10 mln Polaków zagrożonych biedą i wykluczeniem. "Jeśli nie odbudujemy w tych młodych ludziach ducha..."

Co czwarty Polak zagrożony biedą, to i tak lepsze wyniki niż z poprzednich lat. Co jednak alarmujące, szczególnie dotknięte ubóstwem są u nas dzieci. Im starsze, tym trudniej je wyciągnąć z kręgu wykluczenia. - Jeżeli nie odbuduje się w młodych ludziach ich ducha, wiary w siebie, to te wszystkie powierzchowne szkolenia o napisaniu CV nie pomogą - mówi zdecydowanie Marek Liciński, prezes Fundacji na rzecz Reintegracji Społecznej.
Ponad 24 proc. (119 mln) mieszkańcom UE w 2011 roku groziła bieda i wykluczenie społeczne. To więcej niż w 2010 roku, kiedy odsetek takich osób wynosił 23,4 proc. W Polsce było jeszcze gorzej, bo zagrożonych było 27 proc. społeczeństwa, czyli ponad 10 mln osób. Co jednak ważne, podczas gdy odsetek osób zagrożonych biedą i wykluczeniem społecznym rośnie w UE, w Polsce widać poprawę. Zgodnie z danymi Eurostatu w 2008 roku takie osoby stanowiły 30,5 proc. populacji, w 2010 - 27,8 proc., a w zeszłym roku - 27,2 proc.

Osoby zagrożone ubóstwem lub wykluczeniem społecznym spełniają przynajmniej jeden z trzech warunków: żyją na granicy ubóstwa (już po uwzględnieniu finansowego wsparcia socjalnego), mają ciężką sytuację materialną (nie mogą np. opłacić rachunków lub ogrzać mieszkania) albo żyją w gospodarstwach domowych o tzw. bardzo niskiej intensywności pracy. W 2011 roku ustawowa granica ubóstwa wynosiła w Polsce nieco ponad 1400 złotych dla czteroosobowej rodziny, niewiele więcej niż tzw. minimum egzystencji.

"Najgorzej być Bułgarem, świetnie Czechem" Czytaj więcej >>

"Nie znają swoich praw, nie korzystają z nich..."

Dr Maciej Duszczyk zwraca uwagę, że z wysnuwaniem wniosków z tego typu statystyk trzeba uważać, bo popularne są aż trzy różne badania dotyczące wykluczenia społecznego; biorą one pod uwagę różne czynniki, uznają inne progi ubóstwa itp. - Ale to prawda, że Polska jest krajem gdzie, jak by nie liczyć, poziom ubóstwa jest wysoki - przyznaje.

Kim są z kolei osoby "wykluczone społecznie"? - Nie znają swoich praw, nie korzystają z nich, są biedne, źle wykształcone, a jakość ich życia jest bardzo niska - mówi nam Marek Liciński, prezes Fundacji na rzecz Reintegracji Społecznej. - To osoby, które nie mają żadnych perspektyw wyjścia z tego stanu. Chyba że przez koniunkturę gospodarczą, choć to też może niespecjalnie rozwiązać problem. Jeżeli ktoś jest bez pracy ponad 10 lat, bardzo trudno potem jest mu wejść w pewien reżim wstawania, chodzenia do pracy - opisuje Liciński.

Jak przypomina, do 1990 roku osoby, które żyły poza nawiasem stanowiły stosunkowo niewielką grupę ludzi. Liczba ta gwałtownie wzrosła w latach 90.

Polska specyfika: biedne dzieci

Co alarmujące, w Polsce szczególnie dotknięte ubóstwem są dzieci. - Zagrożone są dzieciaki do 17. roku życia. Wskaźniki są dramatyczne, mamy je najgorsze w Europie - podkreśla dr Duszczyk. - W gospodarstwach dwuosobowych praktycznie nie ma ubóstwa. Trzecie dziecko w większości polskich rodzin spycha je na granice ubóstwa ze względu na niskie dochody. A takich gospodarstw jest w Polsce wbrew pozorom niemało - dodaje ekspert.

Wszystko zaczyna się w przedszkolu

Nie jest tajemnicą, że przyszłość w dużej mierze zależy od tego, w jakich warunkach dorastamy. - Cała sprawa zaczyna się tam, gdzie dzieci z rodzin z marginesu nie chodzą do przedszkola, gdzie mogłyby nadrobić zaległości. Szkoła ma olbrzymi udział w rozwarstwieniu, od razu jest odsiew dzieci słabszych, z mniejszym zasobem słów - ubolewa Liciński.

- Nie ma żadnej realnej indywidualizacji, wyrównywania szans w systemie edukacji w Polsce. A charakter człowieka kształtuje się w pierwszych latach życia. Prawdziwe przeciwdziałanie powinno być nastawione na rodzinę i na dzieci - podkreśla.

"Powierzchowne, prymitywne, dające zarobić firmom szkoleniowym"

Eksperci zgodnie twierdzą, że równocześnie z pracą z najmłodszymi państwo powinno podjąć szczególne działania wobec "młodych dorosłych", najstarszych dzieci pokolenia przełomu 1989 roku, dobijających obecnie dwudziestki.

- Oni zostali w taki sposób wychowani i ukształtowani, że nawet zmiana warunków nie za bardzo polepszy ich perspektyw. Nie są w stanie sobie wyobrazić realnie swojej przyszłości - opisuje Liciński. Jego zdaniem dałoby się im pomóc przy wielokrotnie wyższym wysiłku niż ten, jaki jest podejmowany obecnie. - Nieliczne istniejące programy są bardzo powierzchowne. Uczy się, jak napisać CV, jak się zachowywać na rozmowie kwalifikacyjnej. Dla nich to jest kolejne upokorzenie, nie ma żadnego znaczenia. To jest niezwykle powierzchowne, pozorne działanie, które pozwala zarobić firmom szkoleniowym - uważa.

- Jeżeli nie odbuduje się w tych młodych ludziach ich ducha wiary w siebie, w swoje możliwości, co w wieku 15 lat jest już trudne, to te wszystkie szkolenia nie pomogą - mówi zdecydowanie.

"Zapomnieliśmy o nich"

Dr Duszczyk przyznaje, że brakuje skutecznej instytucji, która by sobie z pomaganiem tym młodym ludziom radziła. - Poza Ochotniczymi Hufcami Pracy nie mamy dla nich żadnych narzędzi pomocy. Urzędnicy społeczni są słabi, nie dają sobie rady. Szkoła także nie pełni swojej funkcji - wylicza.

Jego zdaniem państwo powinno stworzyć alternatywny system bezpośrednio kierowany do tej grupy osób. - My mamy pomysł, żeby takie osoby trafiały do wyspecjalizowanych przedsiębiorstw społecznych - podpowiada.

- Zapomnieliśmy o tych młodych osobach i skupiliśmy się na 50+. Ja apelowałem i zwracałem uwagę, że te osoby są ważne. Ale gdy osoba, która ma 20 lat, trafia na rynek pracy jako bezrobotna, popełnia przestępstwo, wchodzi w narkotyki, to tracimy ją na całe życie - podkreśla.

Jest nutka optymizmu

Choć statystki wyglądają kiepsko, pewnym optymizmem mogą napawać tendencje do poprawy widoczne w wynikach Eurostatu, ale także Narodowego Spisu Powszechnego.

- To związane z polskim fenomenem; u nas rośnie wskaźnik bezrobocia, ale również wskaźnik zatrudnienia. Pod koniec 2011 pracowało najwięcej ludzi po roku 1989 r.; część z nich na umowy o dzieło i zlecenie - mówi dr Duszyczk. - W Polsce są bardzo niskie świadczenia socjalne. Osoby, które nie posiadają pracy, przez system świadczeniowy zasadniczo nie poprawiają swojej sytuacji. Jeżeli znajdują pracę, to ich sytuacja materialna dość szybko się poprawia - tłumaczy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (163)
10 mln Polaków zagrożonych biedą i wykluczeniem. "Jeśli nie odbudujemy w tych młodych ludziach ducha..."
Zaloguj się
  • alien0

    Oceniono 216 razy 146

    oj tam oj tam....a co tam u agenta Tomka słychać ? :)...Czy Kaczyński już podpalił Polskę ? :)...

  • komarrek

    Oceniono 100 razy 78

    A Michnik niedawno w wywiadzie razem ze swoim rozmówcą doszli do wniosku że Polacy mają się dobrze.

  • vinogradoff

    Oceniono 96 razy 72

    Jedyna sensowna i skuteczna metoda wzbudzenia wiary w siebie i podwyzszenia samooceny to nauczanie porzadnego zawodu na jaki jest zapotrzebowanie rynku pracy na porzadnym poziomie gdyz tylko i wylacznie to daje szanse na przerwanie zamknietego kregu niemoznosci i prace a pozniej przyjda i inne pozytywne efekty. Zadne sztuczki i machlactwa typu jakies sesje z Coachem od bezrobotnych czy szkolenia jak pisac cv, jak trzymac rece a jak nogi na rozmowie wstepnej u pracodawcy i czy pic kawe jak zaproponuja bo to sa czyste bzdety a tej wiedzy bezrobotni moga sie nauczyc ze specjalnie opracowanych dla nich skryptow , samodzielnie w domu i starczy tylko ich egzaminowac z wiedzy i wyciagac konsekwencje a uczyc trzeba zawodu i to takiego, ktory jest spolecznie uzyteczny a nie zawodu pielgniarza psow i kotow czy fryzjera od ukladania modnych fryzur dla psow bo to sa jaja z doroslych ludzi. Pamietajmy, ze dobrego fachowca chiocby od lepienia styropianu do scian budynkow to robota poszukuje a On sam nie musi nic szukac.

  • jvelzkeyek

    Oceniono 76 razy 62

    Historia władzy



    Dwa miliony Polaków żyje w nędzy.

    Władza dla swoich nie żałuje pieniędzy.

    Czterdzieści jeden milionów hojną ręką rozdała.

    Na urzędników naczelnego w kraju pryncypała.

    Osiem milionów rodaków z biedy do nędzy kroczy.

    Władza biedakom śmieje się prosto w oczy.

    Bierze premie, nagrody, diety i odprawy.

    Biedakom o szlachetnej paczce pouczenia prawi.

    Władza plebejuszom zaciska pasa.

    Sama za publiczne, prywatnie hasa.

    Władza sprawdza; ile i jak długo można?

    Taktyka burżujów stać się może dla władzy groźna.

    Historia powszechna dobitnie nam pokazuje.

    Jaki jest koniec władzy, gdy rządzą burżuje.

    komentarzedowydarzen.blox.pl

  • puzonik48

    Oceniono 65 razy 55

    Od czasu transformacji ,która wyrzuciła poza nawias tak ogromną ilość społeczeństwa ,dziedziczenie biedy stało się faktem :( Emigrowali w większości dobrze wykształceni i wykwalifikowani .Dlatego odsetek biednych nie maleje .

  • jerzytop

    Oceniono 55 razy 51

    Jak może być inaczej skoro nasi "kochani " politycy myślą prawie wyłącznie o swoich pociechach i jak by tu załatwić im najlepiej parę posadek dobrze płatnych . Przykładów nie brakuje ,poczynając od Wałęsy koncząc na Tusku Ich dzieciom bieda i bezrobocie nie zagraża a szczytem wszystkiego była pani marszałek Grześkowiak . Ledwo dziecko kończy studia już ma miejsce w radzie nadzorczej bodajże Orlenu a ona sama po zainkasowaniu 280 tys / koniec kadencji / załatwia sobie u Buzka rządową emeryturę 1800 zł ileś lat temu
    zatrudnianie wzajemne w misisterstwach znajomych i rodzin to norma

  • bioder65

    Oceniono 51 razy 39

    Zazwyczaj jest tak,że jak biedny to inie wykształcony.Taki człowiek szuka najtańszej rozrywki czyli alkohol jest na porządku dziennym.Może naszym POlitykom właśnie o to chodzi.Tępym pijakiem łatwiej sterować.

  • marcel1125

    Oceniono 77 razy 29

    Co to ku... ma być? 1400 zł na czterosobową rodzinę... to daje 350 zł na os... To co w momancie gdy jest taka 4 os. rodzina i pracuje tylko ojciec za najniżaszą krajową? Teoretycznie nie mają prawa żyć, bo nawet w granicy ubustwa i egzystencji się nie mieszczą... Ku... wstyd mi że żyjemy w tak popieprzonym kraju, tymbardziej że jestem członkiem SMD(młodzieżówka PO)... Chcecie biedę? Na dolnym śląsku jest tego dosyć. Pojedźcie do wałbrzycha, najlepiej na sobięcin... Zobaczycie ile tam sklepów jest zabitych dechami i że strach z auta wysiąść... A co ma powiedzieć matka ze Świdnicy która ma na utrzymaniu dwójkę dzieci i dostaje miesięcznie 320zł ?!?!?! Czy ktoś o tym myśli? Kaczor i jemu podobni będzie kłapał przed wyborami i będąc w opozycji jak to źle jest, ale jak sam się dorwie do władzy, co raczej nie jest możliwe, bo społeczeństwo zmądrzało chyba troszkę, to sam nic nie zrobi... Takie przedwyborcze pie...nie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX