''Wolność kobiety'' kontra ''zabijanie dzieci''. Spór feministki z ''obrońcą życia'' u Łasiczki

- Czy możemy się porozumieć? Jak widać nie możemy - mówił dziś w TOK FM Bogumił Łoziński, szef działu opinii tygodnika "Gość Niedzielny". W programie Cezarego Łasiczki starł się na słowa z Agnieszką Grzybek z Zielonych 2004. Temat? Aborcja.
- Czy jest sens ciągle wracać do tematu aborcji? - pytał Cezary Łasiczka, prowadzący program Konfrontacje" w TOK FM. - Z punktu widzenia istoty sporu o ochronę życia to tak. Są w Polsce środowiska, które uważają, że życie ludzkie powinno być bezwzględnie chronione i nie należy zabijać dziecka przed narodzeniem i to z ich inicjatywy pojawił się projekt Solidarnej Polski. I są środowiska, które uważają, że aborcja jest prawem człowieka i kobieta ma prawo zabić swoje dziecko. Taki był projekt Ruchu Palikota - mówił Bogumił Łoziński, szef działu opinii tygodnika "Gość Niedzielny". - Nie wiem, czy to jest wojna. To debata cywilizacyjna. Spór toczy się od 1989 roku, to jest kolejna odsłona sporu. I według mnie on będzie się toczył nadal i mam nadzieję, że zakończy się tym, że nie będzie można zabijać nienarodzonych dzieci - mówił gość Cezarego Łasiczki.

Nawet jeśli można, to jest problem

Projekt Ruchu Palikota, który dopuszczał przerywanie ciąży do 12. tygodnia i przepadł wczoraj w Sejmie, powstał w środowisku związanym z "Inicjatywą TAK dla kobiet" opierał się na złych doświadczeniach kobiet.

Paradowska: Tę wojnę zaczął Janusz Palikot. Mam do niego o to pretensje

- Trudno wyegzekwować swoje prawa w placówkach publicznych, nawet kiedy zabieg przerywania ciąży jest dopuszczalny - mówiła Agnieszka Grzybek w TOK FM. - Jest problem z badaniami prenatalnymi i skierowaniami na nie. Przeciągane są procedury, by uniemożliwić kobiecie zabieg. Zdarzają się wypadki, kiedy lekarze odmawiają nawet wypisania recepty powołując się na klauzulę sumienia - wyliczała Grzybek.

Lekarze nie chcieli leczyć ciężarnej

- W tej chwili w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu toczy się sprawa Agaty Lamczak - mówiła Grzybek. - To była dwudziestokilkuletnia dziewczyna. Zaszła w ciążę, chciała urodzić dziecko. Zachorowała na owrzodzone zapalenie jelita. Lekarze odmówili jej leczenia, bo podanie leku mogło skutkować poronieniem. Od jednego usłyszała, że za dużo myśli o swoim tyłku, a nie nienarodzonym dziecku. Dziewczyna zmarła. Jej matka pozwała państwo polskie. Mam nadzieję, że wyrok zapadnie jak najszybciej - opowiadała.

- Nie rozumiem tylko, czemu polscy podatnicy i podatniczki mają płacić później odszkodowania z naszych pieniędzy za to, że państwo jest nieudolne i nie potrafi doprowadzić do tego, by prawa kobiet były przestrzegane? - pytała w programie Łasiczki.

Zabijanie dzieci czy usuwanie płodu?

Łoziński stwierdził: Spór jest na poziomie języka. Pani mówi o prawach kobiet. Ale czy prawem kobiet można nazwać prawodawstwo, które zezwala na zabijanie poczętego dziecka? Odrzucam tę definicję, tę język - ocenił.

- Pan cały czas mówi: o nienarodzonym dziecku, zabiciu dziecka. Dla mnie to jest płód - ripostowała Agnieszka Grzybek. - Dzieckiem jest osoba, która przychodzi na świat w wyniku rozwiązania. Wcześniej to jest płód. Język i poglądy mniejszości są narzucane całemu społeczeństwu - mówiła Grzybek.

- Jak mniejszości? Chyba odwrotnie - próbował wtrącić Łoziński.

"Czy trzeba zabić dziecko"? - "Nie używam takiego języka"

Agnieszka Grzybek przypomniała sprawę małżeństwa RR, które wygrało z Polską w Europejskim Trybunale w Strasburgu. - Państwu R. odmówiono badań prenatalnych. Urodziło się dziecko z poważną wadą genetyczną. I co? I zostali sami, całe koszty wychowania spadły na nich i to oni muszą się borykać. Nie widać wokół nich obrońców z prolife, którzy pomagają im w wychowaniu dziecka - opowiadała Agnieszka Grzybek.

- Badania prenatalne służą jako argument do zabijania dzieci. Czy pani uważa, że dziecko z zespołem Downa nie ma prawa żyć i trzeba je zabić? - pytał Łoziński Agnieszkę Grzybek.

