Sipowicz: Premier sam palił, powinien nas zrozumieć

Kamil Sipowicz wzywa premiera do przeprowadzenia zmian w prawie dotyczącym posiadania marihuany. - Wiadomo, że pan premier palił, bo się do tego przyznał. Mam nadzieję, że to człowiek, który rozumie ten problem. Nie apeluję o legalizację, ani nawet o depenalizację. Powinni uściślić, czym jest "nieznaczna ilość". Gumowy paragraf zamienia się w gumowe pałki - mówił gość "Komentarzy".
Kamil Sipowicz jest partnerem piosenkarki Olgi J., która została oskarżona o posiadanie niedozwolonych substancji. Znaleziono u niej w domu prawie 3 gramy marihuany.

Gość "Komentarzy" przyznał, że zawiódł się na premierze. - Wydawało mi się, że jak Donald Tusk dochodził do władzy, to chciał przekształcić Polskę. Jestem rozczarowany, bo on patrzy na tę sprawę tak jak jego wyborcy. Jest druga kadencja. Mógłby zrobić coś więcej niż patrzeć na sondaże. Polityk jest po to, żeby schlebiać gustom wyborców czy żeby zmieniać świat? - pytał Sipowicz.

Przycisnąć władzę

Czy nie należałoby wpłynąć na władzę tak, jak zrobili to protestujący przeciwko ACTA? - Na ostatnim marszu Wolnych Konopi było ponad 15 tysięcy ludzi. Może w przyszłym roku będzie więcej i to przekona premiera. Głos ulicy jest najważniejszy - mówił Sipowicz.

Sipowicz podkreślił, że nie jest zwolennikiem jak najszybszej legalizacji marihuany. - Nie apeluję o legalizację, ani nawet o depenalizację. U nas znaleziono 2,8 grama - to jest znikoma ilość. A jednak prokuratura oddała sprawę do sądu. Jest podstawa prawna, żeby to umorzyć. Dlaczego się tego nie robi? Powinni to uściślić. Gumowy paragraf zamienia się w gumowe pałki.

Według gościa "Komentarzy", wśród polskich polityków sojuszników w sprawie zmian można szukać w Ruchu Palikota, ale największy wpływ ma PO. - Na polskim rynku politycznym jest Palikot, który od początku mówi, że należy zalegalizować marihuanę. Używa tych argumentów co ja. Ale rządzi pan Tusk. Miał kiedyś długie włosy, palił marihuanę, może nas zrozumie - mówił gość "Komentarzy".

Marihuana kontra alkohol

Kamil Sipowicz odniósł się również do tego, jak szkodliwość marihuany postrzega polskie społeczeństwo. - W najnowszym piśmie medycznym "Lancet" w zestawieniu najbardziej szkodliwych substancji marihuana jest na ostatnim miejscu. Po wypaleniu marihuany nikt nie umarł. Chcę, żeby ludzie w Polsce wiedzieli, czym jest marihuana. Dlatego piszę o tym książki - dodał Sipowicz.

- Wódka jest wrośnięta w nasze trzewia. Gdyby zabrać społeczeństwu wódkę, to przestaliby wybierać tych polityków, którzy straszą ich marihuaną - stwierdził.

Policja w TVN24

Gość "Komentarzy odniósł się również do wczorajszego incydentu w TVN 24. Czekając na wejście na antenę, Sipowicz rozmawiał z Andrzejem Dołeckim, działaczem ruchu Wolne Konopie, który brał udział w poprzednim programie razem z posłem Solidarnej Polski Andrzejem Derą. - Kiedy czekałem w poczekalni, przyszła para policjantów. Zapytali się, który to Kamil Sipowicz. Pytają się, czy na antenie pokazywałem substancje niedozwolone. Powiedziałem, że dopiero wchodzę na antenę - opisywał sytuację gość "Komentarzy".

Torebkę z suszem w studio TVN24 pokazywał Andrzej Dołecki. Zrobił to, jak twierdzi Sipowicz, aby pokazać, jak wygląda 2,8 grama marihuany, za posiadanie której została zatrzymana Kora.

- Powiedziano nam, że doniesienie złożył poseł Andrzej Dera, który rozmawiał z panem Dołeckim - dodał Sipowicz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM