Od "Super!" do "o zgrozo!". W TOK FM wielogłos w sprawie pomysłów premiera na in vitro

Refundacja in vitro, którą zapowiedział dziś premier Donald Tusk, rozpaliła komentatorów. Dziennikarz: To jedynie sztuczka premiera dla odzyskania poparcia. Lekarze: Super! Ale poczekajmy na konkrety, premier znany jest z szeroko zakrojonych obietnic. Filozof: Nie można zmuszać obywateli do finansowania metod, które uważają za niemoralne. Przedstawiamy wielogłos w sprawie regulacji i finansowania in vitro.
Nie będzie ustawy o in vitro, za to będzie "program Ministerstwa Zdrowia". W ciągu 3 lat ma z niego skorzystać 15 tys. par. Zabieg będzie refundowany przez państwo. Będą mogły z niego skorzystać pary, które udowodnią, że przez rok leczyły problem niepłodności.



Premier czasowo omija w ten sposób procedurę parlamentarną. Sejm ma się zająć odpowiednią ustawą w późniejszym terminie. Czytaj więcej >>

- W programie ministra zastrzeglibyśmy finansowanie zabiegów wyłącznie w sytuacji, gdy byłaby gwarancja bezpieczeństwa także dla zarodka - zaznaczył także premier.



dr Krzysztof Papis, embriolog, z Zakładu Embriologii Doświadczalnej Instytutu PAN w Jastrzębcu, współpracuje z Przychodnią Leczenia Niepłodności "nOvum"

Propozycję premiera przyjmuję z zadowoleniem, ale jest też trochę niepokoju. Musimy zaczekać na konkrety, bo pan premier jest znany z szeroko zakrojonych obietnic, które nie zawsze się sprawdzają.

Jesteśmy też trochę zmartwieni, że jednak to będzie taka pozaustawowa "szybka ścieżka" na trzy lata. Rozporządzenie to jednak dokument niższej rangi niż ustawa. Ustawa byłaby solidniejszym zabezpieczeniem także dla zarodków, o które, jak słyszę, martwi się pan premier. Może się tak zdarzyć, że zmieni się układ parlamentarny i następny rząd może jednym ruchem długopisu całą tę sprawę odesłać do kosza.

(O zapowiedzianej "gwarancji bezpieczeństwa dla zarodka") Jeśli się gdziekolwiek zdarza, że jakiś zarodek przy nieszczęśliwym splocie okoliczności ginie, to jest to zjawisko wyjątkowe oraz zdecydowanie nie jest to intencjonalne działanie klinik. Nie znajduję uzasadnienia do mówienia ex catedra, że [w klinikach] dzieją się jakieś rzeczy niedobre dla zarodków, że się "niechlujnie" postępuje. Środowisko w maksymalnym stopniu i kontroluje swoje procedury.

Rozumiem stan finansów państwa, ale liczba 5 tysięcy par rocznie jest zdecydowanie niedoszacowana, jeśli chodzi o potrzeby naszego społeczeństwa w tej materii. Obecnie odbywa się ok. 9 tys. takich procedur. Kiedy pojawi możliwość refundacji, ta liczba na pewno wzrośnie.

Donald Tusk dowiedział się z sondaży, że wcale nie musi zawsze wygrywać. Przeobraził się w podenerwowanego grizzly [BLOG]

dr Bogdan Dziobkowski, Instytut Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, zastępca redaktora naczelnego "Przeglądu Filozoficznego"

Moim zdaniem w polskich warunkach ta procedura nie powinna być finansowana ze środków publicznych. I nie chodzi tu o skutki dla budżetu państwa. Powód jest bardziej zasadniczy. W naszym społeczeństwie jest dość duża grupa osób, która nie akceptuje tej metody ze względów światopoglądowych. Zmuszanie kogoś do finansowania pewnych praktyk, które z jego punktu widzenia są moralnie nie do zaakceptowania, jest czymś głęboko niewłaściwym. Gwałci to zasadę tolerancji. Można refundować in vitro w społeczeństwach, w których metoda ta nie budzi kontrowersji, natomiast w krajach, gdzie duży odsetek podatników metody tej nie akceptuje, powinno się uszanować ich wrażliwość etyczną.

Czytaj cały wywiad z filozofem, m.in. o projektowaniu dzieci oraz czy in vitro jest "naturalne" >>

prof. Sławomir Wołczyński z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, pionier technik medycznie wspomaganego rozrodu w Polsce

To krok we właściwym kierunku, który zbliża nas do Europy. Generalnie zakresie - super!

(O liczbie 5 tys. par objętych w 2013) Myślę, że to bardzo dobra liczba na początek. Szacuje się, że w Europie na 1 mln mieszkańców jest potrzeba wykonania leczenia metodą pozaustrojowego zapłodnienia u 700-800 par do 1000 par. Czyli na 38 mln mieszkańców Polski to ok. 30 tys. Ja szacuję, że to ok. 15 tys. par.

(O zapowiedzianej "gwarancji bezpieczeństwa dla zarodka") Bez kriobiologii [zamrażania] nie ma współczesnej metody leczenia niepłodności. Zapis, który zobowiązuje pary do wykorzystania wszystkich zarodków, jest bardzo dobry. W programie dodatkowo jest pewna furtka ograniczająca liczbę tworzonych zarodków do wykorzystania - to również są bardzo dobre zapisy. Polskie kliniki są naprawdę bardzo dobrymi klinikami, my tych zarodków nie niszczymy. Natomiast rzeczywiście należałoby temu nadać pewien krok postępowania administracyjnego.

(O konieczności udokumentowania roku leczenia) Rozumiem, że w programie będzie to bardziej szczegółowo. Pan premier odniósł się do wskazań społecznych, a nie medycznych. Bo bywa, że nie ma potrzeby udowadniania rocznego okresu leczenia. W niektórych przypadkach takie leczenie to byłoby tylko niepotrzebnym wyciąganiem pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Czy PO poradzi sobie z tragedią tylu Polaków? [BLOG AZRAELA]

Michał Karnowski, zastępca redaktora naczelnego "Uważam Rze"

To dowód, że Donald Tusk jest zdolny do wszystkiego w poszukiwaniu poparcia. Premier potrafi obejść parlament, rzucić pieniądze komu trzeba. Bo to sondaże są przyczyną tego nagłego ruchu.

Ogłasza ten program w tym samym czasie, kiedy dzieci są przepędzane sprzed Centrum Zdrowia Dziecka, bo rzekomo nie ma pieniędzy. Zgroza.

Jeśli coś się wprowadza taką sobie decyzją ministra zdrowia, to można to taką samą decyzją to zdjąć. To niczego nie rozwiązuje, nie jest to żadne porozumienie w sprawie, która wielu ludzi porusza. To po prostu sztuczka. Co więcej, pozostaje wolnoamerykanka na rynku komercyjnym, bo to rozporządzenie dotyczy tylko procedur finansowanych z budżetu państwa, czyli wykonywanych przez publiczną służbę zdrowia albo jednostki mające kontrakt z NFZ.

Oglądałem poruszający reportaż w "Wiadomościach" TVP, jak ludzie z problemami onkologicznymi są odsyłani ze szpitali. Brakuje pieniędzy na podstawowe sprawy. Jestem za tym, żeby po tych pięciu latach dowiedzieć się, co się dzieje ze służbą zdrowia? Przeraża mnie to.

Od debaty nie uciekniemy. [BLOG KULTURY LIBERALNEJ]

Rozmowy o in vitro toczą się od lat. Sprawdź, ile się zmieniło - przeczytaj debatę w TOK FM z 2010 roku >>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM