Do psychiatry za nawoływanie do "rozstrzelania"? "Skandaliczne słowa ministra sprawiedliwości"

"Albo do prokuratora, albo do psychiatry" - tak Jarosław Gowin skomentował nawoływanie Grzegorza Brauna do "rozstrzelania co dziesiątego" dziennikarza "GW" lub TVN. - To groźby karalne, minister nie powinien być łaskawy - krytykował słowa ministra Tomasz Sekielski. Ciekawy pomysł na ukaranie Brauna ma z kolei Bartosz Węglarczyk: - Zabierzmy mu każdą złotówkę za te debilizmy, które wypowiada - proponuje.
"Tu nie można nic zrobić, jak nie zostanie w sposób nagły, drastyczny wyprawiony na tamten świat z tuzin redaktorów >>Gazety Wyborczej<< i ze dwa tuziny z TVN. Jak się nie rozstrzela co dziesiątego, to znaczy hulaj dusza, piekła nie ma. Jeżeli nie karze się śmiercią za zdradę, to co?" - mówił w prawicowym Klubie Ronina reżyser Grzegorz Braun. Czytaj więcej >>

- Taką wypowiedzią powinien zająć się albo prokurator, albo psychiatra - komentuje sprawę w wywiadzie w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. - Skandaliczna wypowiedź - oburzył się w "Poranku Radia TOK FM" Tomasz Sekielski.

- Od ministra sprawiedliwości można byłoby oczekiwać bardziej zdecydowanego stanowiska. Takie wypowiedzi to właściwie groźby karalne, minister sprawiedliwości nie powinien być łaskawy i wysyłać pana Brauna do psychiatry, a raczej skierować sprawę do prokuratury - podkreślił prowadzący audycję.

Nawoływanie do zabójstwa, a SDP milczy?

- Dziwi mnie, że SDP, które tak szybko zareagowało w obronie Cezarego Gmyza, nie zajęło jeszcze stanowiska w sprawie skandalicznej wypowiedzi, która nawołuje do zabijania. Najwyraźniej poglądy polityczne towarzystwa, które rządzi w SDP, są ważniejsze od zdrowego rozsądku - skwitował Sekielski.

"Lepiej zostawić więcej wolności niż mniej"

- Nie ulega wątpliwości, że są to słowa kompletnego idioty. Jestem jednak przeciwny by tę wypowiedź ścigać przy użyciu prokuratury - studził w "Poranku" Wojciech Maziarski, komentator "Gazety Wyborczej" i Polsat News. Jego zdaniem słowa Brauna to nie wezwania do konkretnego czynu, a "bardzo niesympatyczny" chwyt retoryczny. - Odpowiedzią na to powinno być oburzenie moralne - ocenia.

Skąd pobłażliwość? Zdaniem Maziarskiego, lepiej granicę wolności ustawić nieco za daleko niż ją ograniczać - Ograniczenia wolności mają to do siebie, że lubią się rozszerzać - podkreślał.

"Zabierzmy mu każdą złótówkę za te debilizmy"

- W demokracji każdy ma prawo być idiotą. Z drugiej strony ta atmosfera w Polsce robi się tak gorąca, że gdzie my będziemy za rok? Zapamiętajmy to, co pan Braun powiedział. Jeżeli w ciągu najbliższych lat coś zdarzy się w Polsce, żebyśmy pamiętali, że ktoś publicznie namawiał do mordowania - proponował Bartosz Węglarczyk.

Nowy wicenaczelny "Rzeczpospolitej ma zupełnie inny pomysł. Najlepiej zabrać się za sprawę drogą cywilną. - Wyobrażam sobie, że TVN i "GW" idą do sądu i mówią, że po słowach pana Brauna musieli zwiększyć ochronę swoich pracowników i żądają zwrotu kosztów. Wykończenie finansowe jest rewelacyjnym pomysłem. Zabierzmy mu samochód, zabierzmy mu każdą złotówkę za te debilizmy, które wypowiada - proponuje Węglarczyk.

"To nie jest zabawa"

- Jeżeli istnieje paragraf, który mówi o tym, że za szerzenie nienawiści rasowej, politycznej, można karać, to ktoś powinien do tego przystąpić - ocenia z kolei Jarosław Gugała z Polsat News.

- Mieliśmy niedawno przypadek człowieka, w którym ziarno zła zaczęło rozkwitać po Breiviku. To nie jest taka zabawa, którą możemy skwitować wzruszeniem ramion. Najgorsze co możemy zrobić to pogadać i robić temu człowiekowi i całej grupie, w której się to odbywa, wielką reklamę - dodał dziennikarz.

"Ten człowiek musi się wytłumaczyć"

Sprawę skomentował w "Poranku" także były premier Józef Oleksy. - To szaleniec. Wypowiedzi groźne, żerują na wolności słowa, ale granica została przekroczona, bo to jest wezwanie do czynu niedozwolonego. Nie wolno tego zostawić - podkreślał.

- Ten człowiek, obojętne, kim jest, musi się z tego wytłumaczyć. Jak ktoś publicznie mówi, że uzdrowienie Polski ma polegać na wybiciu jakiejkolwiek grupy ludzi, to albo szaleniec, albo przestępca - mówił polityk. Zaznaczył przy tym, że w pierwszej kolejności to zadanie dla prokuratury.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM