Prof. Kik: Kaczyński i Macierewicz dawno powinni siedzieć. Słabe państwo pozwala na zbyt wiele [WYWIAD]

- Za sponiewieranie godności Rzeczypospolitej, za insynuacje polityczne, za niszczenie autorytetu najwyższych instytucji państwa polskiego, za przyczynianie się do utraty wiarygodności Polski w Europie Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz powinni siedzieć - mówi TOK FM prof. Kazimierz Kik, politolog i historyk. - PiS zburzy wszystkie świętości i wartości, by przeforsować interesy Jarosława Kaczyńskiego - stwierdził.
Prof. Zbigniew Brzeziński wypowiedział się na temat kolejnej "zawieruchy trotylowej". - Rosji zależy, by Smoleńsk dzielił Polaków , ale te bzdury o zamachu? Wstrętne - mówił Brzeziński. Słów nie omieszkał skomentować Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS, który stwierdził, że "poważanie tego człowieka legło w gruzach".

Dorota Żuberek: PiS deprecjonuje prof. Brzezińskiego. Autorytetem jest tylko ten, kto myśli i mówi jak Jarosław Kaczyński?

Prof. Kazimierz Kik: Dla PiS autorytetami są ci, którzy podzielają ich punkt widzenia. Nie ma autorytetów obiektywnych, są pisowskie. Słowa przedstawicieli PiS o Brzezińskim dyskwalifikują tę partię z jakiejkolwiek racjonalnej debaty. Nie liczą się żadne racje, liczą się emocje. Jednego człowieka. Nie ma o czym dyskutować. PiS będzie kąsało wszystkich. Dla PiS nie ma problemu prawdy. Jest problem racji. I to ich racji.

Partia Kaczyńskiego chce komisji międzynarodowej, która przyzna im ich rację ws. katastrofy smoleńskiej. W jej składzie chcą autorytetów, a prof. Brzeziński jest jednym z największych autorytetów międzynarodowych. Nie zgadzam się z nim w wielu sprawach, ale nie ma w świecie Polaka, który obiektywnie rzecz biorąc stanowiłby dziś większy autorytet.

PiS zburzy wszystkie świętości i wartości, by przeforsować interesy Jarosława Kaczyńskiego. Ludzie w PiS robią wszystko, co się jemu podoba, bo to on nadaje ton. Jeżeli III RP ma zostać sponiewierana przez chorobę Kaczyńskiego, w rozumieniu patologii myślenia, koncentrowania się na jednej rzeczy i narzucenia innym tego przekonania, to może nie warto o nią walczyć.

Mówienie o mordzie 96 osób, oskarżanie premiera i prezydenta o to, że są wspólnikami morderców, i bezkarność za te słowa świadczą o słabości państwa. Instytucje państwa polskiego nie chronią tych, którzy są wyznacznikami tych instytucji na mocy woli narodu. To znaczy, że państwo nie broni się od środka.

Prokuratura powinna się zająć wypowiedziami polityków?

- Bez dyskusji. Zanimby zszedł z mównicy, powinni go aresztować na sali sejmowej, nawet niezgodnie z prawem [posłów chroni immunitet - red.]. Tak długo, jak państwo pozwoli sobą szargać, tak długo znajdą się ci, którzy będą to robić. Donald Tusk jest spętany, ubezwłasnowolniony liberalnym podejściem do polityki. A jest coś ważniejszego od niego. To autorytet państwa. Tusk nie może kazać zamknąć, bo nie ma tym polega demokracja. Nie ma instytucji chroniących państwo. Instytucje są partyjne lub quasi-partyjne i na ich czele stoją ludzie z nadania partyjnego. Są spętani wewnętrzną niemocą. Uginają się pod autorytetem partii, nie państwa. I działają w ich interesie. Partie sa chronione, państwo nie. Andrzej Seremet, prokurator generalny, był nominowany przez Lecha Kaczyńskiego. A on teraz przemyka się chyłkiem, nie zabiera głosu.

Wszyscy wiemy, że Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz dawno powinni siedzieć. Za sponiewieranie godności Rzeczypospolitej, za insynuacje polityczne, za niszczenie autorytetu najwyższych instytucji państwa polskiego, za przyczynianie się do utraty wiarygodności Polski w Europie. Nie jest nawet ważne, czy oni mają rację, czy nie. Tak długo, jak w Rzeczypospolitej będzie można rzucać bezkarnie kalumnie pod adresem najwyższych organów państwa polskiego, nie będzie rozwoju demokracji w Polsce. Pozwalamy sobie na zbyt wiele i stwarzamy atmosferę, że można pozwolić sobie na jeszcze więcej. Pytanie tylko, czy Rzeczpospolita to wytrzyma.

