Resort zdrowia oficjalnie: Dieta wegetariańska może być stosowana u dzieci

"Wegetarianizm praktykowany w prawidłowy sposób jest zdrowy na wszystkich etapach życia" - ogłasza Ministerstwo Zdrowia. To odpowiedź na petycję Magdaleny Sikoń z wegemaluch.pl o "umożliwienie rodzicom wyboru diety wegetariańskiej lub wegańskiej w publicznych placówkach oświatowych". Jak było wcześniej? - Usłyszałam nawet, że moje dziecko nie zostanie przyjęte do przedszkola, bo tutaj chodzą dzieci zdrowe - opowiadała w TOK FM Sikoń.
Problem: co ma zrobić rodzic, aby jego dziecko miało w przedszkolu dostępną dietę wegetariańską? - Musi poprosić o to dyrekcję. Najczęściej pada odpowiedź: "nie, bo sanepid na to nie pozwala". Albo wymagają zaświadczenia lekarskiego. Tak jakby dieta wegetariańska była czymś, co powoduje, że dziecko jest chore - opowiadała w TOK FM Magdalena Sikoń, redaktor naczelna portalu wegemaluch.pl.

- Usłyszałam nawet, że moje dziecko nie zostanie przyjęte do przedszkola, bo tutaj chodzą dzieci zdrowe - dodała. Sikoń postanowiła więc zapytać urzędy, czy naprawdę jej dziecko w państwowej placówce nie może liczyć na jedzenie bez mięsa i ryb.



Nikt o to nie pytał

- Znalazło się takie małe coś jak ja, które podjęło tę kwestię. Spędziłam miliardy godzin przy komputerze, szukałam dotyczących sprawy przepisów. Zaczęłam pukać do poszczególnych ministerstw, napisałam do sanepidu. Okazało się, że nikt do tej pory oficjalnie ich o to nie zapytał - relacjonowała redaktor naczelna wegemaluch.pl.

Sikoń udało się uzyskać odpowiedzi na petycję "w sprawie umożliwienia rodzicom wyboru diety wegetariańskiej lub wegańskiej w publicznych placówkach oświatowych w sprawie umożliwienia rodzicom wyboru diety wegetariańskiej lub wegańskiej w publicznych placówkach oświatowych"

Sanepid: To nie nasze kompetencje

Okazało się, że kwestia diety w placówkach edukacyjnych w ogóle nie leży w kompetencjach sanepidu.

"W Polsce zasady racjonalnego żywienia oraz zalecane racje pokarmowe dla różnych grup ludności opracowują - zgodnie z kompetencjami i aktualnym stanem wiedzy oraz publikują jednostki badawczo-rozwojowe podległe i nadzorowane przez Ministra Zdrowia, w tym głównie Instytut Żywności i Żywienia oraz Instytut Matki i Dziecka" - napisała w odpowiedzi na petycję Maria Suchowiak, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Żywienia w Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

- Argumenty dyrektorów, że sanepid nie zgadza się na wprowadzenie diety wegetariańskiej, mają się więc nijak do rzeczywistości - komentuje Sikoń.

Ministerstwo Zdrowia: rozwój u dzieci wegetariańskich przebiega harmonijnie

Odpisało też wywołane do odpowiedzi Ministerstwo Zdrowia. W swoim stanowisku korzysta z opinii Instytutu Żywności i Żywienia, konsultanta krajowego w dziedzinie pediatrii, Instytutu "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" oraz Rady ds. Diety, Aktywności Fizycznej i Zdrowia.

Z opinii wynika: "Prawidłowo zbilansowane diety wegetariańskie (np. laktoowowegetariańska) spotkały się z pozytywną oceną lub informacją o braku przeciwwskazań do ich stosowania. Należy przy tym zwrócić uwagę na stanowisko Instytutu Żywności i Żywienia, według którego "zarówno dieta tradycyjna, jak i wegetariańska w przypadku niewłaściwego jej zbilansowania niesie ryzyko niedoborów niektórych składników odżywczych i w konsekwencji złego funkcjonowania organizmu'" - czytamy w odpowiedzi podsekretarza stanu w MZ, Aleksandra Soplińskiego.

I dalej: "Badania Instytutu 'Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka' wskazują na to, że rozwój fizyczny u dzieci wegetariańskich przebiega harmonijnie i mieści się w granicach normy, choć generalnie są one szczuplejsze niż rówieśnicy, a rozwój intelektualny nieco tę normę przekracza. Wegetarianizm praktykowany w prawidłowy sposób jest zdrowy na wszystkich etapach życia oraz w połączeniu z aktywnym trybem życia dieta wegetariańska może być stosowana u dzieci, pod warunkiem prawidłowego jej zbilansowania, suplementacji witaminą B12 oraz dokonywania okresowej oceny rozwoju i wzrastania. (...) Szkoły, przedszkola i żłobki nie mają podstaw prawnych, aby wymagać zaświadczeń lekarskich dotyczących żywienia dzieci wegetariańskich ani podważać zasadności stosowania żywienia wegetariańskiego".

Dyskryminacja? Sprawa trafi do Kozłowskiej-Rajewicz

Co więcej: "Minister Zdrowia wystąpi również do Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania, aby ujął zagadnienie dyskryminacji dzieci wegetariańskich na terenach placówek oświatowych w Krajowym Programie Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2013 - 2015"

- Ministerstwo wyraźnie powiedziało, że jesteśmy dyskryminowani. I wydarzyło się to bez krzyczenia. Bez używania słowa "walczę", a słowa "proszę" ktoś sam wyszedł z inicjatywą, że warto to podnieść pod kwestię dyskryminacji. To fantastyczne - cieszy się Sikoń.

