Dr Pietrzyk-Zieniewicz o "antymuszym" festiwalu: Gdyby ministra miała wąsy i łysinę...

- Joanna Mucha jest młodą, efektowną kobietą. A tego Polacy na stanowiskach nie lubią. Stereotyp mówi, że mają być brzuch, wąsy, łysina i dopiero wtedy jest menedżer jak się patrzy - mówiła w "Pierwszym Śniadaniu" dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Instytutu Nauk Politycznych UW.
Dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Instytutu Nauk Politycznych UW. - Ten cały "antymuszy" festiwal jest groteskowy i mało przyzwoity. Groteskowy, bo Ministerstwo Sportu to nie jest wiodący resort w tej chwili i nie jest głównym zmartwieniem Polaków, że dach się nie otwiera. A nieprzyzwoity, bo nad głową jednej damy zbierają się chmury. Od początku były zarzuty, że za młoda, że za ładna, że na sporcie się nie zna. No, niespecjalna ona specjalista, ale niejedyna w tym rządzie - mówiła politolożka, która przyznała, że "skład rządu od początku nie budził zachwytu u wielu osób". - Nie jestem entuzjastką wielu ministrów zasiadających w składzie Rady Ministrów - powiedziała.

Polak nie lubi ładnych z władzą

- Pani minister Mucha zapłaciła cenę, jaką płacą młodzi debiutanci. Jest inteligentna i wydawało się jej, że się musi znać na wszystkim. Minister na 27. lidze hokeja znać się nie musi - podkreślała dr Pietrzyk-Zieniewicz. - Jest młodą, efektowną kobietą. A tego Polacy na stanowiskach nie lubią. Stereotyp mówi, że mają być brzuch, wąsy, łysina i dopiero wtedy jest menedżer jak się patrzy - mówiła w TOK FM. - Gdzie są feministki? - pytała Pietrzyk-Zieniewicz. - Tak radośnie walczą o parytety. Natomiast teraz nie zauważyłam, że podnosi się larum, że dzieje się jej krzywda - dodała.

Nie Mucha jest od dachu

Wczoraj premier ogłosił, że JoannaMucha zostanie na stanowisku. Minister sportu podała się do dymisji po tym, jak odwołano mecz Polska - Anglia z powodu deszczu. Na Stadionie Narodowym nie zasunięto dachu, po kilku godzinach deszczu boisko przypominało wielką kałużę. Sama FIFA przyznała, że wpadki nikt nie jest winny .

Ewa Pietrzyk-Ziemniewicz tzw. aferę dachową podsumowała surowo: U nas nikt za nic nie odpowiada. Co przy tym rozroście administracji i klasy urzędniczej jest niepokojące i nieprzyzwoite. Tak być nie powinno. Mamy prawo czekać, że ktoś przyjmie tę odpowiedzialność - dodała Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, ale dodała, że wina nie leży po stronie minister Muchy.

Egzotyczna "ministra"

- Pani minister została ministrą na własne życzenie i zapłaciła cenę, jaką płacą awangardy. To było dość egzotyczne - oceniała politolog w "Pierwszym Śniadaniu" w TOK FM prośbę Joanny Muchy, by określać ją jako "ministra". - Skoro jest młoda, ładna, to powinna być cicha i pokornego serca, a ta się stawia. Na dodatek się jeszcze okazuje, że nie zna się na III lidze hokeja, to się robi ścieżeczka... - podsumowała docinki i ataki na szefową resortu sportu w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM