Profesor na dwóch etatach? "Trzeba pochwalić! Wykorzystuje w pełni swoje możliwości"

Uniwersytet Warszawski przyjął uchwałę, która ma ograniczyć dwuetatowość profesorów. - Takie osoby trzeba chwalić - nie zgadza się prof. Krzysztof Konarzewski. - Oni wykorzystują w 100, a może nawet 110 procentach swoje możliwości. Z pożytkiem dla studentów i dla nauki. Ludzi, którzy na tej skromnej pensyjce uniwersyteckiej siedzą i nic nie robią, pochwalić trudno - dodaje w rozmowie z TOK FM.
W najnowszym "Tygodniku Powszechnym" prof. Ireneusz Krzemiński komentuje decyzję senatu Uniwersytetu Warszawskiego, który chce walczyć z dwuetatowością: "Jako socjolog, ale też i członek społeczności akademickiej, nigdy nie mogłem wyjść ze zdumienia, jak można wyrażać takie opinie. (...) To trochę tak, jakby policja mówiła, że wypadki na drogach powodują wyłącznie pijani kierowcy: wystarczy przejechać się nawet odnowionymi szosami, aby wiedzieć, że za mało tam miejsca dla samochodów, a zwłaszcza tirów". Czytaj więcej >>

- Podobnie pomysł UW ocenia prof. Krzysztof Konarzewski. - Ograniczenie prawa do umowy o pracę na dwóch etatach w odniesieniu do profesorów uniwersytetu wydaje mi się całkowicie nieuzasadnione - mówi zdecydowanie w rozmowie z TOK FM.

- Profesor, który pracuje tylko w jednym miejscu, najczęściej nie wykorzystuje w pełni swoich sił, ponieważ jeden etat w szkolnictwie wyższym, chyba że się prowadzi intensywne badania, ale nie robi się tego bez przerwy - jeden etat dla wysoko wykwalifikowanego uczonego jest niedostatecznym obciążeniem - tłumaczy. "W przypadku uczelni elitarnych zdecydowana większość pracowników (trzy czwarte z nich) realizuje nie więcej 210 godzin dydaktycznych pensum rocznie" - czytamy w raporcie SMG/KRC z 2010 przygotowanym na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

"W życiu profesora zdarzają się intelektualne przestoje"

Prof. Konarzewski podkreśla jednocześnie, że trzeba pamiętać o innych obowiązkach profesora akademickiego. - Ma czytać, myśleć i pisać - zaznacza. Tylko że nie zawsze, albo nie wszyscy, profesorowie wypełniają sobie tym czas.

- Być może w dziedzinie filozofii profesor cały dzień wypełnia myśleniem i czytaniem, ale w naukach indukcyjnych, tzn. tam, gdzie zdobywa się wiedzę na podstawie eksperymentowania, prowadzenia badań niekoniecznie. W życiu profesora zdarzają się dłuższe przestoje intelektualne. On wtedy oczywiście prowadzi zajęcia, ale badawczo jest mniej aktywny - opisuje prof. Konarzewski. Przestoje wynikają z konieczności zdobywania środków na badania, co nie jest rzeczą łatwą. Zdarza się, że zabieganie o fundusze trwa dłużej niż ich wykorzystanie w pracy badawczej.

Jeśli profesor chałturzy - trzeba go zwolnić

Zdaniem uczonego, o ile dwa etaty są w porządku, to więcej jest już sprawą podejrzaną. Profesor nie wierzy, żeby dało się rzetelnie wykonywać obowiązki w więcej niż dwu miejscach naraz. - Ale dwa etaty wydają mi się optymalne - podkreśla.

Co z argumentem, że profesorowie z więcej niż jednym etatem zwyczajnie chałturzą na wszelakich uczelenkach, a studenci nie mają szans porozmawiania z wykładowcą? - Ani przez chwilę nie dopuszczam możliwości, że profesor zatrudniony na dwóch etatach nie wykonuje rzetelnie obowiązków w obu miejscach. Gdyby tak było, to przecież pracodawca natychmiast powinien go zwolnić - ocenia prof. Konarzewski.

Nie można zabraniać profesorom dorabiania

Zatem, wiara w solidną pracę, a nie stosowanie ograniczeń urzędowych - tak powinno się zdaniem prof. Konarzewskiego myśleć o pracy profesorów akademickich. - Co więcej, trzeba chwalić te osoby, które pracują na dwóch etatach, bo oni wykorzystują w 100, a może nawet 110 procentach swoje możliwości. Z pożytkiem dla studentów i nauki - mówi nam. - Ludzi, którzy na tej skromnej pensyjce uniwersyteckiej siedzą i nic nie robią, trudno pochwalić. Oni mają dużo czasu, ale co z tego, jeśli to się nie przekłada ani na wykształcenie, ani na publikacje - krytykował.

Inna sprawa, że pensje profesorów na uczelniach wcale nie są wysokie. - To są niewielkie pieniądze. Zamknąć im drogę do dorabiania, to nie byłoby w porządku - mówi. Zaznacza przy tym: - Dużo ważniejsze od pieniędzy są argumenty o pracy intelektualnej i twórczej profesorów.

Sam prof. Krzysztof Konarzewski pracuje na uczelni i w instytucie badawczym. Nie planuje ani rezygnacji, ani dołożenia sobie obowiązków.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM