Rostowski wylicza propozycje Kaczyńskiego? "Za nasze pieniądze? Absurdalne nieporozumienie!"

- Przez ostatni tydzień sztab urzędników ministerstwie finansów za nasze pieniądze podlicza pomysły Jarosława Kaczyńskiego. Uważam to za absurdalne nieporozumienie - krytykował Michał Szułdrzyński.
Według wcześniejszych zapowiedzi Rostowski ma przedstawić wyliczenia kosztów realizacji propozycji zaprezentowanych przez Jarosława Kaczyńskiego.



Zdaniem Michała Szułdrzyńskiego z "Rzeczpospolitej", takie wyliczenie może i jest dobry pomysłem PR-owym rządu, ale tylko tyle.- Jeżeli rząd od kilku miesięcy nie jest w stanie skończyć prac nad ustawą deregulacyjną, która została obiecana w marcu. Skoro nie jest w stanie zakończyć prac nad wieloma pilnymi ustawami, a przez ostatni tydzień sztab urzędników w Ministerstwie Finansów za nasze pieniądze podlicza pomysły Jarosława Kaczyńskiego, to uważam to za absurdalne nieporozumienie - krytykował. - Rozumiem, że przez kolejne parę miesięcy takie propozycje będą rozliczane w kolejności sondażowej? SLD, Ruch Palikota i tak dalej? - pytał.

Niech to zrobi think tank

- Nie zgadzam się, że wyliczenia tego, co by nas kosztowały wyliczenia Kaczyńskiego są mało ważne - wtrącił bloger Azreal Kubacki. - Nie są mało ważne - zgodził się Szułdrzyński. - Tylko ja bym chciał, żeby to zrobił think tank Platformy. Po to wydaje ustawowe pieniądze, żeby krytykować pomysły opozycji. Nie chcę, żeby instytucje rządowe zajmowały się recenzowaniem tych propozycji - tłumaczył.

- Mnie bardziej ciekawi, czy opozycja ma alternatywne propozycje, jeśli chodzi o sprawy budżetowe. Bo ja słyszałem tylko panią Szydło, że nie zgadza na pewne rzeczy związane z podatkami. Ale alternatywnego projektu budżetu nie słyszę - podkreślał Kubacki.

"Bez sensu, nielogiczne, złe". Ekonomiści i eksperci o propozycjach prezesa PiS >>

W ogóle nie chodzi o konstruktywną dyskusję

- Tylko że cała propozycja gospodarcza Jarosława Kaczyńskiego nie ma na celu żadnego konstruktywnego działania - ocenia Paweł Stremski, dyrektor programowy gazeta.pl - Tak samo wyliczanie kosztów nie jest żadnym konstruktywnym działaniem ze strony rządu - mówił.

Jego zdaniem wystąpienie prezesa PiS było jak najbardziej przewidywalnym zachowaniem lidera opozycji przy okazji otwarcia nowego sezonu politycznego. - Otwiera go jakimś zbiorem starszych propozycji, w których nie ma nic odkrywczego. W dodatku, to są to propozycje bez żadnego pokrycia, bo PiS nie ma w najbliższym czasie żadnej szansy, żeby wrócić do władzy. Wybory są dopiero za trzy lata - przypominał Stremski.

DOSTĘP PREMIUM