W spocie "k***a", "chuj**a", "gó**o". Cyrwus u Chlasty: Najbardziej mi się podobało, że nie było słowa "zaje***cie"

Piotr Cyrwus powrócił ostatnio w wielkim stylu w akcji "Mafia dla psa". U Grzegorza Chlasty opowiada o "życiu po Klanie", jakiego przekleństwa nie chciałby w słynnym spocie wypowiedzieć i jak dzięki tej akcji urósł w oczach dzieci. Chwali też TOK FM.
Wygląda na to, że Piotr Cyrwus, do którego przylgnęło określenie "Rysiek z Klanu", ma szansę na wyzwolenie. Pojawił się w niemal 3-minutowym filmie, w którym klnie jak szewc i opowiada o tym, że nie można psów kopać ani wyrzucać z samochodu. Spot kampanii na rzecz Fundacji Przytul Psa robi furorę w internecie. W ciągu dwóch dni osiągnął ponad 1 mln 200 tys. wyświetleń.



Funkcję można wesprzeć przez serwis: SiePomaga.pl >>
Strona fundacji "Przytul Psa" >>


Z Piotrem Cyrwusem rozmawia Grzegorz Chlasta.

Grzegorz Chlasta: Tylko niech pan we mnie niczym nie rzuca... Jak się panu żyje po "Klanie"? Nie tęskni pan do tej orki?

Piotr Cyrus: Podobno Janusz Gajos zawsze po takim pytaniu już wychodził (śmiech). Żyje mi się dobrze. Powiem szczerze, że do orki nie tęsknię. Mam jej ekwiwalent w teatrze, w Teatrze Polskim mam coraz to nowe premiery. Mogę powiedzieć, że jestem zadowolony. No, żeby jeszcze płacili...

A nie płacą?

- Tak sobie (śmiech).

Widziałem pana w takim krótkim filmie w internecie. To kryminał.

- Po "tym okresie", co pan wspomniał, niektórzy uwierzyli, że jestem bardzo zamożnym człowiekiem. Dużo ludzi zgłasza się z różnymi projektami, żeby ich wspomóc, żeby brać udział w jakiś kampaniach społecznych. Reżyser Kazimierz [Zbąski - red.], zgłosił się z projektem "Mafia dla psa". Wyczułem, że tam jest coś więcej w tym. Oczywiście to działanie na zbożny cel, bo te wszystkie pieski nie mogły tu ze mną przyjść i domagać się o swoje godne życie. Muszę to robić za nie.

Chodzi o takie pieskie życie?

- Tak. Takie pieskie życie, może też aktora...

Zaskoczył pana ten dobry i szeroki odbiór tego filmu?

Najbardziej zainteresowani dowiadują się ostatni. Tak, dlatego, że moja agentka dopiero wieczorem przesłała mi filmik, syn napisał SMS, że przyjaciele jego przesyłają sobie ten filmik i gdzieś tam wzrosłem w oczach dzieci. Wieczorem dopiero zobaczyłem, ale bardzo się cieszę, że to tak szybko i fantastycznie chwyciło.

Jest coś niesamowitego. Pracowaliśmy tam wszyscy za darmo. Spędziliśmy 14 godzin w nieogrzewanej hali. Był to pewien trud, ale wszyscy starali się być profesjonalni. Widać, że była w to włożona pozytywna energia z pewnym przesłaniem, że jednak ona działa. I to mnie cieszy.

Kogo pan tam gra?

- Szefa mafii. I on, jak to szef mafii, ma specyficzny język. Może jest mało słów poprawnych, ale są dosadne słowa. Gdzieś tam metaforycznie chcemy zwrócić uwagę na nasz stosunek do zwierząt.

Jaki jest ten stosunek?

- Myślę, że nie jest zły. Muszę pochwalić TOK FM, bo bierze aktywny udział w kampanii przeciwko ubojowi rytualnemu.

Ale my wszyscy chyba kochamy koty, psy. Może czasem nie potrafimy się z nimi obchodzić i mieć wystarczająco dużo wyobraźni. Nie bierze się psa, gdy nie mamy warunków; nie daje się dziecku w prezencie tego psa, kiedy wiemy, że planujemy półroczne wakacje w Stanach.

Co się panu najbardziej podobało w scenariuszu?

Najbardziej podobało mi się, że nie ma tam przekleństwa, którego nienawidzę, tego słowa, które zaczyna się na "zaje...".

To film tylko dla dorosłych. Mam nadzieję, że jeśli będzie udostępniane w masowej wersji, że te wszystkie przekleństwa będą wypipkane... Pipkać to też jest złe słowo?

No...

- Teraz będę posądzony, że używam takiego dosadnego języka. Używamy języka ulicy, ale nie chcemy nikogo obrazić. Ludzie mają swoją wyobraźnię i inteligencję. Nie robimy tego po to, żeby obrażać jakiegoś policjanta, których szanuję. Cel jest taki, żeby uświadomić, że są bracia mniejsi, na których trzeba uważać.

Ten szef mafii to kim jest?

- Jest to człowiek dosyć ostry, widzący ten świat drastycznie, ale ma jedną zasadę - kocha zwierzęta. Może mniej ludzi. Już mi zadają pytania, czy się wzorowałem na kimś. Nie - po prostu tak mi zagrało w duszy.

Z filmiku powstanie pełnometrażowy kryminał?

- Nie wiem. Ale jeśli, to wtedy pewnie obsadzą pana Bogusława Lindę albo Czarka Pazurę.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM