IPN bez siedziby. Wróbel: Starsi panowie w randze majora się ucieszą. Kupią sobie wszystkie gazety

Siedziba IPN sprzedana, Instytut utyskuje, że nie ma się gdzie podziać. - Są środowiska mocno starszych panów w randze majora czy pułkownika, którzy dzisiejszy dzień zaliczą do bardzo udanych. Kupią sobie wszystkie gazety - mówił w Poranku Radia TOK FM Jan Wróbel. - Ciekawe, dokąd się wyprowadzi Instytut - zastanawiał się publicysta.
Wczoraj ogłoszono, że Instytut Pamięci Narodowej będzie musiał opuścić swoją główną siedzibę w Warszawie. Firma RUCH SA sprzedała bowiem innej firmie budynek przy ulicy Towarowej - dotychczasową centralę Instytutu Pamięci Narodowej. W związku z transakcją niemożliwe stało się kupno siedziby przez skarb państwa.

- Komunikat Instytutu brzmi dramatycznie, prywatny właściciel przejmuje budynek, w którym mieści się Instytut, a władze Warszawy nie spieszą, by dać budynek. A 30 milionów, które IPN chciał wyszarpnąć ze swojej kieszeni, nie starczy na nic odpowiedniego - ironizował Jan Wróbel.

- IPN grozi, że w ogóle się wyprowadzi z Warszawy - ciekawe dokąd - zastanawiał się w Poranku Radia TOK FM publicysta. - Może do jakiegoś małego miasteczka. Może śladem piosenki Jacka Kelusa będzie to Różan, cichy Różan, w której ubol będzie uprawiał grządki - stwierdził.



Wróbel mówił również, że "są środowiska mocno starszych panów w randze majora czy pułkownika, którzy dzień dzisiejszy zaliczą do bardzo udanych. Kupią sobie wszystkie gazety".

Wróbel cytował Piotra Skwiecińskiego, który kłopoty lokalowe Instytutu komentuje w "Rzeczpospolitej": Żaden z rządów nie zrobił nic, by zapewnić siedzibę. Ale największą odpowiedzialność ponosi PO. IPN będzie musiał wynająć za znacznie większe pieniądze nowy budynek - trzeba będzie więc zwolnić pracowników, co ograniczy merytoryczną działalność Instytutu, będzie mniej książek, mniej śledztw, a więcej oficerów UB będzie żyło w spokoju - pisze prawicowy publicysta.

DOSTĘP PREMIUM