Prof. Kik: W Sejmie jest Polska prowincjonalna o mentalności jarmarcznej

- Nie było dyskusji, była pyskówka. Nie było argumentów, były inwektywy, nie było mężów stanu - byli klauni. Na sali sejmowej widzieliśmy odkrytą twarz polskiego społeczeństwa - prof. Kazimierz Kik surowo ocenia zachowanie posłów, okrzyki i inwektywy podczas debat o związkach partnerskich.
Dorota Żuberek: Panie profesorze, czy posłowie prowadząc dyskusję o związkach partnerskich...

Prof. Kazimierz Kik, politolog: Nie było dyskusji, była pyskówka. Nie było argumentów, były inwektywy, nie było mężów stanu - byli klauni. Na sali sejmowej widzieliśmy odkrytą twarz polskiego społeczeństwa - siedzieli tam wybrańcy narodu i przedstawiciele tego, czego Polacy powinni się wstydzić. W Sejmie jest Polska prowincjonalna, kierująca się najniższymi instynktami, Polska o mentalności jarmarcznej. Człowiek inteligentny w takim towarzystwie wychodzi z sali.

Od posłów powinniśmy oczekiwać więcej niż obraźliwych, homofobicznych wypowiedzi, niż buczenia i pokrzykiwań?

Politycy mówią do swojego elektoratu. To cyniczni gracze, którzy wiedzą, czego oczekują wyborcy. Mądrzy ludzie nie głosują.

Problemem jest to, że w Polsce nie ma profesjonalnej klasy politycznej, jest plebs. Polacy wybierają posłów emocjonalnie, bo brak im racjonalizmu. Dlatego w znanym mi woj. świętokrzyskim do Senatu dostała się pani Gosiewska, a do Sejmu pan Kaczmarek.

Prof. Krystyna Pawłowicz jest prawnikiem, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego...

Profesor Krystyna Pawłowicz jest obrazem upadku, do którego w szkolnictwie wyższym doprowadziły Platforma Obywatelska i wcześniejsze rządy. Słabe szkoły prywatne, które pączkowały bez kontroli, spowodowały spadek poziomu na państwowych uczelniach wyższych.

Uczelnie wyższe to nie wszystko...

Narasta ogólnopolska frustracja obywateli. A rząd zamiast zająć się łagodzeniem części tej frustracji, jeszcze ją pogłębia. Sam się radykalizuję, bo rząd nie jest rządem, związki zawodowe nie są związkami zawodowymi. Staram się to wszystko zrozumieć. Jest gorzej niż myśleliśmy. Jesteśmy w dramatycznej sytuacji.

Co robić? Wszystko w Polsce spalić i zaorać?

Nie. Po pierwsze: uratować szkolnictwo wyższe i przywrócić elitarność uczelniom, niech nie kończą ich trutnie. Po drugie: partie nie mogą być finansowane z budżetu i nie mogą do nich trafiać ludzie, którzy chcą się dorobić. Do partii powinni być przyjmowani ludzie wykształceni i samodzielni finansowo. Po trzecie: okręgi jednomandatowe. Dzisiejsza większościowa ordynacja daje wodzom partii wielką władzę. Nieważne kogo się wystawi na jedynce listy wyborczej, czy krowę na przykład, to się ona do parlamentu dostanie. Czas ilość zamienić w jakość.

Związki partnerskie posłom się nie podobają

W piątek po burzliwej dyskusji Sejm odrzucił wszystkie trzy projekty ustaw o związkach partnerskich. W Sejmie padło wiele homofobicznych, obraźliwych słów, choć związki partnerskie nie dotyczą tylko gejów i lesbijek. Wypowiedzi oburzyły część opinii publicznej. Prof. Markowski mówił w rozmowie z TOK FM: Czasem mi wstyd. Niektórzy z posłów nie powinni publicznie zabierać głosu...

Dlaczego posłowie głosowali przeciw związkom? Zapytaliśmy ich. "Jestem z Podkarpacia..."

DOSTĘP PREMIUM