Lis precyzuje: Nawołuję do walki z fotoradarami, ale tymi głupimi

- Będę się upierał, że jeżeli najpierw robimy zapis w budżecie pt. półtora miliarda wpływów z fotoradarów, czyli 60-krotny wzrost dochodów z mandatów, a potem powstaje narodowy plan bezpieczeństwa na drogach, to jest to podejrzane - mówił w TOK FM Tomasz Lis. Przyznał jednak, że są miejsca, gdzie fotoradary być powinny.
- W studio Wiesław Władyka, Tomasz Wołek i Tomasz Lis, który postanowił jednak stanąć na czele ruchu społecznego. "Wzywam do narodowej walki z fotoradarami". Panie prezesie? - zagadnął na początek dyskusji Jacek Żakowski.Lis zaproponował, aby kierowcy stworzyli Narodowy Program Walki z Radarami.

- Z głupimi fotoradarami, nie ze wszystkimi i nie z wszystkimi ograniczeniami prędkości - doprecyzował Lis. Po czym w ostrych słowach odniósł się do wypowiedzi dziennikarza motoryzacyjnego TOK FM Jacka Balkana. Balkan nazwał pomysł Lisa "szczytem głupoty", a w wykonaniu dziennikarza zachowaniem "karygodnym". "Czy przepisy, które chciałby zaproponować w zamian, miałyby obowiązywać tylko w Konstancinie? Tylko tych, co jeżdżą audi Q7" - pytał. Lis ocenił słowa dziennikarza TOK FM jako "dość szczeniackie".





- Ja będę się upierał, że jeżeli najpierw robimy zapis w budżecie pt. półtora miliarda wpływów z fotoradarów, czyli 60-krotny wzrost dochodów z mandatów, a potem powstaje narodowy plan bezpieczeństwa na drogach, to podejrzane. Choć są miejsca, gdzie fotoradary są na miejscu - mówił Lis w "Poranku Radia TOK FM"

Wołek: To nie można jeździć zgodnie z przepisami?

Jacek Żakowski opowiadał o irytującym go fotoradarze na ul. Goworka w Warszawie. - Wszyscy, jadąc pod górę, zwalniają do 40 km/godz. na trzypasmowej jezdni, po czym mijamy radar, gaz do dechy, a tam zaraz za radarem jedno z najbardziej niebezpiecznych skrzyżowań w Warszawie - mówił, zastanawiając się, dlaczego "państwo tak strasznie go nie lubi".

- Ale dlaczego ty mówisz, że kiedy już można wyminąć ten radar, to wszyscy dają do dechy? A dlaczego? To znaczy łamią przepisy - zwracał uwagę Tomasz Wołek. - Ja opisuję rzeczywistość. Tak jest świat skonstruowany. Jak jedziesz 40 na trzypasmowej ulicy, co jest absurdem, to potem kierowcy to odreagowują - odpowiadał Żakowski.

"Przeanalizujmy znaki"

Zdaniem Lisa w wielu miejscach fotoradary są ustawione tylko po to, żeby "ludzi skasować na pieniądze". - To jest dodatkowy, niesformalizowany podatek i jeszcze ubierany w troskę o bezpieczeństwo - krytykował.

- Główną przyczyną wypadków drogowych jest nadmierna szybkość. To konstatacja banalna - upierał się Wołek. - W ogóle szybkość. Jak ludzie przestaliby się poruszać, to w ogóle by nie było wypadków drogowych - ironizował Żakowski.

- Ja bym się przyłączył do apelu Tadeusza Mosza, żeby zanim się postawi fotoradary, zrobić lustrację znaków. Absurdy znakowe są ewidentne - godził prof. Wiesław Władyka.

DOSTĘP PREMIUM