Tusk nie ostrzegł Polaków? "A miał zrobić obwieszczenie: oto szemrana firma?" [PUBLICYŚCI]

"Tusk nie ostrzegł Polaków" - krzyczy dzisiejszy "Super Express". - Nie miał takiej możliwości - przekonywała w TOK FM Eliza Olczyk z "Rzeczpospolitej". - Nie mógł wyjść i zrobić obwieszczenia, że oto jest szemrana firma. To demagogia - podkreślała. Publicyści dyskutowali, na ile zaszkodzą obu Tuskom - Donaldowi i Michałowi - ataki tabloidów.
- Dzisiejszy "Super Express" pisze: "Tusk nie ostrzegł Polaków". Takich tytułów będzie więcej. Powinien był ostrzec? - pytał swoich gości prowadzący "Poranek" Jan Wróbel.



- Nie miał takiej możliwości - uważa Eliza Olczyk z "Rzeczpospolitej". - Bez względu na to, co znajdowało się w notatce ABW, i tak nie miał możliwości ruchu. Jeśli było napisane, że sprawą zajmuje się prokuratura, to co więcej miał zrobić? Jeśli było, że się sprawą nie zajmuje, to jedynie co mógł, to ją do prokuratury skierować. Nie mógł wyjść i zrobić obwieszczenia, że oto jest szemrana firma. Mówienie, że Donald Tusk nie ostrzegł Polaków, jest demagogiczne - tłumaczyła.

- Już sobie wyobrażam, że Tusk wychodzi na konferencję prasową i tak przy okazji mówi: ostrzegam was - ironizowała Renata Kim z "Newsweeka". - A potem okazuje się, że OLT i Amber Gold działają znakomicie. I mamy oskarżenie, że zniszczył biznes, majątki kilkunastu tysięcy Polaków. Jedyne, co powinien był zrobić, to powiedzieć [służbom]: ryjcie tak długo, aż dowiecie się, czy jest problem - przekonywała dziennikarka.

"Z gazetami się nie walczy"

Z tabloidami ma kłopot także syn premiera. W imieniu Michała Tuska pozew przeciwko "Faktowi" złożył Roman Giertych., co wywołało sugestie o znaczeniu politycznym tej decyzji.

Giertych adwokatem młodego Tuska? "To zabieg polityczny'' >>

- Giertych, dopiero gdy odszedł z polityki, spiera się z tabloidami. Wcześniej tego nie robił, bo wie, o co chodzi. Nie walczy się z gazetami - mówiła Eliza Olczyk z "Rzeczpospolitej".

Zdaniem politolog dr Anny Materskiej-Sosnowskiej, zostawienie sprawy bez odzewu też nie byłoby najlepszym rozwiązaniem. - Bo to znaczy: skoro napisali, a on nie prostuje, to znaczy, że tak jest - mówiła, przyznając jednocześnie, że młody Tusk jest zdecydowanie na przegranej pozycji. Co innego jednak zwróciło jej uwagę: - Jeśli mówimy o Michale Tusku, synu premiera, to zastanawiam się, gdzie było ABW, żeby temu [zaangażowaniu się w firmę Amber Gold] zapobiec.

Młody Tusk jak Marcinkiewicz

Renata Kim jest przekonana, że zachowanie Michała Tuska było po prostu niedojrzałe. - Wyłania się obraz młodego człowieka, który nikogo nie słucha i nie myśli o konsekwencjach - mówiła. Prowadzący Jan Wróbel przekonywał z kolei, że takie wytłumaczenie trzymało się logiki, dopóki na scenie nie pojawił się Roman Giertych jako adwokat syna premiera.

- Widzę w tym syndrom Kazimierza Marcinkiewicza, który się żeni z piękną, młodą dziewczyną, potem biega do tabloidów, żeby o nim nie pisali, a na koniec zaprasza kolorową gazetę do sesji zdjęciowej o małżeństwie Marcinkiewiczów - porównywał. - Być może w młodym Tusku zaszła przemiana i doszedł do wniosku, że bycie na pierwszych stronach gazet to nic złego. I dlatego prosi Romana Giertych, jedynego adwokata w Polsce, o którym wszyscy coś myślą. I nie jest to szeryf z dobrej bajki - opisywał.

- Gdyby faktycznie chciano zakończyć sprawę, to wynajęto by bardzo dobrego adwokata, a nie medialnego - zgodziła się dr Materska-Sosnowska.

Eliza Olczyk podkreślała, że Michał Tusk najprawdopodobniej nie podjął tej decyzji sam. - Tam na pewno jest zaangażowany sztab Platformy - mówiła.



DOSTĘP PREMIUM