Paradowska: Można sobie spokojnie mówić o morderstwie?! I nic?

- Prokuratura z o wiele bardziej błahych powodów aktywizowała się w przeszłości. A tutaj spokojnie można powiedzieć o morderstwie 96 osób? Chwileczkę, mają dowody? - komentowała ostro w TOK FM Janina Paradowska. Czy po takich słowach lidera opozycji da się prowadzić normalną politykę?
Po "trotylowej" publikacji "Rzeczpospolitej" przez kilka godzin Jarosław Kaczyński kilkukrotnie wystąpił na konferencjach prasowych. W tym czasie padły m.in. słowa o "zamordowaniu 96 osób" i "niesłychanej zbrodni". Zobacz wideo >>

Według relacji działaczy tuż po publikacji na porannym posiedzeniu komitetu politycznego PiS panował spokój. - Bez większych emocji. Komentujemy, ale bez ostrych słów, i czekamy na to, co powie prokuratura - opisywał polityk PiS. Tylko prezes "nie wytrzymał".

Paradowska: za słowa o morderstwie do prokuratury

- Mnie to jako obywatela Rzeczpospolitej bardzo obchodzi. Co teraz będzie? Jak po tych słowach będzie wyglądała polityka? - pytał Adam Szostkiewicz z tygodnika "Polityka". - Po tych oskarżeniach ostatecznych jest ściana. I jak prowadzić teraz sensowną politykę? Z normalną opozycją trzeba gadać i się dogadywać w sprawach prawa. A oni robią wszystko, żeby zdelegitymizować legalne władze Polskie - komentował publicysta.

Janina Paradowska nie kryła irytacji ciągłymi oskarżeniami PiS. - Uważam, że prokuratura powinna wszcząć postępowanie z urzędu w tej sprawie. Aktywizowała się w przeszłości z o wiele bardziej błahych powodów. A tutaj spokojnie można powiedzieć o morderstwie 96 osób? Chwileczkę, no mają dowody? - pytała prowadząca "Poranek Radia TOK FM".

"Są głosy, które nie zasługują na prezentację"

Paweł Wroński zwracał uwagę, że do tej pory Jarosław Kaczyński starannie unikał ostatecznych słów, najdalszy punkt do, którego prezes doszedł to "nie można wykluczyć to był zamach". -"Rz" publikacją wyciągnęła z niego zawleczkę i ujawniła, w jakim kierunku zmierza polityka Prawa i Sprawiedliwości. Do tej pory ludzie byli lepiej lub gorzej oszukiwani, bo wykonało olbrzymią leksykalną pracę, żeby ludziom robić wodę z mózgu - opisywał dziennikarz "Gazety Wyborczej".

- Nie rozumiem dziennikarstwa, które polega na tym, że się szuka równowagi stron. Z jednej strony komisja Millera, z drugiej komisja rządowa. To jest chore. Nie tak rozumiem obiektywizm - irytowała się Paradowska. - Są głosy, które nie zasługują na prezentację w mediach publicznych. Nie mówię, że całkiem uniemożliwić im wypowiedzi, ale od tego są inne fora - zgodził się Szostkiewicz.

"Nawet Kwaśniewski uległ głupstwu"

Zdaniem Adama Szostkiewicza media przy sprawie Smoleńska w pewnym sensie wyręczają polityków. - Przy innych okazjach to się proszą do mediów, a tutaj to kiedy trzeba wziąć na klatę ten problem smoleński to rzadko występują. chyba, że są rzecznikami obozu atakującego - ocenia publicysta.

- Prezydent stanowczo wypowiedział się przeciwko temu szerzącemu się głupstwu, któremu nawet Aleksander Kwaśniewski uległ, czyli powoływaniu międzynarodowej komisji - zwróciła uwagę prowadząca "Poranek".

Wywiad Janiny Paradowskiej z prezydentem Bronisławem Komorowskim. WIDEO >>

- Jest w świecie dużo sił antyrosyjskich. Gdyby był cień wątpliwości, że tak zwani "ruscy" maczali w tym ręce, na pewno znalazłby się ktoś, kto chciałby na tym zbić kapitał polityczny. Otóż nie ma nikogo, bo nikt nie chce kompromitacji - skwitował dyskusję prof. Radosław Markowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM