"To jego twittowanie jest po prostu irytujące", czyli jak dziennikarz od rzecznika rządu komentarz uzyskuje

- Niektórym dziennikarzom odpowiada na Twitterze, ale ja akurat nie mam tam konta - mówi TOK FM Eliza Olczyk. - Ostatnio zaczął mi odpisywać na SMS-y - dodaje Aleksandra Pawlicka. - Naskarżył na mnie do naczelnego na Twitterze. Gdy zapytałem, czemu nie odezwał się do mnie, odpisał: bo pana nie ma na Twitterze - opowiada Andrzej Stankiewicz. Inspirowani Danielem Passentem zapytaliśmy o styl pracy rzecznika rządu, którego ?utrzymujemy z naszych podatków?.
"Gdzie, do stu diabłów, jest rzecznik rządu, którego utrzymujemy z naszych podatków !?" - pyta w "POLITYCE" Daniel Passent. Zapytaliśmy dziennikarzy politycznych, co sądzą o osławionym PR-rze rządu i jak się współpracuje z Pawłem Grasiem. Wyłania się z nich obraz rzecznika odpisującego na SMS-y tylko niektórym dziennikarzom, za to często twittującego z osobami nieujawniającymi swoich nazwisk.

Olczyk: Nie mam absolutnie żadnego kontaktu

- Z panem rzecznikiem to się w ogóle nie współpracuje - nie owija w bawełnę Eliza Olczyk z "Rzeczpospolitej". - Jest niedostępny telefonicznie dla nikogo, a czasami niektórym dziennikarzom odpisuje na SMS-y - dodaje. Sama Olczyk pisze do rzecznika SMS-y z prośbą o komentarz, ale jak mówi, głównie po to, żeby być w porządku wobec samej siebie.

Jak opowiada, w poprzedniej kadencji jeszcze była w grupie osób, którym rzecznik odpisywał, ale w obecnej - kontaktu nie ma żadnego. - Niektórym dziennikarzom to odpowiada, ale ja akurat nie mam tam konta - mówi w rozmowie z TOK FM.

Zdaniem dziennikarki złote czasy rządowego PR-u minęły wraz z poprzednią kadencją. Ofensywa medialna polegająca na serii konferencji prasowych ministrów sprawdza się, według Olczyk, fatalnie. - Wychodzą ci ministrowie, opowiadają rzeczy, o których już dawno mówili i których wdrożenie się im po prostu nie udało, a przedstawiają to jako zapowiedzi na dalsze 3 lata. Ta strategia wyjścia z impasu medialnego jest po prostu fatalna, a tam, gdzie rzeczywiście można się pochwalić, rząd zaspał całkowicie - podsumowuje.

Pawlicka: Ostatnio zaczął odpisywać na SMS-y

- Paweł Graś jest jednym z najtrudniej dostępnych rzeczników, jakich ja pamiętam - wtóruje Olczyk Aleksandra Pawlicka z "Newsweeka". - Jest właściwie nieistniejący i nieużyteczny dla dziennikarzy. Choć w ostatnim czasie muszę przyznać, że odpowiada na SMS-y. To jedyne ożywienie jakie nastąpiło między mną, jako dziennikarzem jednego z czołowych tygodników, a rzecznikiem rządu - opowiada.

Zdaniem dziennikarki, polityka medialna rządu jest jednak niezła. - Po pięciu latach rządów, jednak ciągle się broni. Po pierwszych dwóch latach skończyły się codzienne wystąpienia i chwalenie się. Z drugiej strony potrafią tak sterować wydarzeniami, tak rzucać różne wydarzenia, że to co jest niewygodne, dostaje szybko dosyć pożywki innego wydarzenia. Nie mówię, że wszystko jest sterowane, bo tak się nie da, ale jest to sprawnie robione.

Stankiewicz: Jego twittowanie jest po prostu irytujące

- O kontakt jest trudno - przyznaje Andrzej Stankiewicz z "Wprost".

Opowiada przy tym historię, która jego zdaniem dobrze obrazuje styl pracy Pawła Grasia. Otóż, Stankiewicz napisał do swojego tygodnika tekst o planowanych zmianach koncepcji pracy w ABW. Wymieniał m.in. te, za którymi rzecznik rządu lobbuje. - Paweł Graś w ramach polemiki z moim tekstem poskarżył się na mnie na twitterze redaktorowi naczelnemu. Nie raczył zadzwonić do mnie. A kiedy mu napisałem SMS, dlaczego atakuje mnie, pisząc do naczelnego na Twitterze, odpisał: Bo pana nie ma na Twitterze - opowiada Stankiewicz.

- To pokazuje, w jaki sposób on działa. To jego twittowanie jest po prostu irytujące. On zupełnie na poważnie twittuje z ludźmi, którzy się ukrywają pod pseudonimami, nie chcą ujawniać imienia i nazwiska, a kiedy trzeba odpowiedzieć na jakieś pytanie, to kontakt z nim jest niebywałym problemem - mówi zdecydowanie.

Zdaniem dziennikarza "Wprost" Paweł Graś ma w rządzie po prostu inne zadanie niż klasyczne rzecznikowanie. - On jest facetem, który ma dostarczać premierowi informacji z partii, pilnować, jak działa klub parlamentarny i dbać o dobre samopoczucie premiera. Donald Tusk w towarzystwie Grasia się dobrze czuje i jak premier ma jakiś problem, to Graś jest od tego, żeby mu poprawić humor - mówi w rozmowie z TOK FM.

Wroński: To styl rzecznikowania, gdzie frontmanem jest premier

- Paweł Graś odpowiada na pytania i odpowiada na SMS-y. To jest taki styl rzecznikowania, że uważa się za pierwszego frontmena premiera - uważa Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej". - To nie jest taki duet, jak Marcinkiewicz i Konrad Ciesiołkiewicz, którzy rzeczywiście wykreowali nową wartość PR-owską. Wszędzie ich było pełno i we dwóch przedstawiali politykę rządu tak, że to się podobało - przypomina dziennikarz "Gazety Wyborczej".

A co z rządowym PR-em? - Są takie momenty, gdy tego rządu i premiera nie ma. Nikt nikomu niczego nie objaśnia, nikt nikomu niczego nie tłumaczy. A polityka nie polega na tym, że się ma rację, tylko do tej racji potrafi się przekonać innych. O tym Platforma Obywatelska czasem zapomina na długi, długi czas. To jest rząd o bardzo nieskoordynowanym PR-rze, o niektórych świetnych pomysłach i momentach, w których przestrzeń dyskursu oddaje walkowerem - ocenia Wroński.

DOSTĘP PREMIUM