Terlikowski: Tusk wypalony. Passent: Są potknięcia, ale się nie przewróci

Czy rykoszetem za taśmy PSL może dostać Donald Tusk? - Może to nadmiar złych elementów, ale wygląda jakby Donald Tusk był wypalony - stwierdził Tomasz Terlikowski z portalu Fronda.pl w Radiu TOK FM. - Widać potknięcia, ale nie są one na tyle duże, żeby premier się przewrócił - stwierdził Daniel Passent.
Protesty ws. ACTA i wycofanie się z podpisania umowy po protestach w całej Polsce, ustawa o podniesieniu wieku emerytalnego, która nie przysparza zwolenników, w końcu taśmy PSL i krytyka ze strony mediów za nepotyzm i nieprawidłowości - to nie było najlepsze pół roku dla premiera Donalda Tuska. Czy tzw. afera taśmowa w PSL może odbić się na szefie rządu? Zdaniem części publicystów (np. Mirosława Czecha z "Gazety Wyborczej") premier jest terazsłaby jak nigdy.

Tusk się wypalił?

Niepowodzenia polityczne i niedawne spektakularne porażki sportowe sprawiają wrażenie coraz gorszej sytuacji w kraju. Pojawiają się też coraz częściej zapowiedzi pojawienia się kolejnej fali kryzysu. Tomasz Terlikowski, redaktor naczelny portalu Fronda.pl, mówił w TOK FM: - To wprawdzie nie jest wina Tuska, że piłkarze nie umieją grać [Polacy nie wyszli z grupy podczas Euro - red.] czy nie idzie olimpijczykom [na razie w Londynie zawiedli niemal wszyscy faworyci - red.], ale powstaje wrażenie, że nie dzieje się dobrze - stwierdził publicysta. - Rząd przestał sobie radzić. Może nadmiar złych elementów czy jakieś inne problemy. Ale wygląda, jakby Donald Tusk był wypalony i przestał sobie radzić z kryzysem.

Tusk powołał Kalembę ze słabości? "Nie, dystansuje się, żeby pokazać ludowcom, gdzie ich miejsce"

Ulica dyktuje warunki

- Dobrze, dobrze. Wypalony, wypalony. Który z opozycyjnych polityków daje nadzieję, że będzie lepiej rządził. Ja nie bardzo widzę. Palikot? Kaczyński - ripostował Daniel Passent. - Są tacy, którzy mówią, że prezes PiS. Nie wiem, z kim by stworzył rząd - dodał publicysta "Polityki". - Był błąd w sprawie ACTA czy ministra Kalemby. Widać potknięcia, ale nie są one na tyle duże, żeby Tusk się przewrócił - stwierdził.

- Widzę jedno zagrożenie - nie dla rządu, ale dobra publicznego. Mianowicie, za duży wpływ ulicy (co pokazały protesty ws. ACTA i Telewizji Trwam). Polityka przenosi się na ulicę i argumenty, które obowiązywały, słabną pod wpływem kryterium ulicznego. Jeśli na ulice wychodzi 10 tys. internautów, to wcale nie znaczy, że oni mają rację. Skutek jest taki, że rząd zaczyna się bać. Jak protestuje 100 tys. zwolenników Telewizji Trwam, to nie znaczy, że należy obejść przepisy i dać jej miejsce na multipleksie. Czas debaty się skraca, debata merytoryczna się nie liczy. Bo ludzie stoją pod oknami. (Protesty związkowców nie przeszkodziły posłom przyjąć ustawy o podwyższeniu wieku emerytalnego).

Dobrze, że ludzie wyszli na ulice

Terlikowski stwierdził jednak: - To dobrze, że Polakom zaczyna się chcieć protestować. Również na ulicy. Odzyskujemy chęć życia społecznego. Przeciw ACTA wypowiedziały się niemal wszystkie znaczące grupy elit opinii publicznej. Protesty były nagłaśniane. To zadziałało. A dopiero wtórnie zadziałało, że sprzeciwili się głównie młodzi ludzie, którzy będą brać udział w wyborach jeszcze wiele lat. Dla nich internet jest ważny, spędzają w nim niemal całe życie.

DOSTĘP PREMIUM