego pamiętam z początków lat 90. Wtedy bardzo wojowniczy poseł w Sejmie, teraz na kompletnym aucie. Poseł Soska poucza dzisiaj w "Fakcie".

- Kolejnym autorytetem moralnym stał się pan Artur Balazs. On też poucza, że patologia panuje w PSL i w obsadzaniu stanowisk - kontynuuje dziennikarka. I punktuje polityka: - Tak się jakoś składa, że w nagraniach Serafina 90 proc. osób to ludzie Artura Balazsa. Mam nadzieję, że natychmiast ich odwoła, żeby się nie zdeprawowali w tym okropnym środowisku.

Zdrowy rozsądek w mediach? Brak

- Mam wrażenie, że to, co się w tej chwili dzieje, oznacza, że media zatraciły zdrowy rozsądek - podsumowuje Paradowska. - Teraz wszyscy piszą, że wszyscy wiedzieli o taśmach. To jaki problem to opisać? Teraz np. pan poseł Palikot pobiegł do prokuratury, żeby zawiadomić o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera i wicepremiera Pawlaka. Mógł więc zawiadomić również o podejrzeniach wobec siebie - był przecież posłem w poprzednich latach.

- Mógł przeczytać słynny raport NIK na ten temat, który nie był tajemnicą, a nad którym komisja rolnictwa obradowała i nie napisała żadnego dezyderatu, bo się nikomu nie chciało - jak to w wielkiej chłopskiej rodzinie - stwierdziła prowadząca "Poranek TOK FM".

DOSTĘP PREMIUM