Co robić, by poseł Adam Hofman powściągnął swój język, kiedy włącza się czerwona lampka w kamerze?

On nie ma żadnego zabezpieczenia w głowie. Bo można nie mieć. W III RP wszystko można. Można prezydenta w niuansach nazwać mordercą lub kimś, kto zawłaszczył urząd. Słowo demokracja w Polsce oznacza chaos i anarchię. W Polsce nic nie jest dookreślone, a jest kwestią interpretacji. Polska scena polityczna zaczyna wykazywać słabości I Rzeczypospolitej. Wolność szlachcica stała wyżej niż godność i siła państwa.

To się źle skończyło...

- Jeżeli instytucje państwowe nie będą chroniły państwa, to jest to droga wprost do zamachu.

Niech pan nie używa tego słowa...

- Jeśli w Sejmie można prezydenta lub premiera nazwać wspólnikiem morderców, to nie ma barier. Niech się tylko ktoś poważy. W Polsce w takiej atmosferze nie tylko wartości obiektywne, intelektualne się nie liczą, nie liczą się wartości narodowe, państwowe. Państwo jest do wzięcia. Liczy się prawda partyjna.

Jest inna kwestia: kultury politycznej. Prawdziwa demokracja przenosi punkt ciężkości na obywatela, gdy jego kultura gwarantuje, że nie będzie skrajnych postaw. Bo to ona gwarantuje, że demokracja nie przekształci się w anarchię. W Polsce nie mamy profesjonalnej klasy politycznej, a klasę z poboru. Mamy to, co mamy. Demokrację partyjną. A partie są na niskim poziomie kultury politycznej. Polska powinna uczyć się od mądrzejszych...

Słabo nam to wychodzi.

- W niedzielę to Jan Kobylański będzie stał wyżej niż Zbigniew Brzeziński, któremu odbierze się prawo wypowiadania się w imieniu Polski. To Kobylański będzie wyznacznikiem godności narodowej. A prof. Brzeziński będzie tej godności pozbawiony, bo ma wewnętrzną cywilną odwagę mówienia tego, co myśli. A w Polsce to się rzadko zdarza, bo trzeba myśleć to co awanturująca się mniejszość.

Czyli czeka nas wojna domowa?

- Nie, jesteśmy w Unii Europejskiej. A ona sobie z anarchią poradzi. Tylko szkoda tej Polski. Polska powinna się koncentrować na lepszym wykorzystaniu korzystnej dla siebie koniunktury, lepszym wykorzystaniu płynących z Unii pieniędzy na rozwój cywilizacyjny i gospodarczy.

Czy jest ktoś, kto mógłby powiedzieć: ludzie, otrząśnijcie się.

- Taki człowiek nie żyje. To Jan Paweł II. Polacy to ludzie wiary, ale teraz w Kościele nie ma w autorytetów. Wszystkie zostały zniszczone. Również przez PiS, który w gorączce lustracyjnej zaatakował też hierarchów kościelnych. W Polsce w tej chwili autorytety, ludzie intelektu, trzymają się z dala od polityki. Media koncentrują się na ludziach polityki, więc oni, ludzie intelektu, są zmarginalizowani. Są poza życiem publicznym.

Polityka i partie polityczne zawłaszczyły scenę publiczną. Wyeliminowano racjonalnie myślących polityków. W ramach poszczególnych partii nie ma alternatyw dla wodzów. To najbardziej niepokojące. Od 20 lat wszystkie partie polityczne, kierując się negatywnym mechanizmem doboru kadr partyjnych, wypłukując cenniejszych ludzi z partii. Ci intelektualnie bardziej sprawni, opierający swoje poglądy polityczne na wiedzy, są z boku. To np. Andrzej Olechowski, Ryszard Bugaj czy Dariusz Rosati.

Zrezygnowaliśmy z kreowania mechanizmów stabilnego gruntu dla demokracji - np. z tworzenia korpusu urzędników państwowych, zastępując to obsadzaniem stanowisk przez nomenklaturę partyjną.

W Polsce nie ma więc gruntu dla umacniania demokracji. Gdzieś został popełniony błąd, chyba u samych narodzin III Rzeczypospolitej, ale tym będą się zajmować już historycy.

Polska demokracja poszła w złym kierunku. Ukierunkowanie demokracji przez rozbicie tego, co działo się wokół Tadeusza Mazowieckiego, i otwarcie drogi wolnej amerykance. Nie było pomysłu na Polskę w momencie rodzenia się jej. Ignorancja nie może nadawać kierunku rozwoju państwa, a tak się u nas właśnie dzieje.

DOSTĘP PREMIUM