"Za wypowiedziami o Niemcach stoją fobie Fotygi"

Szeroko komentowana w mediach są wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o mniejszości niemieckiej. - Kaczyński mówi o tym, o czym nie chcą mówić inni - mówił w Poranku Radia TOK FM Piotr Semka. - Nie warto nagłaśniać każdej wypowiedzi prezesa. Dla jego własnego dobra - stwierdził Andrzej Stankiewicz z tygodnika "Wprost". Jego zdaniem za antyniemieckimi wypowiedziami prezesa PiS stoi Anna Fotyga.
Jarosław Kaczyński o Opolu zapowiedział. - Chcę państwu zadeklarować jasno, że jeżeli PiS dojdzie do władzy, to będzie stosowana zasada: tyle praw Niemców w Polsce, ile Polaków w Niemczech - zapowiedział prezes PiS.



Ta wypowiedź wywołała lawinę komentarzy, zajęli się nią również publicyści w Poranku Radia TOK FM. Czy faktycznie Niemcy w Polsce są tak uprzywilejowani?

Semka o presji niemieckiej

Piotr Semka bronił wypowiedzi prezesa PiS: Jarosław Kaczyński postawił tezę, że jest nierówność i obiecał, że jak PiS wróci do władzy to one będą wyrównane. Mówi to, o czym nie chcą mówić inni. Jeśli ktoś już powie, to zwraca się uwagę na jeden aspekt, że zagrożona jest mniejszość niemiecka. To wynik presji niemieckiej - stwierdził publicysta (do niedawna "Rzeczpospolitej", aktualnie - jak sam mówi - niezależny).

Semka uważa, że należy dyskutować z Niemcami, w jaki sposób ludzie, którzy mają polskie korzenie mogą w Niemczech zachować swoją tożsamość (np. przez muzea i centra). Jego zdaniem komentarze starannie omijają problem. - Problem istnieje. Polski MSZ robi bardzo niewiele, niemieccy urzędnicy do sprawy podchodzą niechętnie, niemieccy politycy problemu nie widzą - stwierdził Semka.

Prezes straszy wyborców

Agata Nowakowska kontrowała jego wypowiedzi. - Prezes PiS uderza w starą nutę zagrożenia, bo uprawia politykę opartą na emocjach i budzeniu strachu swoich wyborców. Strachu wobec Niemiec, Rosji, Unii Europejskiej... - wyliczała dziennikarka "Gazety Wyborczej". - Bolejemy, że nie udaje się nam na Litwie przeforsować dwujęzycznych nazw miejscowości czy pisowni polskich nazwisk. Powinniśmy myśleć o tym, że tak samo powinny być traktowane osoby obcego pochodzenia, które żyją na terenie Polski - stwierdziła Nowakowska. - Na granicy z Czechami też są nazwy miejscowości po czesku. Nie słyszę ze strony niemieckiej niepokojących haseł oderwania Dolnego Śląska od Polski. To próba pobudzania w stanie wrzenia swoich zwolenników - stwierdziła Nowakowska.

Dodała, że to, że mniejszość niemiecka ma jednego posła, to nie jest "jakiś wielki przywilej".

"Wszystko przez fobie Fotygi"

Andrzej Stankiewicz z tygodnika "Wprost" uważa, że "nie warto nagłaśniać każdej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. Dla jego własnego dobra".

Podobną tezę postawił wczoraj w rozmowie z TOK FM prof. Jan Hartman, filozof. Przestać komentować słowa Kaczyńskiego? "Musimy reagować na hucpiarzy i populistów"

- Wpływ na antyniemieckie myślenie Jarosława Kaczyńskiego ma Anna Fotyga [była ministrem spraw zagranicznych w rządzie Kaczyńskiego - red.], która jest szarą eminencją ws. spraw zagranicznych - powiedział w TOK FM Andrzej Stankiewicz. - To, [co mówił w Opolu prezes PiS - red.], nie jest najczęstszy pogląd w PiS. Fotyga ma własne fobie - stwierdził dziennikarz.

Dodał: Kaczyński jest zbyt inteligentny, żeby tego nie mieć świadomości, że polonia w Niemczech jest inna niż mniejszość niemiecka w Polsce. Polacy w Niemczech to emigracja ekonomiczna z lat 70. i 80. By móc tam żyć i pracować oświadczyli, znaleźli swoje niemieckie korzenie i oświadczyli, że są Niemcami. Trudno więc, żeby państwo traktowało ich jak Polaków - stwierdził publicysta. - Inna jest sytuacja Niemców na Opolszczyźnie - mieszkają, gdzie mieszkali, tylko zmieniły się granice. Można to porównać do mniejszości polskiej na Wschodzie - dodał.

Jak Jarosław Kaczyński zmienia zdanie ws. Niemców i Ślązaków>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM