O. Kowalczyk: Media radośnie szukają pedofilii w Kościele. Nie chodzi o tuszowanie, ale o katofobię

- Pedofilia jest poważnym problemem społecznym i że jeśli ktoś chce o pedofilii poważnie pisać i na serio z nią walczyć, to musi pisać o całym fenomenie, a nie skupiać się na przypadkach dotyczących księży katolickich - mówi nam o. Dariusz Kowalczyk. Jezuita komentował m.in. głośne słowa bpa Pieronka o pedofilii w Kościele.
- Ileż ci chrześcijanie na świecie się rozwodzą, ileż dokonują gwałtów, zabójstw, różnego rodzaju przestępstw. Widzi się tylko to, co jest tą złą przypadłością u księży. Trzeba też widzieć belki we własnych oczach, zanim się dostrzeże te niewielkie elementy w skali światowej u tych, których chce się wystawić na pośmiewisko - powiedział w "Kropce nad i" bp Tadeusz Pieronek. Dodał, że pedofilia "była, jest i będzie".

Dorota Żuberek: Czy bp Pieronek lekceważy problem pedofilii w Kościele?

O. Dariusz Kowalczyk, jezuita: Nic mi o tym nie wiadomo, aby biskup lekceważył ten problem. Stwierdzenie, że Benedykt XVI miał wiele ważniejszych problemów niż pedofilia nie jest lekceważeniem czegokolwiek, ale jest rozsądną oceną rzeczywistości. Tak! Jest niewątpliwie prawdą, że Benedykt XVI, który w sprawie pedofilii miał stanowisko jednoznaczne i zrobił w tej kwestii to, co do niego należało, miał wiele, wiele innych poważniejszych problemów niż księża pedofile. Jest też, niestety, prawdą, że nie istnieją żadne działania, które mogłyby w pełni zapobiec zboczeniom i unieszkodliwić zboczeńców. Z tego oczywiście nie wynika, że nie należy robić wszystkiego, co możliwe, aby bronić dzieci przed zboczeńcami.

Czy pedofilia w Kościele jest nagłaśniania nieproporcjonalnie do skali?

Z całą pewnością. Pokażę to na swoim przykładzie. Mam 50 lat. Byłem ministrantem od 6. roku życia. Zakonnikiem jestem od lat 30. Poznałem mnóstwo księży i sióstr zakonnych. Nigdy nie doświadczyłem bezpośrednio żadnego przypadku pedofilii. Nigdy też nikt mi nie mówił, że był jako dziecko przez księdza pedofila molestowany. Znam za to kilka konkretnych historii pedofilii w innych środowiskach. Dlatego też, kiedy ktoś pisze o pedofilii w taki sposób, jak gdyby był to najważniejszy, prawie strukturalny problem wszystkich instytucji kościelnych, to albo łże, albo nie ma pojęcia, o czym pisze. Oczywiście wiem, że księża pedofile istnieją. I całkowicie popieram działania, aby z tym problemem merytorycznie, kompetentnie się zmierzyć.

Czy argument ''pedofile to nie tylko księża'', a ludzie są grzeszni, jest dobry?

To jest po prostu zwrócenie uwagi, że pedofilia jest poważnym problemem społecznym, i że jeśli ktoś chce o pedofilii poważnie pisać i na serio z nią walczyć, to musi pisać o całym fenomenie, a nie skupiać się na przypadkach dotyczących księży katolickich. Kilka lat temu Kongres Stanów Zjednoczonych opublikował raport, z którego wynika, że na 10 tys. przypadków pedofilii 3 przypadki dotyczyły księży. Oczywiście tych 3 księży to wielka tragedia dla wspólnoty Kościoła. Nie chodzi więc żadną miarą o usprawiedliwianie tych 3.

Chodzi natomiast o to, aby nie uprawiać katofobii, skupiając się tylko na tych 3, ale by zająć się całym problemem, czyli pozostałymi 9997 przypadkami. Proszę zauważyć, że media "radośnie" szukają pedofilii w Kościele, a jednocześnie rosną w zastraszającym tempie strony pedofilskie, rozwija się turystyka pedofilska, w tzw. kulturze mamy coraz więcej elementów pedofilskich. Ponadto młodzież zachęcana jest przez popkulturę do wczesnego współżycia seksualnego. To jakaś schizofrenia - z jednej strony niby się walczy z pedofilią, a z drugiej chce się upowszechniać wśród nieletnich tzw. wolny seks.

DOSTĘP PREMIUM