"Gdyby prokurator działała szybciej, być może wiele osób nie zdążyłoby wpłacić pieniędzy do Amber Gold"

- Obydwie panie prokurator, prowadząca śledztwo i nadzorująca, popełniły ten sam błąd: bezzasadnie oczekiwały na opinię biegłego. W tym czasie można było wykonywać inne czynności, które w naszej opinii doprowadziłyby śledztwo szybciej i skuteczniej do finału. Być może bardzo wiele osób nie zdążyłoby wpłacić pieniędzy do Amber Gold - tłumaczył w TOK FM prok. Zalewski.
We wtorek zgodę na odwołanie szefowej Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz Marzanny Majstrowicz za zły nadzór nad śledztwem ws. Amber Gold wyraziła Krajowa Rada Prokuratury. O odwołanie Majstrowicz wnioskował prokurator generalny Andrzej Seremet. To prokuratura z Wrzeszcza pierwotnie odmówiła śledztwa w sprawie spółki Marcina P.

Być może można było zapobiec

To pierwszy taki przypadek po wejściu w życie nowej ustawy. - Czy skala zaniedbań rzeczywiście była taka wielka? Czy też, jak podejrzewają niektórzy, działa układ? - pytała swojego gościa Janina Paradowska.

- Doszliśmy do wniosku, że pani prokurator w tej sprawie rzeczywiście nienależycie wykonywała swoje obowiązki. Zaniechała prowadzenia nadzoru służbowego w taki sposób, jaki jest on prawnie określony. Zabrakło jej wiedzy i fachowości w zakresie spraw gospodarczych, bankowych. Nie stanowiła dla prokuratora prowadzącego to śledztwo wsparcia - wyliczał przewodniczący Krajowej Rady Prokuratury, prok. Edward Zalewski. Jego zdaniem obydwie panie prokurator, prowadząca śledztwo i nadzorująca, popełniły ten sam błąd: bezzasadnie oczekiwały na opinię biegłego. W tym czasie można było wykonywać inne czynności, które w naszej opinii doprowadziłyby śledztwo szybciej i skuteczniej do finału. Być może bardzo wiele osób nie zdążyłoby wpłacić pieniędzy do Amber Gold - ocenia prok. Zalewski.

Prokuratorzy - bywa - muszą szukać tańszych biegłych

Od czasu afery Amber Gold nasiliła się krytyka prokuratorów, którzy mają nie radzić sobie ze sprawami gospodarczymi i bankowymi. - Diagnoza jest częściowo słuszna - przyznał prok. Zalewski.

Jak podkreślał, sprawy gospodarcze są najtrudniejsze, trzeba być fachowcem o wieloletnim doświadczeniu w dziedzinie, a takich w prokuraturze brakuje. - W prokuraturze zaniechano specjalizacji. To błąd - uważa gość TOK FM. - Nie można zasadnie twierdzić, że prokurator ma się znać na wszystkim. Specjalizacja jest potrzebna - podkreślił.

Jako pierwszoplanową przyczynę kłopotów prokuratury wymienił jednak "słabą ekipę biegłych" i brak pieniędzy. - Zdarza się, że prokuratorzy muszą szukać tańszych biegłych. To jest niedopuszczalne - podkreślał.

Potrzebujemy reformy

Jest jeszcze jeden kłopot - delikatność spraw gospodarczych. - Wejście do spółki prawa cywilnego zawsze wiąże się z ryzykiem, że spółka zostanie zniszczona gospodarczo. Kiedy mamy na rynku bardzo słabą ekipę biegłych, prokuratorzy nie mają komfortu, że mogą korzystać z najlepszych biegłych. Potem obawiają się krytyki - tłumaczył prok. Zalewski.

Gość TOK FM przekonywał, że reforma prokuratury jest niezbędna. Chodzi między innymi o zdecydowanie, jaką rolę ma pełnić prokurator. - Naszym zdaniem powinien być przede wszystkim prawnikiem, a nie śledczym. Powinien być bardziej nadzorcą policji niż aktywnym uczestnikiem śledztwa. To by pozwoliło prokuratorom skupić się na najważniejszej części, czyli procesie sądowym - wyjaśniał.

DOSTĘP PREMIUM