"Nie możemy od przedszkola uczyć dzieci zawodu"

- Premier w zasadzie mówi, że lepiej dać sobie spokój z liceum i od razu pójść do zawodówki. A gimnazja do zawodówek nie przyuczają. Ja bym się na pani miejscu na takie słowa zatrwożył - mówił w TOK FM Jan Wróbel. - Nie możemy od przedszkola uczyć dzieci zawodu. Spawacz też musi umieć czytać - odpowiadała Krystyna Szumilas, minister edukacji narodowej.
"Lepiej być pracującym, dobrym spawaczem, niż kiepskim politologiem bez pracy" - mówił w radiowej "Jedynce" premier Donald Tusk, pytany o bezrobocie wśród młodych ludzi.

- Myśli pani, że szkoła powinna uczyć na spawacza czy na politologa? - pytał swojego gościa Jan Wróbel. - Szkoła powinna uczyć umiejętności, które będą potrzebne na przyszłym rynku pracy... - zaczęła minister edukacji narodowej. - Czyli spawacza... - wtrącił Wróbel.

"Musimy uczyć umiejętności"

- Gdybym był ministrem edukacji narodowej, bym się na takie słowa premiera zatrwożył - przyznał prowadzący "Poranek". - Bo one stawiają pod znakiem zapytania sens gimnazjów, dlatego że te szkoły nie przyuczają ludzi do wyboru. Gimnazjum jest wyraźnie nastawione na uczenie teoretyczne, niezwiązane z żadną szkołą zawodową w Polsce - związane z liceum. Tymczasem premier w zasadzie mówi, że lepiej dać sobie spokój z liceum i od razu pójść do zawodówki. A gimnazja do zawodówek nie przyuczają. Idą tam ci, którzy nie dają sobie rady - mówił Wróbel.

- Gimnazjum rzeczywiście uczy przedmiotów ogólnych, ale tak samo było w dawnej [ośmioletniej] szkole podstawowej. Te umiejętności są potrzebne uczniowi, także żeby potem nauczyć się spawać - odpowiadała Krystyna Szumilas. - Nie możemy od przedszkola uczyć dzieci zawodu. Musimy uczyć umiejętności, dzięki którym uczniowie nauczą się zawodu - dodała.

Zawodówki mają się coraz lepiej

Zdaniem minister Szumilas polskie zawodówki są coraz lepsze - bliżej rynku pracy i bliżej pracodawcy. - Umiejętności zawodowe zostały podzielone na kwalifikacje. Młody elektryk, jeśli będzie chciał wykonywać inny zawód, np. związany z budownictwem, nie będzie musiał od początku uczyć się wszystkiego. To, co już umie, miał zaliczone, dobuduje sobie tylko brakujące kwalifikacje - tłumaczyła.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (7)
"Nie możemy od przedszkola uczyć dzieci zawodu"
Zaloguj się
  • sammler

    Oceniono 11 razy 11

    > Nie możemy od przedszkola uczyć dzieci zawodu. Spawacz też musi umieć czytać - odpowiadała Krystyna Szumilas, minister edukacji narodowej.

    Ale wpajać jedynie słuszną religię od przedszkola możecie?

    S.

    PS Wyłączcie autoodtwarzanie! Nie da się zrobić wpisu, by film nie odtworzył się co najmniej dwukrotnie!

  • ahab_1

    Oceniono 10 razy 10

    Uczyć zawodu niekoniecznie, ale racjonalnego myślenia z całą pewnością tak. Niekoniecznie należy zostać spawaczem, czy politologiem, socjologiem itp. Można zostać np. inżynierem, fizykiem, matematykiem, lekarzem itd..Żeby jednak uprawiać zawody wymagające dużej wiedzy i wyobraźni, trzeba od dziecka uczyć się myślenia. Wątpię czy nauka religii w tym pomaga, może lepiej bawić się z dziećmi w inteligentne zagadki?.

  • malpa-z-paryza

    Oceniono 7 razy 7

    a religia?
    co ona robi w przedszkolu?

  • a_weasley

    Oceniono 8 razy 6

    5 lay to na naukę zawodu za wcześnie, ale tęż i nikt się nie domaga, natomiast 15 to dla wielu w sam raz.

  • m.gawka

    Oceniono 7 razy 5

    Resort edukacji ma straszliwego pecha w obsadzie ministerialnej. O gimnazjum, jako akademii prymitywnej edukacji praktyk seksualnych, narkotykowych i ogłady menelskiej, już nawet wróble na dachu ćwierkają. To był kosztowny i bezsensowny ruch reformatorski w szkolnictwie. Pewnie przyjdzie pora, by ten stan zmienić.
    Przedmiotem badania prokuratorskiego winno być szczególnie nieskuteczne od wielu lat wdrażanie e-podręcznika, kolejne przetargi unieważniane bez sensownego powodu i unoszący się na całością smrodek korupcji. To przecież dobry e-podręcznik, udostępniany nieodpłatnie w internecie, ma szansę dotrzeć do każdego ucznia, niezależnie od sytuacji materialnej rodziców. Oczywiście właściciele wydawnictw szkolnych będą niezadowoleni i niektórzy zapewne upadną. Cóż, jakoś najmniej będę się tym martwił, kiedy będzie to z pożytkiem dla dzieci z biedniejszych rodzin. To przecież jeden z filarów polityki prorodzinnej!

  • kalam-burka

    0

    A co z dziećmi które poszły jako 6 latki????

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX