"Tuleya wyszedł przed szereg? To prawda. Bo większości się nie chce"

- Wszyscy mówią, że Tuleya wyszedł przed szereg. Oczywiście tak jest, bo niestety norma jest taka, że jeżeli to nie jest coś bardzo grubego, sprawę zamiata się pod dywan. Sędzia Tuleya zrobił coś, co jest jego obowiązkiem - mówił w TOK FM Aleksander Pociej, senator PO i adwokat.
Podczas odczytywania uzasadnienia wyroku w procesie Mirosława G. sędzia Igor Tuleya ocenił taktykę organów ścigania jako "przerażającą" i budzącą "skojarzenia z czasami stalinowskimi". Sędzia zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury. Wniosek ma dotyczyć naruszenia procedur przez organy ścigania, a także podejrzenia składania fałszywych zeznań przez niektórych świadków.

Sędziego skrytykował były szef CBA Mariusz Kamiński. Z kolei prokuratura wyraziła "zdumienie" aktywnością medialną sędziego Igora Tulei po wyroku wobec Mirosława G. Według prokuratury sędzia "zdaje się świadomie łamać powszechnie obowiązujące w tym zakresie reguły i zwyczaje", co może burzyć zaufanie do prokuratury.

- Wszyscy mówią, że Tuleya wyszedł przed szereg. No oczywiście tak jest, bo niestety norma jest taka, że jeżeli to nie jest coś bardzo grubego, to sprawę zamiata się pod dywan. Sędzia Tuleya zrobił coś, co jest jego obowiązkiem - mówił w TOK FM Aleksander Pociej, senator PO i adwokat.

Co więcej, jak podkreślał Pociej, prokuratura powinna się wstrzymać z takimi komentarzami, bo dezawuują one zawiadomienie sędziego Tulei.

Wielowieyska: Prokuratura atakuje sędziego? Niech lepiej łaskawie napisze apelację >>

"Żyjemy w państwie, które może atakować obywatela"

- Sędzia Tuleya dokonał miażdżącej krytyki prokuratury. Prokuratur ma obowiązek bezstronnie oceniać znaczenie zdarzenia, a nie za wszelką cenę tak kierunkować śledztwo, aby potwierdzić postawioną tezę - przypominał.

- To, co powiedział sędzia Tuleya, dotyczy nas wszystkich. Stwierdził, że żyjemy w państwie, w którym można właściwie zgodnie z prawem atakować obywatela w sposób bezpardonowy. I to jest najważniejsza lekcja, którą trzeba będzie odrobić, w jaki sposób znaleźć zabezpieczenia przeciwko takiemu postępowaniu - podkreślił Pociej.

Jak mówił gość TOK FM, sądy bardzo często, znajdując dowody na przestępstwo w prowadzonych przez siebie sprawach, gdzie mają obowiązek zgłosić do organów ścigania, nie robią tego. - Muszą wtedy mały akt oskarżenia umotywować. Nie chce im się - krytykował adwokat.

Stalinowskie metody? "Musiał użyć mocnych słów"

Co z porównaniem metod służb do "stalinowskich"? - To jest pewna poetyka, ja bym tak nie powiedział, natomiast mogę zrozumieć sędziego. Przyzwyczajono, że aby jakiś problem stał się ważny medialnie, trzeba powiedzieć coś kontrowersyjnego. Gdyby nie użył tych słów, bardzo możliwe, że nie rozmawialibyśmy o tym problemie. A on nabrzmiewa od lat - zaznaczył Pociej.

Adwokat przypominał, że sędzia w sprawie Beaty Sawickiej dokonał oceny samego zdarzenia, a chwilę później dokonał oceny tego, czy działanie CBA w tamtej sprawie były polityczne czy nie. - Wtedy panowie Ziobro i Kamiński podkreślali, że sąd dał im cenzurkę, że oni nie działali politycznie, i to im się bardzo wtedy podobało - mówił Pociej, który był obrońcą społecznym Sawickiej.

DOSTĘP PREMIUM