"Koncepcja zamachu powróci ze zdwojoną siłą. A Gmyz nie mówi w tekście o wszystkim"

"Rz" na pierwszej stronie pisze o odkryciu na wraku tupolewa śladów materiałów wybuchowych. - Natomiast Cezary Gmyz nie wspomina o tym, że wybuch zawsze zostawia ślady na ciałach, a póki co, w czasie badań ciał ofiar nie znaleziono potwierdzenia takiej teorii - zwracała uwagę Dominika Wielowieyska w "Poranku Radia TOK FM".
Wielowieyska odniosła się do doniesień "Rzeczpospolitej" o obecności trotylu na wraku tupolewa. "Do tej pory biegli pracujący dla prokuratury nie stwierdzili obecności we wraku materiałów wybuchowych. Powoływali się przy tym na ekspertyzy rosyjskich specjalistów" - cytowała tekst Cezarego Gmyza.

- To prawda do końca nie jest. W głębi "Rzeczpospolitej", w drugim tekście Gmyz pisze, co i ja pamiętam, że polscy specjaliści już wcześniej badali rzeczy przywiezione z miejsca katastrofy, np. pobrano próbki odzieży. Wtedy okazało się, że żadnych materiałów wybuchowych tam nie było - przypominała Wielowieyska.

Na ciałach nie ma śladów po wybuchu

- Cezary Gmyz nie wspomina o tym, że wybuch zawsze zostawia ślady na ciałach. Póki co, w czasie badań ciał ofiar nie znaleziono potwierdzenia takiej teorii - zwracała uwagę prowadząca "Poranek".

- Koncepcja zamachu powróci ze zdwojoną siłą. Zobaczymy, co powie na to ostatecznie Andrzej Seremet - dodała.

"Jak będziecie podsycać emocje - będziecie na pasku Moskwy"

Wielowieyska cytowała też komentarz redaktora naczelnego "Rz" Tomasza Wróblewskiego, który pisze m.in.: "A może to tylko prowokacja rosyjskich służb, które podrzuciły śledczym osad po materiałach wybuchowych. Nie byłby to pierwszy raz, kiedy Moskwa próbuje nas wszystkich ze sobą skłócić''.

- Jak rozumiem, to jest koncepcja, którą Wróblewski podrzuca fanom zamachu: "uważajcie, jak będziecie podsycać emocje, to znaczy, że idziecie na pasku Moskwy, która chce nas skłócić". No, to dość przewrotny zabieg - skomentowała.

Prokuratura jest godna zaufania

Wróblewski proponuje też w "Rz" otwarcie nowego śledztwa i rozpatrzenie na nowo wszystkich scenariuszy. - Nie ma co otwierać nowego śledztwa - nie zgadza się z nim Wielowieyska - bo prokuratura prowadzi to śledztwo i jak widać, nie boi się weryfikacji żadnej z wersji. Wynikiem tych badań są niewygodne dla rządzących pomyłki przy chowaniu ofiar. Prokuratura jest w tej sprawie godna zaufania - ocenia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM