"Kaczyński wchodzi w buty Miloševicia", "Wcale nie myśli tego, co mówi" [PUBLICYŚCI]

- To jest dokładnie to samo, co robił Milošević, który pojechał do Kosowa i powiedział Serbom: "nikt was tu więcej bić nie będzie". Wiemy, jak to się skończyło - tak Wojciech Maziarski komentował słowa Jarosława Kaczyńskiego o mniejszości niemieckiej. - Jestem zdumiony. powinien zdawać sobie sprawę, jak potwornie niebezpieczne są takie słowa - komentował Bartosz Węglarczyk.
Jarosław Kaczyński wykazuje się zwiększoną aktywnością. W ostatnich dniach powiedział między innymi o konieczności "repolonizacji banków i mediów", o ograniczeniu praw mniejszości niemieckiej w Polsce i o najbardziej od 1989 roku zagrożonej niepodległości. Szef PiS wyjaśniał także, że obce media są w stanie "odbierać część mózgu i systemu nerwowego".

Wypowiedzi o mniejszości

Do tego wszystkiego opolski PiS tworzy "Białą księgę nielojalności Mniejszości Niemieckiej wobec Rzeczpospolitej Polskiej". Prezes poparł tę inicjatywę, także propozycję organizowania w Opolu marszu "Tu jest Polska". Zapowiedział, że gdy PiS dojdzie do władzy przywileje mniejszości niemieckiej będą ograniczone.

Zdaniem Wojciecha Maziarskiego z "Gazety Wyborczej" takie wypowiedzi o mniejszościach narodowych są bardzo niebezpieczne. - To jest dokładnie to samo, co robił Milošević, który pojechał do Kosowa i powiedział Serbom: "nikt was tu więcej bić nie będzie". Wiemy, jak to się skończyło. Mówią takie rzeczy Kaczyński wchodzi w buty Miloševicia - ocenia.

- Myślę, że Kaczyński nie myśli tego, co mówi. Dostarcza swojej bazie politycznej, to co ta baza chce usłyszeć. To takie myślenie, że wszystko co się złego dzieje w kraju nie jest naszą winą, tylko "obcych", którzy rządzą w mediach i wchodzą w drogę. Jestem zdumiony, że opowiada takie rzeczy o mniejszości niemieckiej. Powinien zdawać sobie sprawę, jak potwornie niebezpieczne są takie słowa - komentował Bartosz Węglarczyk, wicenaczelny "Rzeczpospolitej".

Jacy spin doktorzy to wymyślają?

- Albo Jarosław Kaczyński daje wyraz swoim irracjonalnym obsesjom i mówi w sposób niekontrolowany; albo w sposób bardzo cyniczny, wykalkulowany na zimno, mobilizuje poparcie skrajnie prawicowego, populistycznego, niewykształconego elektoratu, który żywi się takimi resentymentami, fobiami - komentował Maziarski.

- Ja nie wiem, jacy spin doktorzy doradzają Kaczyńskiemu odwoływanie się do nienawiści wobec Niemców, bo jej w tej chwili w Polsce nie ma i na tym się nie da zbudować poważnego projektu politycznego. Wywoływanie kolejnej wojenki jest przeciwko ludziom, którzy w Niemczech pracują - ocenia Jarosław Gugała z Polsatu. - Jacy spin doktorzy? Panowie Brudziński i Błaszczak - uważa Węglarczyk.

"PiS to obóz komuchów"

- To co głosi PiS to jest program antysolidarnościowej kontrrewolucji. W sferze gospodarczej, gdzie PiS postuluje wstrzymanie prywatyzacji, nacjonalizację, poddanie pod kontrolę państwa, w sferze organizacji życia np. w sprawie służby zdrowia to jest powrót do PRL. W sferze personalnej głównym wrogiem są ludzie "Solidarności", tacy jak Lech Wałęsa, Bronisław Komorowski. Jeżeli słowo "komuch" jeszcze dzisiaj coś znaczy, to Jarosław Kaczyński i jego obóz są w tej chwili obozem komuchów - dodał Maziarski.

- Nie potrafię się denerwować tym, co prezes wygaduje. Mam propozycję, niech codziennie mówi, która informacja na Plotku.pl jest propolska albo antypolska - rzucił się Węglarczyk.

Wymiana: Gmyz za Kaczyńskiego

Prezes Kaczyński zaapelował jeszcze, żeby przywrócić do pracy Cezarego Gmyza. - A ja do prezesa apeluję, żeby odszedł z polityki. Zrobię taki deal: Gmyz wróci do Rzeczpospolitej, jak Jarosław Kaczyński odejdzie z polityki - zażartował na to Bartosz Węglarczyk, wicenaczelny "Rz".

DOSTĘP PREMIUM