- Rodzice mają prawo do pełnej informacji. Projekt Solidarnej Polski jest wyrazem najwyższego okrucieństwa wobec kobiet. Nie mogą podjąć racjonalnej decyzji, co robić - mówiła.

- Czy pani uważa, że należy zabić to dziecko? - dopytywał.

- Ja nie używam takiego języka - ripostowała Grzybek.

- Czy możemy się porozumieć? Jak widać nie możemy - stwierdził Łoziński.

"Ciąże i tak są i będą usuwane"

Agnieszka Grzybek mówiła: Coraz powszechniejsza jest aborcja farmakologiczna. Kobiety sobie radzą. Przerywają ciążę i będą przerywały. Jeśli są w ciężkiej sytuacji, jeśli nie są gotowe na macierzyństwo. Mamy turystykę aborcyjną. Kliniki z Holandii, Wielkiej Brytanii, Austrii reklamują się w języku polskim. W polskim podziemiu zabieg kosztuje ok. 4 tys. zł - mówiła działaczka Zielonych 2004. - Nie ma nic gorszego niż godzenie się na hipokryzję. Że działa prawo, które jest martwe - stwierdziła.

"To demagogia"

- To, że ludzie łamią prawo, nie znaczy, że ono jest złe i nie powinno obowiązywać. Pani uprawia demagogię. Całe prawo trzeba by było znieść. Pani dużo mówi o wyborze. Kobieta może wybierać, kiedy poczyna dziecko, a nie kiedy jest poczęte - ripostował publicysta "Gościa Niedzielnego".

Jedna ze słuchaczek radia napisała: niech pan redaktor [Gościa Niedzielnego - red.] jako wolontariusz popracuje w ośrodku dla ludzi z dużym upośledzeniem. Niech zobaczy, na jaki skazani są los oni i ich rodziny. Niech pan się zainteresuje tym, jakie wsparcie dostają od państwa, by mogli wieść godne życie. Niech pan spojrzy realistycznie, a nie utopijnie.

Nie drażnić Kościoła

Agnieszka Grzybek, działaczka Zielonych 2004, związana z Kongresem Kobiet mówiła: Układ polityczny w tej sprawie istnieje od 1993 roku. Prób zmiany prawa było wiele więcej. Na początku lat 90-tych, kiedy toczyła się bardzo żywa dyskusja, powstały komitety zakładane przez Barbarę Labudę i Zbigniewa Bujaka. Chodziło o kwestię karalności - i lekarzy, i kobiet - za przerywanie ciąży - mówiła Grzybek.

W 1993 roku osiągnięto tzw. kompromis aborcyjny. Zabieg przerywania ciąży jest możliwy w trzech przypadkach: kiedy ciąża jest wynikiem przestępstwa, ciąża zagraża zdrowiu i życiu matki lub płód ma wady genetyczne lub jest uszkodzony. Graff: To skandal, a nie kompromis>>

Kobiety bez prawa o decydowaniu o sobie

- Społeczeństwo okazało się bezradne i zaskoczone. Nikt na początku lat 90-tych, kiedy odzyskaliśmy prawa polityczne i obywatelskie, nie spodziewał się, że polska demokracja zacznie się od ograniczenia prawa kobiet. Miały być pozbawione prawa wyboru i decydowania o sobie. Referendum nie zostało przeprowadzone. Mimo, że złożono 1,3 mln głosów. Parlament uznał, że to nie naród ma decydować o prawach sumienia, a jego reprezentanci - przypomniała Grzybek. Dodała, że rząd nie chciał drażnić kościoła, bano się, że Kościół wycofa poparcie dla reform Balcerowicza.

A Kościół...

Grzybek i Łoziński polemizowali: - Nauka Kościoła Katolickiego nie jest rzeczą stałą. Kościół zmienił swoje stanowisko ws. przerywania ciąży w XIX wieku, wcześniej przez kilkaset lat na przerywanie ciąży zezwalano - stwierdziła Agnieszka Grzybek.

- Kościół zawsze mówił, że trzeba bronić życia. Rozwój nauki nie pozwalał stwierdzić, kiedy zaczyna się życie. Nauka pokazuje, że życie rodzi się, kiedy plemnik łączy się z komórką jajową. Temu embrionowi należy się ochrona prawna - tłumaczył Łoziński stanowisko Kościoła.

Sejm za zaostrzeniem prawa

Wczoraj w Sejmie za skierowaniem projektu SP do prac w komisji głosowało m.in. 40 posłów PO i 19 PSL. Za dalszymi pracami nad projektem Solidarnej Polski byli też wszyscy posłowie PiS i SP.

Projekt nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży - zgłoszony przez posłów Solidarnej Polski - wprowadza zakaz przerywania ciąży w przypadkach, gdy występuje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Autorzy nazywają to zakazem "aborcji eugenicznej".

Projekt Ruchu Palikota został odrzucony. Co jest w obu projektach>>

DOSTĘP PREMIUM