Środa: Gowin gorszy niż Amber Gold. Nie może prawa "mieć w nosie". I jako minister, i jako obywatel [POLEMIKA]

Myślę, że szkody, jakie czyni minister Gowin swoją ignorancją (bo i z wiedzą filozoficzną u niego bardzo krucho), są większe niż szkody, które wyrządza afera Amber Gold. I nie da się ich obronić doktryną nieposłuszeństwa obywatelskiego, jak chce tego prof. Markowski - z politologiem polemizuje Magdalena Środa.
Z prof. Markowskim zgadzam się w jednym, że w Polsce jest "wiele wynaturzeń w kształceniu prawników". Rzeczywiście, Wydział Prawa jest jednym z najbardziej konserwatywnych wydziałów na UW (na innych uniwersytetach jest podobnie).

Otoczenie Gowina na tropie gejów

Prawnicy, którzy otaczają szczelnie pana ministra, zajmują się głównie wyszukiwaniem zagrożenia homoseksualnego i genderowego (widzą je np. w przepisach konwencji dotyczącej przeciwdziałania przemocy wobec kobiet), co do reszty - uważają chyba, że prawo ma służyć "sprawiedliwości a la Ziobro" i że samo w sobie jest pozbawione wartości. To rzeczywiście wynaturzenie.

Natomiast co do reszty tez Markowskiego broniących Gowina to zupełnie się z nimi nie zgadzam, i to z powodów fundamentalnych.

Nie pogardzie wobec prawa

Markowski wielkodusznie usprawiedliwia Gowina, przypisując mu działania podobne do nieposłuszeństwa obywatelskiego. Nic bardziej mylnego.

Akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego dotyczą obrony fundamentalnych wartości demokracji, a nie okazywaniu pogardy wobec prawa, poza tym zawsze towarzyszy im wola poddania się karze (motywowana szacunkiem wobec prawa). Gowin nie zamierza poddać się żadnej karze i chyba nawet przez myśl mu nie przeszło zgłoszenie dymisji. Minister sprawiedliwości chyba nie rozumie, czym jest prawo i praworządność. Prawu należy być posłusznym tylko dlatego, że jest prawem, a nie dlatego, że realizuje jakiegoś ducha, interes czy wartości.

Czy przeprosiny ministra wystarczą? Głosuj >>

Co by było, gdyby każdy mógł kwestionować przepisy prawa (mieć je w nosie ), bo stoją one w kolizji z jego rozumieniem sprawiedliwości, wolności lub dobra?!

Minister nieposłuszny?

Poza tym nie może być mowy o nieposłuszeństwie obywatelskim w przypadku władzy. Gowin może prawo zmieniać, ale w sposób praworządny, zgodnie z procedurami i standardami, ale nie może go "mieć w nosie" i jako minister, i jako obywatel.

Prawo jest złe, bo robią je niekompetentni posłowie

Polacy z racji zaborów, okupacji i innych historycznych nieszczęść mieli zawsze sceptyczny i kontestujący stosunek do prawa, bo od dwustu lat stanowione one było przez "obcych" (zaborców, okupantów, komunistów). Jednak gdy tylko zdobyliśmy wolność, to nim nauczyliśmy się posłuszeństwa wobec prawa, zaczęliśmy je "falandyzować", "kroczyć na granicy" narzekać i łamać.

Jeśli stanowimy złe prawo, to głównie dlatego, że w parlamencie jest mnóstwo niekompetentnych posłów, a w rządzie - niekompetentnych ministrów. Tu jest problem, nie w samym prawie. Praworządność jest fundamentalną cnotą obywatelską i minister sprawiedliwości powinien o tym wiedzieć.

Myślę więc, że szkody, jakie czyni minister Gowin swoją ignorancją (bo i z wiedzą filozoficzną u niego bardzo krucho), są większe niż afera Amber Gold.

Środa do Tuska: z jakich powodów ten pisowski pyszałek znajduje się w rządzie PO

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM