Kozłowska-Rajewicz: Jeszcze w tym roku drugie podejście do związków partnerskich

- Nie rozmawialiśmy o dokładnych terminach, ale z całą pewnością drugie podejście przygotujemy jeszcze w tym roku - zapowiadała w TOK FM minister ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Zachowanie kolegów z PO, którzy głosowali przeciwko dopuszczeniu do dyskusji projektów o związkach partnerskich, oceniła jako ?nie do końca w porządku?.
Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu wszystkie projekty o związkach partnerskich. Posłowie skrzydła konserwatywnego PO nie poparli nawet projektu ich partyjnego kolegi, Artura Dunina.

- Różnorodność PO jest wartością, dopóki nie blokuje możliwości debatowania o ustawach - komentowała w TOK FM Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, minister ds. równego traktowania. Wszystkie projekty zostały odrzucone już w pierwszym czytaniu. Oznacza to, że głosowanie nie było decyzją nad przyjęciem rozwiązań, ale jedynie nad skierowaniem projektów do dalszych prac w komisjach lub całkowitym odrzuceniem.

- Uważam, że taka decyzja, w której swoją rację przegłosowuje się dzięki głosom opozycji, nie jest do końca w porządku zachowaniem wobec większości klubowej - skrytykowała. Jednocześnie Kozłowska-Rajewicz uważa, że PO "nie pęknie".

"Nikt mnie tak nie upokorzył jak Sejm. Ale nie odejdę z PO - takiego prezentu Gowinowi nie zrobię" >>

- PO nie jest monolitem, jest zróżnicowana. Tak samo jej wyborcy. Jednak myślę, że większość wyborców zdecydowanie popiera PO otwartą, nowoczesną. Nawet jeżeli jest wąska grupa wyborców, która popiera bardziej prawe skrzydło, to myśląc o wizerunku i interesie Platformy jako formacji politycznej, powinniśmy oglądać się raczej za tym, co podpowiada i uważa większość - mówiła w TOK FM.

- Kiedy powtórka? - pytał prowadzący Grzegorz Chlasta. - Nie rozmawialiśmy o dokładnych terminach. Z całą pewnością drugie podejście przygotujemy jeszcze w tym roku - zapowiadała minister ds. równego traktowania.



"Ludzie się oburzyli"

Kozłowska-Rajewicz uważa, że po burzliwej debacie, a potem odrzuceniu wszystkich projektów pojawił się jeden pozytyw: podniosło się wiele głosów w tej sprawie. - Niestety na tę szczególną reakcję zapracowaliśmy w debacie sejmowej. Paradoksalnie mównica sejmowa to prawie jedyne miejsce, gdzie można mówić, co się chce, można obrażać ludzi, bez żadnych niemal konsekwencji - zauważyła.

- W czasie debaty padło wiele zawstydzających twierdzeń, które spowodowały, że nawet ci, którzy w ogóle nie byli zainteresowani tym tematem, oburzyli się i postanowili zareagować. Wiele znanych mi osób ze starszego pokolenia, którzy do tej pory byli raczej zdystansowani wobec tego tematu, po tej debacie powiedzieli, że tak nie wolno, że nie chcą być po jednej stronie z ludźmi, którzy tak mówią - opowiadała Kozłowska-Rajewicz.

Między małżeństwem a życiem bez papierów jest przestrzeń

Minister podkreślała, że związki partnerskie w żaden sposób nie mogą zagrozić tradycyjnej rodzinie. - Jakiej rodzinie zagraża, że związek homoseksualny obecnie żyjący w stanie niesformalizowanym się sformalizuje? Nie mogę sobie wyobrazić, na czym miałoby to zagrożenie polegać - rozkładała ręce.

- W przestrzeni pomiędzy małżeństwem a życiem bez papierów można coś wprowadzić. My nie rozmawiamy o zamianie instytucji małżeństwa na związki partnerskie. Mówimy o utrwalaniu tych rodzin i związków, które nie są sformalizowane, a nie odwrotnie - zaznaczyła.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM