Monika i Maciej: Ksiądz powiedział, że nawet za darmo da nam ślub. Tylko żebyśmy go wzięli

Monika Dubec ma 32 lata. Mieszka pod Wrocławiem ze swoim partnerem, Maciejem. Razem mają dwójkę dzieci - 3-letnią Majkę i 3-miesięcznego Bartka. Nie wzięli ślubu, chcą być w związku partnerskim. 
Jesteśmy razem 10 lat. Nigdy nie chcieliśmy brać ślubu. I tak już pewnie zostanie. Kochamy się tak samo, szanujemy się tak samo, tylko nie mamy świstka w szufladzie - mówi Monika Dubec. Jej partner dodaje, że akt ślubu to zbędny papierek. - Który dla nas nic nie znaczy. Jest ważny dla urzędów, rodziny, sąsiadów, ale nie dla nas - dodaje Maciej.

Wiara z tą decyzją nie miała nic wspólnego. Monika, razem z partnerem i dziećmi, co niedzielę chodzą do kościoła. Starsza córka, Majka, jest ochrzczona. - Teraz chcemy ochrzcić trzymiesięcznego Bartusia - mówi pani Monika. - Ksiądz powiedział, że nawet za darmo da nam ślub, tylko żebyśmy go wzięli. Ale nie zmuszał, nie zaciągał na siłę przed ołtarz.

Brak obrączki doskwiera im w urzędach. - Oboje musieliśmy być w urzędzie stanu cywilnego, żeby zarejestrować dzieci. Trzeba się też natłumaczyć w szpitalach, żeby dowiedzieć się o zdrowie drugiej osoby - opowiada pan Maciej. Pani Monika zaraz wtrąca: - Najgorzej jest z pocztą. Ja nie mogę odebrać poleconego do Maćka, a Maciek nie może odebrać korespondencji do mnie. Ale prawda jest taka, że to nasz największy problem. A taki problem to nie problem.

Z określeń konkubent i konkubina się śmieją. W żartach nawet na siebie czasem tak mówią. Rodzice zaakceptowali układ. Na małej wiosce, w której mieszkają, też nikt ich palcami nie wytyka. - Nie doskwiera mi to, że nie jestem mężatką - kwituje pani Monika. - Nie czuję się gorsza.

Tydzień temu Sejm odrzucił trzy projekty ustaw o związkach partnerskich - do przegranej Platformy Obywatelskiej przyczynili się konserwatywni posłowie PO. W czasie debaty doszło do pyskówki, a z mównicy sejmowej padło wiele obraźliwych, homofobicznych stwierdzeń.

DOSTĘP PREMIUM