"Obawiam się, że po tej sprawie służby mogą być zastraszone"

Piotr Skwieciński martwi się o organa ścigania: - Obawiam się, że na skutek tej sprawy i sędziego Tulei zastraszone służby mogą bać się stosowania skutecznych metody wobec przestępców - powiedział w TOK FM. - Nie wszystko, co zgodne z prawem, jest zgodne z pewnymi normami życia publicznego - komentował Andrzej Stankiewicz.
Podczas odczytywania uzasadnienia wyroku w procesie Mirosława G. sędzia Igor Tuleya ocenił taktykę organów ścigania jako "przerażającą" i budzącą "skojarzenia z czasami stalinowskimi". Sędzia zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury. Wniosek ma dotyczyć naruszenia procedur przez organy ścigania, a także podejrzenia składania fałszywych zeznań przez niektórych świadków.

Piotr Skwieciński z "Rzeczpospolitej" przekonywał, że nocne przesłuchania nie są w Polsce niczym wyjątkowym. - To byli ludzie zatrzymani pod zarzutem łapówkarstwa; zatrzymani w sprawie, w której przygotowywany był zarzut zabójstwa. Wszyscy ci ludzie byli stawiani wobec pewnego wyboru. Mogli zgodzić się na prowadzenie czynności w nocy albo nie. To wiązałoby się ze spędzeniem nocy w policyjnej izbie zatrzymań i kontynuowaniem czynności rano. I wszyscy zgodzili się na prowadzenie czynności w nocy - mówił Skwieciński.



- Przecież można po prostu zostać wezwanym rano - zwróciła uwagę prowadząca "Poranek" Dominika Wielowieyska. - Praktyka rozpoczynania czynności po godz. 22 za zgodą osoby jest praktyką bardzo powszechną i niestosowaną wyłącznie przez CBA - podtrzymywał Skwieciński.

Szczuka: korupcja nie zasługuje na takie środki

- Ja już nie mogę... Robi mi się słabo. O czym pan mówi?! - Kazimierze Szczuce opadły ręce. - Dzisiaj w "Gazecie Wyborczej" jest opisana historia pani, która została przymusowo przesłuchiwana w momencie, gdy jej mąż umierał na OIOM-ie. Pod groźbą, że będą jej postawione zarzuty. Mimo mojego obrzydzenia do korupcji muszę powiedzieć, że wręczanie pieniędzy lekarzom nie jest aż taką zbrodnią, która zasługuje na takie środki - krytykowała Szczuka.



Stankiewicz: zgodne z prawem nie znaczy zgodne z normami

- Uważam, że źle się stało, że sędzia Tuleya powiedział o metodach stalinowskich, bo to spowodowało polityczny odbiór. Wystarczyło powiedzieć o nocnych przesłuchaniach, bo to nie jest standard. Pod groźbą znalezienia się w policyjnej izby zatrzymań, która jawi się po prostu jako więzienie, każdy zrobiłby to, co ci ludzie, czyli zeznawał przez całą noc. To jest moim zdaniem niedopuszczalne - komentował Andrzej Stankiewicz z "Wprost".



- Jasne, że każdy w Polsce może siedzieć 48 godzin. Ale jeżeli wejdzie tutaj do studia kilku ludzi z legitymacjami i zamkną mnie na dwie doby. Wszystko będzie zgodne z prawem, ale to nie znaczy, że zgodne z pewnymi normami życia publicznego i akceptowalne w społeczeństwie - podkreślał dziennikarz.

Z kolei Piotr Skwieciński martwi się o organa ścigania: - Obawiam się, że na skutek tej sprawy i sędziego Tulei zastraszone służby mogą bać się stosowania skutecznych metody wobec przestępców - powiedział.

"Tak się ściga mafiosów"

Sąd uznał, że kardiochirurg Mirosław G. jest winny przyjęcia korzyści majątkowych od pacjentów. Chodzi o kwotę ponad 17 tys. zł. Mirosław G. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 72 tys. zł grzywny. Od ponad 20 zarzutów o mobbing lekarz został uniewinniony. Wyrok nie jest prawomocny.

- Machina, żeby znaleźć 17 tys., była przepotworna. Tak się ściga mafiosów - skrytykował Stankiewicz.

DOSTĘP PREMIUM