''Rosjanie są coraz bardziej znieczuleni na propagandę'' - Rogoża o uderzeniu Kremla w opozycję

Znany rosyjski bloger i opozycjonista od dziennikarzy dowiedział się, że jest podejrzewany o oszustwa finansowe. Zarzuty ogłoszono w przeddzień kolejnych protestów opozycji w Moskwie. - Władze oskarżają o korupcję działacza, który zasłynął ze swych działań antykorupcyjnych. Oskarżenia o bycie radykalnym opozycjonistą to za mało - komentuje Jadwiga Rogoża z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Znany rosyjski bloger i opozycjonista od dziennikarzy dowiedział się, że jest podejrzewany o oszustwa finansowe. Komitet Śledczy zarzucił Aleksiejowi Nawalnemu machinacje finansowe na szkodę rosyjskiej poczty. W przywłaszczeniu 55 milionów rubli miał mu pomagać brat Oleg. Według prokuratorów brat Nawalnego wykorzystał swoją pozycję w Poczcie Rosji i podpisał umowę z zagranicznym partnerem na przewóz przesyłek. Komitet Śledczy wskazuje na funkcjonowanie fikcyjnej firmy i pranie nielegalnych pieniędzy. Sam opozycjonista napisał na swojej stronie internetowej, że - "widocznie śledczym nie wystarcza on sam, więc wzięli się za jego rodzinę".

Aleksiej Nawalny uważany jest za jednego z liderów rosyjskiej opozycji. Współorganizuje antyputinowskie demonstracje. Od wielu lat zajmuje się również ujawnianiem mechanizmów korupcyjnych w koncernach państwowych. W sobotę w Moskwie ma odbyć się kolejna manifestacja opozycji przeciw prezydentowi.

Radziwinowicz: Putin chce rozprawy z opozycją. Jak za Dzierżyńskiego.

TOK FM: Nawalny, opozycjonista i bloger, oskarżony o machinacje finansowe. Przypadek?

Jadwiga Rogoża, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich: To nie jest pierwsza akcja przeciw liderom opozycji. To już trzecia sprawa Nawalnego: jedna sprawa karna dotyczyła spowodowania strat finansowych w obwodzie kirowskim (Nawalny był społecznym doradcą gubernatora obwodu), obecna sprawa dotyczy defraudacji, Nawalny wzywany jest też na świadka w sprawie o wszczynanie zamieszek podczas wiecu opozycji 6 maja.

Nawalny jest jednym z najpoważniejszych liderów opozycji w Rosji i jest traktowany przez władzę jako spore zagrożenie. Są wobec niego stosowane są różne formy presji, w tym oskarżenia o korupcję, co ma uderzać w reputację działacza, który zasłynął z inicjatyw antykorupcyjnych. Oskarżenia o bycie radykalnym opozycjonistą to za mało.

Jednak w społecznej świadomości takie oskarżenia są przyjmowane z coraz większym dystansem. Społeczeństwo wykazuje zmęczenie rządami Władimira Putina (już połowa respondentów po ukończeniu jego kadencji chce widzieć na Kremlu nową osobę), rośnie za to sympatia wobec opozycji. Niezadowolenie władzą coraz bardziej otwarcie wyraża także biznes, który odczuwa coraz większą niedogodność obecnego modelu gospodarczego - skorumpowanego, nadmiernie regulowanego i nie gwarantującego praw własności. O interesach biznesu publicznie mówi np. Władimir Aszurkow, blisko związany z Nawalnym.

Oskarżenia w przeddzień marszu wyglądają podejrzanie.

Rosyjskie władze robią to nie po raz pierwszy. W ciągu ostatniego roku rosyjskie media kontrolowane przez państwo wyemitowały wiele materiałów, które miały kompromitować opozycję - że jest finansowana przez Amerykanów czy sterowana przez gruzińskich speców od "kolorowych rewolucji". Ale podatność społeczeństwa na taką propagandę maleje.

Jutrzejszy Marsz Wolności jest zakazany przez władze. Mimo to na portalach społecznościowych i blogach liderzy opozycji apelują, by ludzie przyszli na Plac Łubiański, bez haseł i wystąpień, by samą obecnością pokazać, że niezadowolenie nie znikło.

Czy to może oznaczać, że Kreml coraz bardziej odkleja się od rzeczywistości i tego, co faktycznie myśli społeczeństwo?

Powrót Putina do władzy okazał się detonatorem niezadowolenia społecznego. Prezydent był zaskoczony tym, że zderzył się z dużą falą niezadowolenia społecznego. Jednak jego strategia nie przewiduje otwierania się na postulaty społeczne i adaptacja do zmian społecznych i ekonomicznych. Putin chce konserwacji sytuacji za wszelką cenę: stosuje represje, różnego rodzaju restrykcje - uderza nie tylko w środowisko opozycyjne, ale też we własne zaplecze, które zaczyna podlegać fermentowi.

Przez dekadę władza miała komfort rządzenia, bo to, co robiła, było przez większość społeczeństwa popierane, m.in. dlatego, że poprawiał się poziom życia Rosjan. Władza uderzała w oponentów, ale miała przy tym poparcie większości społeczeństwa.

To się zmieniło. Najbardziej aktywna część społeczeństwa jest zmęczona brakiem nowego programu, sygnalizuje zapotrzebowanie na zmiany. Ale również grupy opowiadające się za tzw. stabilizacją nie są zadowolone. Nie otrzymały one obiecanego przez Putina państwa opiekuńczego - opieka zdrowotna, system edukacji, sektor komunalny nie działają najlepiej. Coraz więcej osób mówi o tym otwarcie.

To jest ogólnorosyjskie?

Z jednej strony alternatywy osobowej dla Putina nie ma, dopiero co wygrał on wybory i mimo niezadowolenia jest najpopularniejszym politykiem w Rosji. Przez ostatnie 12 lat zrobił wiele, by utrzymać pozycję lidera bezalternatywnego. Z drugiej strony jednak - w sondażach poziom poparcia i zaufania systematycznie spada. Pozycja prezydenta jest osłabiona także w elicie, której część sygnalizowała niezadowolenie z jego powrotu i podjętych restrykcyjnych działań.

Jest lider, który mógłby połączyć środowiska antyputinowskie i wygrać wybory prezydenckie?

Formalnie wybory są dopiero za 5 lat. Nie ma na razie jednej osoby, która byłaby w stanie pogodzić tak różnorodną wewnętrznie opozycję. Liderzy opozycji pracują nad tym, by wypracować jakiś wspólny plan minimum, na które zgodzą się wszystkie odłamy. Ale trudno się spodziewać, że jeden lider pogodzi wszystkich niezadowolonych, mających tak różne oczekiwania i wizje państwa.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM