Balcerowicz: Własność państwowa to jest własność polityków. Ograniczmy, bo będzie jak w Grecji

- Właściciel prywatny to taki, który naciska na zarząd, żeby podejmował uzasadnione ekonomicznie decyzje. Polityczny właściciel jest albo bierny, albo jest w aktywny sposób zły - obsadza kolesiami - mówił w TOK FM prof. Leszek Balcerowicz, postulując zdecydowane ograniczenie liczby spółek skarbu państwa, które jego zdaniem ?normalnymi tworami? nie są.
Po aferze taśmowej w mediach nie milkną głosy o "Polsce kolesiów". - Czy rzeczywiście Polska taka jest? - pytał swojego gościa prowadzący "Poranek TOK FM" Jan Wróbel.

Prof. Leszek Balcerowicz nie ma wątpliwości: jeżeli jest dużo stanowisk do podziału, zawsze będzie to nieodpartą pokusą dla polityków. Najlepiej więc po prostu ograniczyć pulę stanowisk do obsadzenia, m.in. przez przyspieszenie prywatyzacji, co zdaniem ekonomisty będzie także korzystne dla stanu finansów publicznych.

- Ze zdziwieniem przyjmuję wypowiedzi, że spółki skarbu państwa to są normalne twory. Nie są, bo podlegają polityce, więc ich decyzje nie są wolne - mówił Balcerowicz. - Nie ma żadnego uzasadnienia, żebyśmy mieli nadal tak dużą skalę własności państwowej w naszej gospodarce. Wiadomo, że własność państwowa to jest własność polityków. To jest taka władza przez telefon, władza obsadzania stanowisk - opisywał były prezes NBP.

Tak było w Grecji. Niech będzie dla nas ostrzeżeniem

- Właściciel prywatny to taki, który naciska na zarząd, żeby podejmował uzasadnione ekonomicznie decyzje. Polityczny właściciel jest albo bierny - i mamy rozpasanie menedżerów - albo jest aktywny w sposób zły - to znaczy obsadza kolesiami - mówił ekonomista.

Prof. Balcerowicz przytaczał przykład Grecji, gdzie - jak mówił - aby dostać stanowisko, trzeba było bezpośrednio zapisać się do określonej partii. - Popyt zwiększał podaż, w patologicznym sensie. To się rozrastało. Niech ta Grecja będzie dla nas przykładem ostrzegawczym - apelował były minister finansów, podkreślając, że oczekuje od rządu zdecydowanego zawężenia skali spółek skarbu państwa. I lepiej, żeby rządzący z tym nie zwlekali.

Zwlekanie z reformami jest ryzykowne. Dla zwlekających

Dlaczego? - Zbyt długie uprawianie propagandy sukcesu dla tych, co uprawiają, jest ryzykowne. Nie warto, zwłaszcza po wyborach, zwlekać ze środkami zaradczymi, bo daje się szanse opozycji. To jest więc ryzykowne także politycznie dla tych, co zwlekają. A jeśli uważamy, że opozycja ma gorszy program, to jest ryzykowne dla kraju - mówił były minister finansów.

- W Polsce jest za mało ludzi, którzy poczuwają się do obowiązku moralnego, żeby nie tylko narzekać, ale swoją dezaprobatę przekuć w czyn - podsumował Balcerowicz.

DOSTĘP PREMIUM