Borecki: Porażka finansowa rządu. A co wprowadzić zamiast Funduszu Kościelnego? "Nic"

- Fundusz Kościelny jest anachronizmem i powinien być zniesiony. Co w jego miejsce wprowadzić? Ja jestem za tym, żeby nic - mówi w rozmowie z TOK FM dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego UW. - Skoro Kościoły są organizacjami dobrowolnymi, to nie powinny być na nie przeznaczane środki ściągane przymusowo przez państwo - dodaje.
- Kompromis roboczy ws. zastąpienia Funduszu Kościelnego dobrowolnym odpisem podatkowym w wysokości 0,5 proc. podatku dochodowego na rzecz Kościołów i związków wyznaniowych dobrowolnym odpisem podatkowym w wysokości 0,5 proc. podatku dochodowego na rzecz Kościołów i związków wyznaniowych ma obowiązywać od stycznia 2014 roku z odpisem już za rok 2013 - ogłosił minister administracji i cyfryzacji Michał Boni na wspólnej konferencji z przedstawicielem episkopatu, kardynałem Kazimierzem Nyczem.

Dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego UW uważa, że te ustalenia są umiarkowanym sukcesem Kościoła, za to - w wymiarze finansowym - porażką rządu.

Kościół katolicki dostanie więcej niż dotychczas

- Obecnie Fundusz Kościelny wynosi 94 mln zł. Dla duchowieństwa katolickiego jest przeznaczona większość, ale nie całość środków, ponieważ fundusz świadczy na rzecz duchowieństwa wszystkich oficjalnie działających wspólnot religijnych - przypomina dr Borecki.

I przystępuje do wyliczeń: - Wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych w zeszłym roku to 45 mld i 700 mln zł. Oznacza to, że maksymalnie na rzecz Kościołów i innych związków wyznaniowych podatnicy mogliby przeznaczyć pięć promili tej kwoty, czyli 228 mln zł. Zakładając, że na Kościół katolicki przeznaczy swoją asygnatę podatkową 40 proc. wiernych (a tak można założyć porównując nasze społeczeństwo do włoskiego), oznacza to, że Kościół katolicki nawet przy tej ograniczonej hojności podatników zyskuje zapewne ponad 100 mln zł - mówi w rozmowie z TOK FM. Czyli na sam Kościół katolicki szłoby więcej pieniędzy niż liczył Fundusz Kościelny, z którego korzystały wszystkie wyznania.

Według kompromisu, Kościół miałby otrzymywać pół procent wpływu z podatku dochodowego od osób fizycznych (odpis byłby dobrowolny). - Z tym że przez trzy lata budżet państwa miałby wyrównywać zbyt małą efektywność w ściąganiu asygnaty podatkowej - zaznacza dr Borecki.

Konieczna kontrola

Do tej pory Kościoły były finansowane z Funduszu Kościelnego. Wydatki były określone ustawowo: pieniądze były przeznaczane na dofinansowanie składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne części duchowieństwa oraz - jeżeli zostały jakieś środki - minister właściwy do spraw wyznań religijnych przyznawał dotacje na ochronę zabytkowych obiektów sakralnych oraz działalność społecznie użyteczną związków wyznaniowych.

Jak wytyka dr Borecki, w nowych ustaleniach brakuje określenia przez ustawodawcę celów, na które mają być przeznaczone odpisy z podatków - a więc środków publicznych. - Jest to całkowicie w gestii Kościoła - podkreśla ekspert. Jego zdaniem konieczne jest wprowadzenie obowiązkowej sprawozdawczości finansowej.

Finansowanie? Jedynie z datków wiernych

Borecki przyznaje, że zmiana finansowania Kościołów jest generalnie krokiem w dobrą stronę. - Przy czym dla mnie ideałem jest sytuacja, gdzie kościoły i związki wyznaniowe utrzymują się w ogóle z ofiarności swoich wiernych i interesantów. Skoro Kościoły są organizacjami dobrowolnymi, to nie powinny być na nie przeznaczane środki ściągane przymusowo przez państwo z tytułu podatków i innych danin publicznych - ocenia.

- Fundusz Kościelny to jest anachronizm i powinien być zniesiony. Pytanie, co w jego miejsce wprowadzić. Ja jestem za tym, żeby w ogóle nic nie wprowadzać, powinien być zniesiony bez odszkodowania - uważa dr Borecki. Argumentuje: - Kościół katolicki mógł rewindykować swoje nieruchomości, otrzymał od państwa w czasie PRL bardzo duże darowizny zwłaszcza na ziemiach północnych i zachodnich, od 1989 również obserwujemy narastający proces dofinansowania Kościoła ze środków publicznych - mówi w rozmowie z TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM