W Polsce administracja działa topornie. Czemu prokuratura miałaby być inna? [PUBLICYŚCI]

- Jak każda część administracji prokuratura działa dość topornie. Nie wiem dlaczego miałaby funkcjonować inaczej niż jakakolwiek inna instytucja w kraju - mówił w TOK FM Tomasz Wróblewski. Prokuratura jest oskarżana także o zbytnią uległość służbom specjalnym, a Piotr Laskowski uważa z kolei, że w imię obsesji bezpieczeństwa zrzekamy się podmiotowości. To jak to jest z nami, prokuraturą i służbami?
W dzisiejszym "Poranku" prof. Jerzy Stępień, były prezes TK, krytykował prokuraturę, mówiąc m.in., że jej pozycja jest za słaba i w zasadzie należałoby ją zastąpić instytucją sędziego śledczego. Także dzisiaj premier Donald Tusk ma zdecydować o przyjęciu sprawozdania prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta .

Co z tą prokuraturą? - Jak każda część administracji polskiej jest rozrośnięta, niezwykle sformalizowana i działa dość topornie. Nie wiem dlaczego miałaby funkcjonować inaczej niż ZUS, Ministerstwo Pracy czy jakakolwiek inna instytucja w kraju - komentował Tomasz Wróblewski.

Zagrożenie ze strony wszechpotężnego państwa

Zdaniem Wróblewskiego, sprawa prokuratury i ABW pokazuje, że w Polsce coraz wyraźniej ograniczane są wolności obywatelskie. - Człowiek w relacji z państwem jest coraz mniejszy - ocenia.

Według niego problemem są także ograniczane wolności gospodarcze: - Dwanaście służb ma prawo nas podsłuchiwać. Jeśli połączymy to z planami administracyjnymi, także premiera Tuska, większego udziału państwa w gospodarce, tworzy to pewne zagrożenie dla jednostki wobec wszechpotężnego państwa. Będącego rosnącym, coraz bardziej wpływowym pracodawcą z jednej strony, a z drugiej coraz dogłębniej inwigilującego - ocenia dziennikarz.

Inwigiluje, inwigiluje, a o Amber Gold nic

- Nie łączyłbym kwestii ekonomicznego zaangażowania państwa i inwigilacji obywateli. To dwie różne rzeczy - zastrzegł dr Piotr Laskowski, historyk z Wielokulturowego Liceum i Gimnazjum im. Jacka Kuronia.

Przyznał przy tym, że problem ze służbami jest bardzo głęboki. - Przez lata m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka nie mogła się dowiedzieć, ile w Polsce jest podsłuchów. A służby takie informacje ujawniać muszą. Kiedy się w końcu dowiedziano, okazało się, że przekraczają dopuszczalną średnią - podkreślał.

- Mówimy jak strasznie jesteśmy inwigilowani, a z drugiej strony mamy sytuację jak Amber Gold, kiedy służby to do końca nic nie robią, żeby zapobiec problemom, w jakie wpadnie kilka tysięcy osób, w tym syn premiera Tuska - zauważyła Renata Kim z "Newsweeka".

Stajemy się bojącą się biomasą

- Coraz bardziej żyjemy w społeczeństwie, którego podstawową stawką jest zabezpieczenie się przed wszelkiego rodzaju nieszczęściem. To obsesja - mówił dr Piotr Laskowski.

- Stajemy się taką biomasą, która myśli tylko w kategoriach tego, żeby zabezpieczyć się przed tym, żeby coś złego się nie stało. Tylko że po jednej stronie równania jest bezpieczeństwo fizyczne i nie chcemy go lekceważyć, ale po drugiej stronie jest zrzekanie się jakiejkolwiek podmiotowości. Mówimy do władz: chrońcie nas. W ogromnej wierze jest to podsycane przez medialno-kulturowy dyskurs o szaleńcu, który podłoży bombę - opisywał historyk.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM