''Siedziałam na sali sejmowej. Posłowie w ogóle nie znali treści tych projektów. To było przygnębiające''

''Jestem bardzo rozgoryczona i rozczarowana. W momencie, kiedy my apelujemy o przyjęcie rozwiązań o związkach partnerskich, to oczywiście debata jak zwykle rozbija się o kwestie ideologiczne. Posłowie, którzy argumentowali ze stanowiska konserwatywnego, nie znali treści tych projektów, popełniali błędy merytoryczne'' - relacjonuje Urszula Pawlik, która na sali sejmowej przysłuchiwała się debacie o związkach partnerskich.
Sejm odrzucił wszystkie projekty ustaw dotyczących związków partnerskich. Platformie nie udało się przegłosować nawet projektu własnego posła, bo przeciwko niemu zagłosowała konserwatywna frakcja w partii.

Co na to młodzi ludzie, którzy przysłuchiwali się wczorajszej debacie posłów? Spytaliśmy dwie z dziewczyn, które i wczoraj, i dziś były na sejmowej galerii.

Urszula Pawlik, akcja "Miłość nie wyklucza"

"Jestem bardzo rozgoryczona i rozczarowana. Rozczarowana przede wszystkim tym, że posłowie nie zdobyli się na merytoryczną dyskusję nad projektami. Byłam na galerii sejmowej wczoraj i dzisiaj. Widziałam, że z lewej strony i ze strony PO były - nieliczne co prawda - ale jednak głosy wzywające do podjęcia jakiejś merytorycznej debaty nad prawami par, które nie mogą lub nie chcą zawrzeć związku małżeńskiego. Jednak debata była zdominowana przez argumenty, co do których trudno zdecydować, czy należy je ośmieszać, czy ignorować, bo nie ma co legitymizować pewnych opinii i poglądów. Zabrakło w ogóle miejsca na rozmawianie o sprawach rzeczowych i konkretnych.

I to jest najbardziej przygnębiające. Że w momencie, kiedy my apelujemy o przyjęcie rozwiązań o związkach partnerskich, to oczywiście debata jak zwykle rozbija się o kwestie ideologiczne. Posłowie, którzy argumentowali ze stanowiska konserwatywnego, nie znali treści tych projektów, popełniali błędy merytoryczne i wydawali się zupełnie wykluczać możliwość jakiejkolwiek rozmowy na ten temat. A parlament nie jest od tego, żeby wykluczać możliwość rozmowy na jakikolwiek temat.

Polski parlament, jeśli chodzi o kwestie ideologiczne, nie odzwierciedla opinii polskiego społeczeństwa. Badania opinii publicznej pokazują, że znaczna część Polaków jest jeśli nie pozytywnie, to przynajmniej neutralnie nastawiona do kwestii rozwiązań prawnych, przede wszystkim dla związków jednopłciowych. A osoby, które mają bardziej liberalny pogląd w tej sprawie, są też mocno zniechęcone do polityki. A konserwatywna część społeczeństwa jest bardziej zdyscyplinowana, podobnie jak jej przedstawiciele w parlamencie. To powoduje, że poglądy w parlamencie nie odzwierciedlają poglądów większości społeczeństwa.

Mam nadzieję, że się uda jeszcze za mojego życia - tak mówiąc żartem. Będziemy podejmować kolejne wysiłki, żeby wprowadzić projekty ustaw pod debaty w komisjach, cała społeczność LGBT, organizacje pozarządowe będziemy starać się wywrzeć nacisk na polityków, będziemy osobiście rozmawiać z politykami, którzy deklarują się jako należący do partii obywatelskiej, a nie są w stanie rozmawiać na temat praw części społeczeństwa i swoich wyborców. Chcemy usłyszeć od nich twarzą w twarz, jakie mają argumenty, i przekonać ich. Wierzymy bardzo mocno, że takie wydarzenia jak dziś też są edukacyjne i też są działaniem oddolnym".

Wiktoria Beczek, akcja "Miłość nie wyklucza"

"Miałam duże nadzieje, ale jednak koniec końców nie jestem zdziwiona. Jestem trochę zniesmaczona tym, co zrobił premier, czyli wypowiedział się tak bardzo pozytywnie o tym, że trzeba przepchnąć te wszystkie trzy projekty do dalszych prac w komisji, a jednocześnie wstrzymał się od głosów przy projektach Ruchu Palikota i SLD. Poparł jedynie projekt PO.

Nie ustajemy w działaniach. Jesteśmy troszeczkę podłamani i morale nam upadło, ale to nie znaczy, że zawieszamy broń. Zamierzamy rozmawiać z tymi posłami, którzy wstrzymali się od głosów, z tymi posłami PO, którzy byli przeciwko. Postaramy się do nich dotrzeć, opowiedzieć swoje indywidualne historie o tym, że naprawdę ta ustawa jest potrzebna, bo potrzebujemy tego minimum bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że ludzki głos, te nasze prywatne opowieści cokolwiek zmienią. I być może uda nam się te kilkanaście głosów, których nam dzisiaj zabrakło, jednak uzyskać".

DOSTĘP PREMIUM