Markowski: Komentatorzy traktują sondaż jak wybory parlamentarne. Dziwne [PIS PIERWSZY W SONDAŻU]

- Zdziwiłem się, że bardzo wielu komentatorów traktuje wynik tego sondażu prawie jak wybory parlamentarne. Przypomnijmy, że konstytucja nic o badaniach opinii publicznej nie mówi - komentował w TOK FM prof. Radosław Markowski. Według sondażu TNS Polska PiS wyprzedził PO.
Pierwszy raz od lat Prawo i Sprawiedliwość wyprzedziło Platformę Obywatelską, i to aż o 6 punktów procentowych - wynika z najnowszego sondażu TNS Polska dla programu "Forum" TVP Info. Głosowanie na PiS deklaruje 39 proc., na PO - 33 proc.

- Zaskakująca jest skala tego skoku. Poczekajmy, zobaczmy, co powiedzą inne sondaże. Nie zdziwiłbym się, gdyby inne sondaże pokazały, że partie idą jednak łeb w łeb - komentował w programie "Post Factum" prof. Radosław Markowski.

- Zdziwiłem się, że bardzo wiele komentatorów traktuje wynik tego sondażu prawie jak wybory parlamentarne. Przypomnijmy słuchaczom, że konstytucja nic o badaniach opinii publicznej nie mówi. To są tylko nastroje społeczne - podkreślał.

To sondaż, a nie realne oddanie komuś władzy

Jak tłumaczył prof. Markowski, gdyby prześledzić cykle poparcia dla partii politycznych, widać skłonność do krytykowania rządzących, szczególnie w pierwszym i drugim roku urzędowania. - Bo rządzących tak w ogóle się nie lubi. Każdy ma swój własny powód, żeby się do nich doczepić: jedni za służbę zdrowia, inni za dziury w drodze, a jeszcze inni przez politykę zagraniczną - komentował.

Politolog podkreślał, że nie mamy teraz sytuacji wyborczej, w której wyborcy mają realnie zdecydować komu oddać władzę. Mogą więc traktować takie sondaże jako możliwość zamanifestowania swojego niezadowolenia. To, jak porównywał prof. Markowski, mechanizm podobny do tego, jaki pojawia się w tzw. wyborach drugiej kategorii. - Jak na przykład wybory do Parlamentu Europejskiego, kiedy ludziom chodzi o to, żeby rządzącym pokazać żółtą kartkę - tłumaczył politolog.

DOSTĘP PREMIUM