"Nigdzie nie jest powiedziane, że jedna władza nie może krytykować drugiej"

- Sędzia w momencie, kiedy rozstrzyga sprawę, nie występuje jako "ja-sędzia", tylko jako "sąd". Jako trzecia władza ma prawo, a nawet czasem obowiązek zwrócić uwagę na niestosowne postępowanie. I to właśnie zrobił sędzia Tuleya - komentowała w TOK FM Maria Teresa Romer, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku.
Podczas odczytywania uzasadnienia wyroku w procesie Mirosława G. sędzia Igor Tuleya ocenił taktykę organów ścigania jako "przerażającą". - Budzi to skojarzenia nawet nie z latami 80., ale z metodami z lat 40. i 50., czasów największego stalinizmu - mówił sędzia. Później podtrzymał swoje słowa, choć wywołały one kontrowersje. Były szef CBA Mariusz Kamiński określił wystąpienie Tulei jako nieodpowiedzialne. Zapowiedział wniosek o postępowanie dyscyplinarne.

Maria Teresa Romer, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, przypominała w TOK FM, że sądy są trzecią władzą i jedną z jej obowiązków jest wychowywanie społeczeństwa, zwracanie uwagi na pewne właściwe bądź niewłaściwe zachowania, także innych władz. - I to zrobił sędzia Tuleya - zaznaczyła.

- Koncentrując się na samym fakcie skazania i wyroku, gdzieś gubimy funkcję wychowawczą sądu i wyroku. Oczywiście wyrok dotyczy konkretnej sprawy, ale równocześnie podając do wiadomości motywy, sędzia musi liczyć się z tym, że to powinien być jakiś sygnał dla społeczeństwa. Jak postępować można, a jak nie - tłumaczyła.

Skąd kontrowersje? Gdy ktoś zachowa się niebanalnie...

- Dlaczego więc jego wypowiedź jest traktowana jako kontrowersyjna? Jako wyjście z roli? - pytał prowadzący "Połączenie" Jakub Janiszewski. - Tak się dzieje zawsze przy niebanalnych zachowaniach - uważa sędzia Romer.

- Sędzia w momencie, kiedy rozstrzyga sprawę, nie występuje jako "ja-sędzia", tylko jako "sąd". I jako ta władza ma prawo, a nawet czasem obowiązek zwrócić uwagę na niestosowne postępowanie. Prawo jest po to, żeby prowadzić ludzi ku dobremu. Pan sędzia Tuleya moim zdaniem nie przekroczył tych granic funkcji wychowawczej sądu - podkreślała.

A jeżeli w uzasadnieniu sędzia zaczyna krytykować instytucje państwa? - Było to ustne uzasadnienie wyroku. Nie mamy jeszcze uzasadnienia pisemnego. Zdarza się, że w uzasadnieniu ustnym z przyczyn wychowawczych mówi się więcej. Sędzia reprezentuje trzecią władzę, nigdzie nie jest powiedziane, że jedna władza nie może krytykować drugiej - zaznaczyła sędzia Romer.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM