Prof. Środa ku pokrzepieniu serc. W 2013 można stworzyć program ?fajnej" Polski [FELIETON]

Najbliższy rok powinien być lepszy. Nie ma co bać się kryzysu. Strach przed kryzysem jest czasem bardziej dotkliwy niż sam kryzys. Poza tym ?kryzys? to doskonałe narzędzie manipulacji również politycznej, a trzymanie ludzi w strachu jest stałym elementem rządzenia - pisze prof. Magdalena Środa w ostatnim felietonie dla tokfm.pl. Dodaje jednak, że 2013 powinien być spokojniejszy.
Nie pamiętam zresztą, by w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, jakikolwiek rok był od kryzysu lub straszenia nim - wolny. No chyba, że straszono nas chorobą wściekłych krów czy "świńską grypą". Najlepszym działaniem przeciwko wszelkim kryzysom i manipulacjom władzy jest budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Z nim u nas krucho. Tu widzę kryzys permanentny. Brak współpracy, wzajemnej życzliwości, zaufania, przyjaźni (choćby sąsiedzkiej), za dużo podejrzliwości niechęci, narzekań i zawiści (bardzo chętnie rozbudzanych przez niektóre partie).

Fundamenty naszej wspólnoty oparte są na kilku mitach: że jesteśmy tolerancyjni (a nie jesteśmy), że rodzina jest wychowawczą siłą i świętością (a nie jest), że religia jest najważniejszym spoiwem społecznym (tymczasem nasza wiara przekłada się albo na osobiste pocieszenie albo na wzmocnienie instytucji Kościoła i nic poza tym). I to na pewno trzeba zmienić, zaczynając od własnego podwórka, od budowania czy wzmacniania małych wspólnot przyjaciół, ludzi, którym o coś chodzi. Tak na przykład powstał Kongres Kobiet. Zebrały się kobiety, którym na czymś zależało, o coś chodziło i znalazły następne, a te kolejne . A o co chodziło? Pompatycznie mówiąc o Polskę, by było w niej trochę więcej miejsca dla kobiet, dla zdrowego rozsądku, a trochę mniej dla politycznych awantur, przemocy, partykularyzmów. To praca na lata, mało spektakularna, ale rozpoczęta

POPiSowy sport

Ten rok będzie łatwiejszy do zniesienia, bo nie będziemy musieli obserwować jak topnieją budżetowe pieniądze na budowanie obiektów sportowych, które zaspokajają potrzeby władzy a nie zwykłych obywateli i obywatelek (zwłaszcza tych najmłodszych). Niestety, widok Stadionu Narodowego już na zawsze szpecił będzie Warszawę, a troska o jakość piłkarskiej trawy będzie już na zawsze dużym wyłomem w budżecie miast, gdzie stadiony poustawiano. Wkrótce zresztą troska ta dotyczyć będzie również innych miast ponieważ - mimo "kryzysu", "świńskiej grypy" oraz "efektu cieplarnianego" - będziemy się zapewne szykować do Olimpiady Zimowej. Mnie to cieszy, bo sport jest jedyną dziedziną gdzie widać dalekosiężną współpracę dwóch wiodących partii PO i PiS. Ta pierwsza robi wszystko by Polaków przerabiać na kibiców, a kibiców na kiboli, ta druga robi z tych drugich użytek polityczny. I tak mamy nie tylko burdy na stadionach, nad którymi lubi ubolewać PO, ale również więźniów politycznych (np. kibola Starucha), których pożąda PiS, by stać się wreszcie partią martyrologiczną i heroiczną.

Z równością jest fajniej

Rok 2013 to będzie można przeżyć naprawdę spokojnie. Nic nas w nim już nie powinno dziwić, ani kolejne sensacje związane z "wrakiem", ani kolejne występy Terlikowskiego u Moniki Olejnik. Możemy spokojnie szykować się do wyborów, w które obfitować będą lata następne Szukać kandydatek, "pracować" nad nimi, próbować wspólnie stworzyć jakiś narodowy program "fajnej" Polski. Ja zresztą uważam od lat, że mieliśmy już w kraju wszelkie polityczne zmiany, prócz jednej w której pokładam wielkie nadzieje: zmiany płci. Może nie koniecznie chodzi o seksmisję, bo z tą mamy do czynienia dzisiaj (wystarczy oglądać publicystykę czy na przykład zdjęcia z-wydarzeń -naprawdę- ważnych, by przekonań się, że rządzą wyłącznie mężczyźni), lecz o równość. Z równością jest fajniej niż bez.

Żegnając ten rok, żegnam się jednocześnie (jako felietonistka) - z woli władz - z czytelnikami strony internetowej tokfm.pl.

DOSTĘP PREMIUM