"Nie bagatelizujmy. To się może rozwinąć w bardzo niebezpieczny ruch" - publicyści o marszu narodowców

- Ich hasła są szokujące. Nie bagatelizowałbym tego, co się stało. Spójrzmy szerzej - w Europie odradzają się nacjonalizmy - komentował Roman Imielski. - Ci młodzi ludzie nagle się obudzą z poczuciem, że stracili kilka lat na czymś szalenie jałowym - uważa z kolei prof. Michał Komar. Narodowcy chcą "obalić republikę".
Święto Niepodległości mijało spokojnie, aż do rozpoczęcia prawicowego Marszu Niepodległości. Płonące race i cegły poleciały w stronę policji, ta użyła gazu łzawiącego i na kilkadziesiąt minut wstrzymała Marsz. Na koniec, podczas wiecu na Agrykoli, przed tłumem wystąpili m.in. szef ONR Przemysław Holocher, Artur Zawisza, Krzysztof Bosak i Robert Winnicki, prezes Młodzieży Wszechpolskiej. Ten ostatni zapowiedział powstanie Ruchu Narodowego, który "ma dążyć do obalenia republiki". - Budujemy siłę, której tak bardzo boją się lewaki i pedały! - mówił wzburzony do mikrofonu.

Ma także powstać Straż Niepodległości. Co się działo na ulicach Warszawy 11 listopada - czytaj więcej >>

"Nie bagatelizowałbym tego, co się stało"

- Te hasła są szokujące. Skupienie kilku grupek pod jednym parasolem może dać początek do rozwinięcia się w bardzo niebezpieczny ruch - komentował w TOK FM Roman Imielski z "Gazety Wyborczej". - Ruch Narodowy jest wzorowany bezpośrednio na faszyzującym Jobbiku. Wiemy, czym się kończy tworzenie takich Straży. Jobbik ma taką, zajmuje się terroryzowaniem romskich wiosek, Złoty Świt terroryzuje dzielnice imigrantów - opisywał.

- Nie bagatelizowałbym tego, co się stało. W Europie odradzają się nacjonalizmy, węgierski Jobbik ma 10 procent w parlamencie. Ksenofobiczne partie zyskują w krajach, gdzie byśmy nawet nie pomyśleli, jak np. w Holandii - wyliczał dziennikarz.

Roman Giertych o organizatorach Marszu Niepodległości: Nieudolni >>

Trzeba tłumaczyć, dlaczego demokracja jest lepsza od totalitaryzmu

Prof. Michał Komar z Collegium Civitas uważa, że obecna sytuacja to zadanie dla systemowej pracy państwa. - Od 20 lat promowano ideę, że demokracja sama się zorganizuje. Państwo zaniedbało pracę z młodzieżą, teraz powinno się zastanowić nad programem wychowania dla demokracji - mówił.

- Trzeba wyjaśniać, dlaczego system demokratyczny daje ludziom większe szanse niż te totalitarne pomysły, które znajdują się w hasłach Młodzieży Wszechpolskiej, ONR itp. Te hasła to są sny niemożebne do spełnienia, ale wolałbym tym młodym ludziom oszczędzić doświadczenia, w którym nagle obudzą się i zorientują, że stracili kilka lat na czymś szalenie jałowym, a wyciskającym z nich wszystkie marzenia, nadzieje i energię - komentował Komar.

Młodzi mają to do siebie, że są skrajni

Paweł Fąfara z "Polski the Times" studził nastroje: - Byłbym daleki od budowania poczucia wielkiego zagrożenia. W młodości jest duże pole dla skrajności. Także hasła "Krytyki politycznej" są czasem takie, że włosy na głowie dęba stają - ocenia dziennikarz.

Fąfara zgodził się, że głównym kluczem do unikania niebezpiecznych poglądów jest edukacja. Druga sprawa - nie mniej ważna - to życiowe możliwości, jakie mają przed sobą młodzi ludzie.

- Czy rządzący zrobili wystarczająco dużo reform i zmian, żeby ci ludzie w momencie, kiedy wchodzą na rynek pracy, nie musieli wyjeżdżać za granicę? A kiedy zakładają rodzinę, żeby nie musieli zastanawiać się, czy będzie ich stać na żłobek, czy przedszkole. Im więcej tu zrobimy, tym lepiej. Wtedy ci młodzi ludzie będą mieli mniej powodów do radykalizowania, bo po prostu będą chodzić do pracy - uważa Fąfara.

Po Święcie Niepodległości - jaki jest współczesny patriotyzm? [DEBATA TOK FM]

Czy czujesz się zaniepokojony wielotysięcznym marszem skrajnej prawicy?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM