Bielecki: 300 mld zł dla Polski jest pewne

- Jeżeli Unia się nie rozpadnie, a moim zdaniem nic na to nie wskazuje, to 300 mld zł dla Polski jest pewne - powiedział w TOK FM Jan Krzysztof Bielecki. Chodzi o pieniądze z negocjowanego nowego unijnego budżetu na lata 2014-2020.
- Polska jest w kolejnej fazie przebudowy w oczekiwaniu na być może najważniejszą jej fazę - mówił w TOK FM Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej przy premierze. Chodzi o negocjowany nowy unijny budżet na lata 2014-2020.

- Jeżeli Unia się nie rozpadnie, a moim zdaniem nic na to nie wskazuje, to 300 mld zł dla Polski jest pewne - przekonywał gość TOK FM. Platforma obiecywała wynegocjowanie takiej sumy w czasie kampanii wyborczej 2011.

Zdaniem Bieleckiego pozostaje tylko kwestia, czy uda się zamknąć negocjacje w czasie listopadowego szczytu, czy dopiero na wiosnę. - Jest jeden kraj, który może zablokować szczyt listopadowy (chodzi o Wielką Brytanię - red.) - przyznał były premier.

- Na pewno w tym ostatnim okresie toczą się intensywne negocjacje i trzeba pamiętać, że w dużym stopniu polityka w Brukseli jest uprawiana dla celów polityki wewnętrznej - przypominał.

"Inwestycje Polskie" będą politycznym łupem?

Zanim jednak popłyną pieniądze z nowego budżetu UE, będzie jeszcze okres przejściowy. - I na ten okres zostały wymyślone m.in. "Inwestycje Polskie". Słyszymy argument, że znów powstanie państwowy moloch obsadzany politycznie. To będzie polityczny łup? - pytała Janina Paradowska.

- To kompletnie zły trop. Trudno sobie wyobrazić tam kogoś z polityki, bo on w ogóle nie będzie rozumiał, o czym mówi. Żeby robić tzw. project finance, trzeba mieć przynajmniej kilkanaście lat doświadczenia w bankowości - uważa Bielecki.

Jak będą działały "Inwestycje Polskie"? Tłumaczy Jacek Rostowski >>

Bielecki uważa, że pomysł powstania "Inwestycji Polskich" to nic innego, jak powrót do początku polskiej transformacji. - W 1990 roku z wielkimi nadziejami tworzyliśmy Polski Bank Rozwoju. Był na wzór banków rozwojowych w Europie. Niestety, potem sprzedaliśmy ten bank i przestał istnieć - mówił były premier.

- To jest próba ożywienia naszego tradycyjnego, dobrego Banku Gospodarstwa Krajowego. Chodzi o dokapitalizowanie, czyli zwiększenia funduszy własnych BGK. A na podstawie tego będziemy próbować finansować rozwój, szczególnie projekty infrastrukturalne- tłumaczył Bielecki.

Majątek powinien pracować

- Jest taki sposób myślenia, że trzeba wszystko natychmiast sprzedać każdemu nabywcy, który zapłaci godziwe pieniądze. Ja to rozumiem, ale nie podzielam - mówił gość TOK FM. - Uważam, że ten majątek może pracować - przekonywał szef Rady Gospodarczej przy premierze.

- W 2000 roku była możliwość sprzedaży PKO BP. Wtedy był możliwy do sprzedania za miliard złotych. Dzisiaj ten bank jest wart 40 razy więcej. Trzeba być trochę pragmatycznym - podkreślał Bielecki.

DOSTĘP PREMIUM