W Sejmie komisja ds. EURO 2012 działa w najlepsze. A już trochę po Euro...

Nadal działa sejmowa podkomisja do spraw przygotowań Polski do organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA EURO 2012. Teraz zajmują się raportem minister sportu Joanny Muchy dotyczącego przygotowań i przebiegu turnieju.
Posłowie analizują inwestycje związane z EURO 2012, ale przede wszystkim chcą odwiedzić Gdańsk, Poznań, Wrocław, a może i Kraków. Do Warszawy mają blisko. - Przewidujemy 4-5 spotkań wyjazdowych. Tacy przynajmniej ambitni byliśmy po wakacjach - mówi członek podkomisji Eugeniusz Kłopotek z PSL.

Czy pochłonie to dużo pieniędzy? - Nie. To wie pan, sam wyjazd oraz tylko kawa czy herbata. Nic więcej - śmieje się Kłopotek.

Mariuszowi Błaszczakowi z Prawa i Sprawiedliwości do śmiechu nie jest. - To tylko świadczy o tym, że przekonywano nas, że wszystko jest w porządku, a widać nie jest. Zastanawiam się, czym się zajmuje ta podkomisja. Wydobywaniem biletów darmowych na mecze reprezentacji? Inwestycje miały być zamknięte przed Euro. To jest miara sprawności działania tych, którzy naszym krajem rządzą - mówi szef klubu PiS. 

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Tomaszewski, który reprezentacji nie kibicował, odpowiada bardzo poważnie. - Jest sprawa rozliczeń za stadiony, za autostrady, sprawa rozliczeń podwykonawców. Jest sprawa dyscypliny na stadionach, która wtedy była. Tyle że nie były to stadiony polskie, a stadiony UEFA. Z tego chcemy wyciągnąć wnioski i przenieść to na mecze ligowe - mówi poseł. - Nie można powiedzieć: "fajnie było, dziękuję, już kończymy Euro" - dodaje.

Podkomisja będzie kończyć EURO do końca roku. - A może niech przedłużą swoje prace. Przecież jeszcze przed nami mistrzostwa świata w piłce nożnej. Co prawda nie w Polsce, a w Brazylii, ale któż będzie zwracał uwagę na takie szczegóły - ironizuje Błaszczak. - To jest ośmieszanie instytucji Sejmu. Ciekawe, czy ci państwo nie widzą własnej śmieszności - pyta poseł.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM