Gliński premierem? "To będzie kolejna porażka wizerunkowa PiS"

- Głosowanie nad poparciem kandydatury Glińskiego będzie potwierdzeniem tego, że PiS nie jest w stanie zbudować koalicji z żadnym innym ugrupowaniem, bo nikt za nim nie zagłosuje. To będzie kolejna porażka wizerunkowa PiS - uważa Andrzej Stankiewicz z "Wprost". Wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu już w przyszłym tygodniu.
Następcą Donalda Tuska, według wnioskodawców, ma być socjolog prof. Piotr Gliński, popierany przez PiS. Jak na razie - tylko przez tę partię.

- Głosowanie nad poparciem kandydatury Glińskiego będzie potwierdzeniem tego, że PiS nie jest w stanie zbudować koalicji z żadnym innym ugrupowaniem, bo nikt za nim nie zagłosuje. To będzie kolejna porażka wizerunkowa PiS - uważa Andrzej Stankiewicz z "Wprost".

- A premier Miller mówił, że jeśli PiS zgłosi we wniosku z imienia i nazwiska profesora Glińskiego, to klub SLD będzie kandydatowi zadawał pytania - relacjonował Grzegorz Chlasta.Także sam Gliński nie wykluczył możliwości koalicji z SLD. - I słusznie, farsa będzie trwała. Pytania nie będą należały ani do prostych, ani przyjemnych. Leszek Miller wykpi cały ten pomysł i kandydaturę - uważa politolog dr Anna Materska-Sosnowska. - PiS wskaże Glińskiego, ale co z tego? Wszyscy uczestniczymy w matriksie. SLD nie zagłosuje za tym rządem [Glińskiego], bo nie ma żadnego interesu popierać inicjatywę PiS - dodał Andrzej Stankiewicz.

Gliński ma obiecany europarlament?

Zdaniem Stankiewicza błędem PiS było to, że nie próbował znaleźć kandydata, który byłby w stanie nawiązać kontakt chociaż z częścią lewicy. O kandydacie, który miałby szansę zdobyć szersze poparcie, zdaniem Stankiewicza, w ogóle nie mogło być mowy. - Taki kandydat zagrażałby pozycji Jarosława Kaczyńskiego - uzasadniał dziennikarz. - PiS nie był zainteresowany wystawieniem kandydatury, która miałaby realne szanse na przejście, bo główna taktyka PiS jest taka, że oni jedyni są sprawiedliwi i są twierdzą oblężoną - dodała dr Materska-Sosnowska.

- Prof. Kleiber nie chciał brać udziału w tej farsie, prof. Gliński wziął to na siebie. Pewnie obiecane miał za to na przykład dobre stanowisko w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Rozgrywa więc pewnie teraz spektakl, żeby za rok wejść do poważnej polityki za poważne pieniądze - uważa Stankiewicz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM