"Kościół chce laicyzację powstrzymać, a sam ją przyspiesza" [PUBLICYŚCI]

- Kościół usiłuje powstrzymać procesy laicyzacji, ale je przyspiesza, bo używa języka, który odstręcza nawet wiernych - mówił w TOK FM prof. Janusz Majcherek. - Kościół najsurowszymi słowami opowiada o rzekomych zniewagach, których doświadcza, a milczy, gdy ludzie powołujący się na żywą więź z Kościołem wzywają do zabijania politycznych przeciwników - dodał Adam Szostkiewicz.
Jak zwykle przy okazji świąt Bożego Narodzenia media uważniej przysłuchiwały się słowom kościelnych hierarchów. W czasie kazań mówili oni nie tylko o sprawach wiary. Arcybiskup Józef Michalik w czasie pasterki komentował m.in. sprawę podpisania konwekcji przeciw przemocy wobec kobiet: ''Przyjmując tę ustawę o przemocy, że kultura, tradycja, religia rodzi przemoc, przejęliśmy z Unii Europejskiej wielkie kłamstwo". Z kolei abp Sławoj Leszek Głódź mówił, że "świat pełza w zaprzaństwie i samobójstwie duchowym", kardynał Kazimierz Nycz podkreślał, że "nie wolno dokonywać manipulacji definicją małżeństwa", natomiast prymas Polski abp Józef Kowalczyk w orędziu wigilijnym wezwał do budowania dobra wspólnego poprzez codzienną pracę.

Klerycy nie potrafią mówić ludzkim językiem

- Miałam poczucie, że ten ezopowy język uniemożliwia zrozumienie jakiegokolwiek czytelnego przesłania - komentowała w "Poranku" Janina Paradowska. - Tutaj, że instytucja małżeństwa nie może być podważona, tutaj apel o pokój, tylko nie wiadomo do kogo. Czy my za bardzo uwikłaliśmy Kościół w politykę? Czy może szukamy na siłę tych przesłań politycznych? - pytała swoich gości.

Zdaniem Michała Olszewskiego z "Tygodnika Powszechnego" język hierarchów wcale ezopowy nie jest. - W moim odczuciu jest językiem niesłychanie precyzyjnym i wymierzonym w bardzo jasno sprecyzowane punkty - uważa dziennikarz.

"Myślę, więc bredzę. Szef episkopatu podczas pasterki powiedział..." [BLOG]

Przyznał natomiast, że z rozumieniem tego języka jest kłopot. - Nie uczy się kleryków mówienia ludzkim językiem. Wychodzą z seminarium nauczeni kościelnej nowomowy, którą niosą przez dziesięciolecia posługi. Podczas kazania otrzymujemy właśnie takie zlepki sformułowań, które dla współczesnego człowieka nie mówią nic. A współczesny parafianin tym się różni od tego sprzed 40 lat, że chce zrozumieć - opisywał Olszewski.

"To są rzeczy niespotykane w cywilizowanym świecie"

- Jest źle i będzie gorzej. To nie jest tylko problem uwikłania w politykę - uważa z kolei Adam Szostkiewicz z tygodnika "Polityka". - Pojawiły się wypowiedzi funkcjonariuszy wysokiego szczebla, rektorów uczelni katolickich. Oni chcieli dobrze. Mówili, że jest czas świąteczny, trzeba odchodzić od języka, który zadaje ból. Wymieniali przykłady: media i politycy. Ale nie wspomnieli o [agresywnym języku w - red.] samych kazaniach - zwracał uwagę publicysta. - Nie wspominali o Radiu Maryja, a ja uważam, że tam ma początek mowa nienawiści - wtrąciła Paradowska.

Głódź zabłysnął, Ryczan nie zawiódł. Czyli biskupów "samobójstwo duchowe" [BLOG]

- Kościół najcięższymi, najsurowszymi słowami opowiada o rzekomych zniewagach, których doświadcza on albo media ojca Rydzyka. A momencie, gdy ludzie powołujący się na żywą więź z Kościołem wzywają publicznie do zabijania politycznych przeciwników, Kościół milczy. To są rzeczy niesamowite. Nieznane w całym cywilizowanym świecie - mówił Szostkiewicz.

Jego zdaniem to milczenie przywódców w takich sytuacjach jest typowo polską specyfiką. W innych krajach, jak mówił, kiedy pojawiają się napięcia, Kościoły starają się wchodzić w życie publiczne, aby uspokajać nastroje.

Agresja jest objawem defensywy

Prof. Janusz Majcherek uważa, że sposób mówienia - czy to nieudolny, czy agresywny - jest sprawą wtórną. - Głębszym problemem jest sposób myślenia. To myślenie zapędza Kościół w ślepy zaułek - uważa socjolog.

Przypominał, że wiele lat uważano Polskę za kraj, w którym nie dojdzie do powszechnego w Europie odchodzenia od Kościoła. Jednak po śmierci Jana Pawła II procesy laicyzacji i sekularyzacji gwałtownie przyspieszyły. -Ta agresja, próby ingerencji w życie publiczne są objawem stanowiska defensywnego. Kościół usiłuje powstrzymać pewne procesy, nad którymi coraz mniej panuje. Ale to te procesy przyspiesza, dlatego że używa języka, który jeszcze bardziej odstręcza nawet wiernych i zdeklarowanych katolików od więzi z Kościołem - opisywał socjolog.

"Szanowny Kardynale, jeśli dwóch mężczyzn pragnie żyć w związku..." [BLOG]

Michał Olszewski uważa, że dla Kościoła jednym ze sposobów reagowania na postępującą laicyzację jest zwieranie szyków. - Pokazał to przykład ks. Adama Bonieckiego, który otrzymał jasny przekaz: jesteś żołnierzem, powinieneś stać karnie w szeregu, jeśli nie przyznajesz się do wspólnoty z nami, to nazwiemy cię przyjacielem satanisty i wykreślimy z oficjalnego kościelnego obiegu - mówił Olszewski. Zakaz medialnych wypowiedzi ks. Bonieckiego trwa już ponad rok.

"Szukają oparcia w grupach interesu"

Biskup Tadeusz Pieronek nazwał kiedyś zachowania niektórych hierarchów "zaczadzeniem przez PiS". Jak tłumaczyć zaangażowanie Kościoła po stronie jednej partii? - Przywództwo Kościoła instytucjonalnego szuka swojego miejsca w nowym systemie demokratycznym. Kierownictwo utraciło realną władzę nad sumieniami, szuka więc oparcia grupach interesu politycznego albo ekonomicznego, żeby przetrwać - uważa Adam Szostkiewicz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM