Tusk w TOK FM podsumowuje dekadę: Wszystko jest bardziej skomplikowane niż 10 lat temu. Bycie premierem uczy pokory

- Uważam, że te ostatnie 10 lat to jest spełnianie się wielkiego pozytywistycznego snu, że Polska może stawać się Zachodem w swojej istocie. I to jest dla mnie bardzo porywające, chociaż nie zawsze potrafię o tym mówić z wystarczającą iskrą bożą - mówił w Poranku Radia TOK FM premier Donald Tusk.
Nie widziałeś transmisji? Czytaj relację minuta po minucie

Premier Donald Tusk był dziś gościem Poranka Radia TOK FM. Odpytywali go Jacek Żakowski, Tomasz Lis, Wiesław Władyka i Tomasz Wołek.



"Czytałem wywiad z Agnieszką Holland. Było mi przykro"

Premier w Radiu TOK FM mówił m.in. o głośnej sprawie ustawy o związkach partnerskich. Odniósł się przy tym do wywiadu udzielonego przez Agnieszkę Holland. Reżyserka mocno skrytykowała Donalda Tuska, zapewniając, że już więcej na PO nie będzie głosowała, bo sam premier miał obiecywać taką ustawę.

- Byłem poruszony i osobiście było mi przykro po lekturze wywiadu z Agnieszką Holland, bo nigdy nie miałem wrażenia, że stwarzam złudzenie obietnicy, że kiedy będę premierem będę ciągnął rewolucję obyczajową jako jej lider. Bo to jest nieprawda. To nie jest moje zadanie. Ale zadaniem rządu jest chronić mniejszości przed atakami i dostosowywać prawo do ewidentnych przemian - stwierdził premier.

Zdaniem premiera, politycy, którzy na siłę chcą stworzyć jak najszybciej ustawę o związkach partnerskich pozwalającą parom homoseksualnym na zawieranie takich związków, mogą sprawie... zaszkodzić. - Większej krzywdy środowiskom homoseksualnym w Polsce nie można zrobić, niż doprowadzić do jednoznacznego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, że żadna zmiana w tej sprawie nie jest możliwa. Ci, którzy popędzają dzisiaj, żeby ustawą poprawić Konstytucję zrobią największą krzywdę tym, którzy zasługują na pewno na więcej szacunku i więcej praw.

"Spełnienie pozytywistycznego snu"

- Wydaje mi się, że te ostatnie 10 lat to może najbardziej porywający fragment historii Polski. Jeśli spojrzymy na to bardziej z punktu widzenia bardziej pozytywisty niż romantyka. Jeśli do tej pory spełniały się sny romantyków, które później zamieniały się w koszmar, o tyle marzenia czy sny pozytywistów kończyły się na ambitnych książkach wizyjny, ale z samego pozytywizmu niewiele wynikało. A ja uważam, że te ostatnie 10 lat to jest spełnianie się wielkiego pozytywistycznego snu, że Polska może stawać się Zachodem w swojej istocie. I to jest dla mnie bardzo porywające, chociaż nie zawsze potrafię o tym mówić z wystarczającą iskrą bożą - mówił w Poranku Radia TOK FM Donald Tusk.

Władza musi być spokojna, a energia buzuje wśród ludzi



- Mądre rządzenie powinno polegać na rozplątywaniu problemów, a nie przecinaniu ich mieczem - mówił premier o historii z węzłem gordyjskim. - Dla krytyka mojego sposobu postępowania to będzie alibi. Dla mnie to istota rozważnej i rozsądnej polityki. Fatalnie by było, gdyby premier był radykałem czy nadmiernym przyspieszaczem, a świat wokół był bardzo pasywny. Dużo lepiej i bezpieczniej dla państwa jest wtedy, kiedy energia zmian buzuje wśród ludzi, organizacji pozarządowych, środowisk bezpośrednio zainteresowanych, a władza jest raczej spokojna i stara się moderować - stwierdził premier.



- Problemem politycznym w Polsce dzisiaj nie jest radykalizacja Polaków, tylko coraz większa emancypacja rozmaitego rodzaju ekstremizmów czy radykalizmów, które - tak jak w każdej demokracji - dopominają się pełnej obecności. Ta pełna obecność w przypadku niektórych oznacza ryk, a czasami akty przemocy. Ale od tego jest państwo, żeby to przynajmniej minimalizować - podkreślił premier.

Kogo lepiej rozumie Tusk?

Premier dodał: - Zdecydowanie bardziej rozumiem tych, którzy dopominają się swoich praw, od tych, którzy chcą krzykiem czy przemocą tych praw zabronić. Nawet jeśli z nie wszystkimi roszczeniami się zgadzam. Tutaj kwestia związków partnerskich jest może najbardziej klasycznym przypadkiem - stwierdził.



- Jak zobaczyłem Kaczyńskiego z tabletem, pomyślałem, że to nienaturalna rola. Chciał uzyskać efekt przez gadżet. Jarosław Kaczyński przy wszystkich swoich wadach trzymał oldschoolowy fason. Trzymając tablet, dołączył do mistrzów gatunku - stwierdził Tusk, mówiąc o wczorajszym wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie, kiedy trzymając na mównicy sejmowej tablet, zaprezentował piętnastominutowe wystąpienie prof. Piotra Glińskiego.

"Zobaczcie, ilu ludzi miało prawo się rozczarować mną"

Czy Platformie grozi rozpad? - Nie - odpowiedział premier. Ale zastrzegł: - Polityk, który sprawuje władzę i uwierzy, że jest nienaruszalny - następnego dnia go nie ma - stwierdził Tusk. - Czuje się pan w swojej partii mniej pewny niż cztery lata temu? - dopytał Jacek Żakowski. - Tak. Nie dlatego, żebym się rozczarował do ludzi, tylko jestem szósty rok premierem - zobaczcie, ilu ludzi miało prawo się rozczarować mną. Z różnych powodów - odpowiedział premier.

DOSTĘP PREMIUM