Mowa nienawiści? "Niesiołowski używa mocnych słów, ale nie przekracza granic jak Braun"

- Stefan Niesiołowski jest politykiem, który używa mocnych słów, ale jednak to są zawsze przymiotniki, określenia mocne. Na pewno jednak nie przekracza granic, co się dzieje chociażby u takich ludzi jak Palikot czy jeszcze w gorszym przypadku u Grzegorza Brauna. To jest zupełnie inny poziom - mówił w TOK FM Rafał Grupiński. Szef klubu PO odnosił się do stwierdzenia Zbigniewa Ziobry, że mowa nienawiści ma też miejsce po tzw. drugiej stronie.
Zbigniew Ziobro wypominał dziś w "Poranku" m.in. słowa Janusza Palikota ("Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie") oraz zachowanie Stefana Niesiołowskiego w stosunku do dziennikarki Ewy Stankiewicz. Argumentował, że prokuratura powinna zajmować się każdą skrajną wypowiedzią albo zachowaniem, aby nie dopuścić do eskalacji nienawiści. Ziobro: słowa Brauna niedopuszczalne >>

- Stefan Niesiołowski zawsze posługuje się bardzo ostrym językiem, nigdy nie tonuje swoich wypowiedzi, ale jakoś się nie doczekał specjalnie ze strony partii upomnienia - zauważyła Dominika Wielowieyska. - Jeśli mówił w emocjach, to jednak z nim rozmawialiśmy - nie zgodził się Rafał Grupiński, szef klubu PO.

- Stefan Niesiołowski jest politykiem, który używa mocnych słów, ale jednak to są zawsze przymiotniki, określenia mocne. Na pewno jednak nie przekracza granic, co się dzieje chociażby u takich ludzi jak Palikot czy jeszcze w gorszym przypadku u Grzegorza Brauna. To jest zupełnie inny poziom - uważa Grupiński.

Różnica skali

Zdaniem szefa klubu PO politycy PiS postanowili z Niesiołowskiego zrobić "ekwiwalent sposobu uprawiania polemik słownych". - Jest on absolutnie nieodpowiedni do tego, co oni opowiadają o zbrodni, które popełniło państwo polskie na 96 pasażerach. Różnica skali jest tu ogromna - ocenia.

Grupiński jest przekonany, że prokuratura powinna uważnie przyglądać się przypadkom ostrych słów, bo "mowa nienawiści jest czymś, co nas zaraża i powoduje, że życie polityczne może stać się w Polsce rzeczywiście nieznośne".

Podkreślał też, że w takich przypadkach prawa nie można stosować w sposób letni: - Powinno ono być albo stosowane, albo powinno być twardo mówione, że w tym przypadku stosowano być nie może - mówił w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM