Pojęcie męskości zostało rozmontowane i tworzy się na nowo [CO Z TYMI MĘŻCZYZNAMI?]

- Byłoby dobrze, aby mężczyzna miał serce i kręgosłup - musi być wrażliwy i opiekuńczy, ale powinien także dawać poczucie bezpieczeństwa. Jesteśmy świadkami wahnięcia - od mężczyzny twardego, niezniszczalnego, który nie okazuje uczuć, do mężczyzny, który jest delikatny, mięciutki. Jest bardzo dużo zniewieściałych mężczyzn - nie wartościuję tego, ale trochę potrwa, zanim to wszystko się ustabilizuje - mówi trener i filozof dr Jacek Masłowski. - Toczy się teraz mała wojenka między płciami o role i to, kto je będzie pełnił w domu. Obie strony zdają się mówić: nie będę kurą domową.
Dorota Żuberek: Czy mamy kryzys męskości?

Jacek Masłowski, filozof, psychoterapeuta: Mamy. To zjawisko ma negatywne, ale i pozytywne strony. Redefiniuje się aspekt męskości - rola mężczyzny, wartości, jak okazujemy to, że jesteśmy mężczyznami.

Dziś mężczyźni są inni niż ci z pokolenia mojego taty - wydają się bardziej tkliwi, wrażliwi, może i nadwrażliwi, niedojrzali... Czy są niemęscy?

- W czasach, kiedy pani tata dorastał, wiadomo było, jaki jest mężczyzna, jakie cechy ma reprezentować. Łatwo było się porównać do modelu. Budowano męskość, opierając się na jasno określonych standardach.

Poza tym kiedyś były męskie kręgi, enklawy (np. wojsko), gdzie starsi mężczyźni (nazwijmy to starszyzną) spotykali się z młodszymi, i to oni decydowali, kto staje się mężczyzną. Dziś mamy wyraźny deficyt struktur, które przyjmują do grona mężczyzn.

Teraz to pojęcie męskości zostało rozmontowane i tworzy się na nowo - z jednej strony to bardzo fajne, bo ma się możliwość stworzenia męskości w takim wymiarze, jaki nam pasuje. Ale z drugiej pojawia się też trudność. Na współczesnych mężczyzn czeka pułapka w postaci tymczasowych mód. Męskość się zmienia i może w różnych momentach oznaczać coś innego - modne może być tkliwe ojcostwo, modne może być robienie kariery... Dziś byłoby dobrze, aby mężczyzna miał serce i kręgosłup - musi być wrażliwy i opiekuńczy, ale powinien także dawać poczucie bezpieczeństwa. A do tego konieczne są stanowczość, konsekwencja i przewidywalność.

Czy męskość rozpadła się przez emancypację kobiet, które niezależne, finansowe i wyedukowane dają jasny sygnał mężczyznom - dam sobie radę sama, nie jesteś i potrzebny?

- Jednym z powodów, a może bardziej okazją do zapoczątkowania ruchu emancypacji kobiet był brak mężczyzn. Deficyt mężczyzn w codziennym życiu rodziny wyraźnie rozpoczął się jakieś 200 lat temu, kiedy na skutek industrializacji na początku XIX wieku mężczyźni zaczęli znikać na całe dnie (praca w fabrykach, kopalniach). Potem brali udział w wyniszczających, eksterminujących wojnach i zginęły ich miliony. Kobiety musiały zacząć radzić sobie same.

Strefa intymna, domowa po drugiej wojnie światowej była już domeną kobiet, a mężczyźni zajmowali się sprawami świata.

To powoli zaczyna się zmieniać. Mężczyźni bardziej angażują się w wychowanie własnych dzieci, gotowanie, zajmowanie się domem. To już nie jest ujma, plama na honorze.

Może niech kobiety powiedzą, jakich chcą mężczyzn, a oni dostosują się do ich oczekiwań?

- Moja opinia w tej sprawie jest mało popularna, ale uważam, że kobiety nie mogą zdecydować o tym, co jest męskie. Mało tego, jeśli próbują to zrobić, to tworzy się chaos. Nie da się połączyć gladiatora i metroseksualisty w jednym.

Agresja w ujęciu psychologicznym, nie jako przemoc mężczyźnie jest potrzebna. To sprawczość, umiejętność zdobywania różnych rzeczy. Mężczyzna pokazuje: mam potencjał. To dla kobiety bardzo ważny komunikat - oznacza, że mężczyzna jest silny i w sytuacji, kiedy kobieta będzie wymagała jego opieki i wsparcia (np. w połogu), będzie mogła na niego liczyć.

Mam wrażenie, że jesteśmy świadkami wahnięcia w drugą stronę - od mężczyzny twardego, niezniszczalnego, który nie okazuje uczuć, do mężczyzny, który jest delikatny, mięciutki. Jest bardzo dużo zniewieściałych mężczyzn - nie wartościuję tego, ale trochę potrwa, zanim to wszystko się ustabilizuje.

Dobre jest to, że kobiety potrafią nazywać swoje potrzeby. To rzeczywiście może pomóc nam w budowaniu dobrych relacji. Jednak równie ważne jest nazywanie potrzeb przez nas, mężczyzn, a wpierw jeszcze świadomość tych potrzeb.

Jesteśmy w sytuacji wielkiej zmiany i nie wiadomo, jak to się skończy. Żyjemy w czasach pokoju, mężczyźni nie muszą już być silni i sprawni i gotowi do walki.

A kobiety potrzebują jeszcze mężczyzn?

- Mam sygnały od kobiet zaangażowanych w światowe życie, odnoszących sukcesy, robiących karierę, że nie są do końca szczęśliwe. Mówią, że czasem są zmęczone brakiem mężczyzny u boku, który weźmie na siebie część ciężaru. Od biologii trudno uciec - kobiety wybierają na życiowych partnerów określony typ mężczyzn - takich, na których można polegać, a nie dobrze się bawić. A mężczyźni w dalszym ciągu, wybierając kobietę, zwracają także uwagę na urodę i figurę.

Mam wrażenie, że toczy się teraz mała wojenka między płciami o role, funkcje i to, kto je będzie pełnił w domu - mam na myśli zajmowanie się dziećmi czy serwisem (sprzątaniem, gotowaniem...). praca zawodowa daje prestiż, kontrolę, władzę. Obie strony zdają się mówić: nie będę kurą domową.

Dr Jacek Masłowski - filozof i psycholog. Jest trenerem, prowadzi m.in. Warsztaty rozwoju osobistego dla mężczyzn "Powrót do Męskości - odkryj samego siebie"

DOSTĘP PREMIUM