Wegetariańska - tak. Wegańska - nie

Ministerstwo Zdrowia zaznacza jednocześnie, że "dieta ściśle wegańska ze względu na niedostateczną wiedzę dotyczącą odpowiedniego jej zbilansowania nie jest zalecana w żywieniu zbiorowym, szczególnie wśród dzieci i młodzieży".

MEN: Decyduje także rada rodziców

Z kolei MEN w przesłanej odpowiedzi podkreśla, że większe kompetencje w sprawie wyżywienia dzieci ma resort zdrowia. Zaznaczyli jednak: "Resort edukacji daje możliwość organom szkoły wpływu na przygotowanie / wybór rodzajów posiłków spożywanych przez dzieci na terenie szkoły. Kwestia ta należy do dyrektora szkoły i rodziców". - Dyrektor nie ma monopolu na decyzję - podkreślała Sikoń.

"Wydeptałam to"

Odpowiedzi udało się uzyskać, ale jak opowiadała naczelna wegemaluch.pl, łatwo nie było: - Najbardziej boli, że urzędnicy często traktują ludzi tak per noga. Bo nie jestem kimś znaczącym, wielką osobistością, tylko zwykłą mamą, która prosi o spotkanie. Tak się odbijałam od ścian i od drzwi, ale wydeptałam. To jest chyba najważniejsze - zaznaczyła.

- Ludzie tego potrzebowali. Wręcz piszą o tym, że będą sobie to drukować i idąc na rozmowę, pokażą pani dyrektor odpowiedź ministerstwa - cieszy się Sikoń.

Mieliście podobne problemy? Jak w Waszych szkołach i przedszkolach dyrekcje reagują na prośby o dietę wegetariańską dla dzieci? Piszcie na karolina.glowacka@tok.fm

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (522)
Resort zdrowia oficjalnie: Dieta wegetariańska może być stosowana u dzieci
Zaloguj się
  • konspira-tor

    Oceniono 804 razy 116

    Wegetarianizm w naszym klimacie to trudna i droga sprawa. Zapewnienie odpowiedniej ilości mikroelementów, witamin, jednonienasyconych i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych to trudna sprawa. Również odpowiednia ilość białka w diecie jest trudna do uzyskania. Białko roślinne ma przeważnie gorszy skład aminokwasowy, a stosowana nagminnie przez wegetarian soja zawiera dużo fitoestrogenów powodujących bezpłodność i zaburzenia orientacji seksualnej u mężczyzn i chłopców. Wielu wegetarian w Polsce suplementuje swoją dietę sztucznymi substytutami naturalnych mikroelementów i witamin produkowanymi przez przemysł farmaceutyczny, które mają wiele efektów ubocznych. Zapewnienie zdrowej diety wegetariańskiej w naszej szerokości geograficznej zimą jest bardzo kosztowne, znacznie droższe (powiedziałbym dwukrotnie) niż zbilansowane żywienie zawierające mięso i ryby. Wiem to, bo jestem wegetarianinem od 10 lat. Znam kilka osób, które zniszczyły sobie zdrowie niewłaściwą dietą wegetariańską. W Stanach prowadzono wieloletnie badania nad wynikami w nauce i sporcie dzieci mięsożernych i wegetariańskich. Dzieci wegetariańskie przegrywały z mięsożernymi, nawet tymi, które miały niezdrową dietę bogatą w nasycone tłuszcze i cukry proste. Dodam jeszcze, że najdłużej żyją i są najzdrowsi ludzie, których dieta jest oparta na rybach i owocach morza oraz owocach i warzywach (Japończycy, Szwedzi, Norwegowie, Grecy, Włosi z południa). Hinduscy bramini (wegetarianie), chociaż są znacznie zamożniejsi od innych kast, żyją krótko, znacznie krócej niż mięsożerni, słodyczożerni i otłuszczeni Amerykanie.
    Wegetarianizm to dobry wybór, ale nie dla każdego. Na pewno nie powinno się go stosować w żywieniu masowym.

  • ladychapel

    Oceniono 777 razy 7

    Moja córka ma 15 lat. Od urodzenia nie je mięsa. W przedszkolu nie mieliśmy żadnych problemów z tym by panie w kuchni przygotowały jej coś bez mięsa. Od innych dzieci nie chciała jeść. Teraz nie wyobraża sobie innej diety i podobnie jak my ma odruch wymiotny przy spoglądaniu na stoisko handlowe z częściami ciała zwierzęcego... Problem był w szkole podstawowej - panie pedagog czasami na wycieczkach szkolnych proponowały by córka zjadła śniadanie takie jak inne dzieci np. parówkę bo parówka mówiły panie pedagog to nie mięso... :-)

  • mother6

    Oceniono 664 razy -2

    Droga Magdaleno,
    Uwazam ze temat ktory poruszylas to swietny pomysl.Sama jestem wegetarianka od lat 15 i zastanawialam sie co bedzie kiedy urodze dziecko.Wielu ludzi do tej pory zyje w ciemnocie i uwaza ze niejedzenie miesa to powolna smierc a dla dziecka tortura.a najbardziej rozczarowuje mnie brak toleracji w tym kraju.bo tak naprawde kim jestesmy dla drugiego czlowieka aby decydowac o tym co bedxie jadl.bylam na stronce i polecam.dobra
    robota.dziekuje i powodzenia.

  • kapitan.kirk

    Oceniono 1453 razy 849

    Przepraszam z góry, że narażę na zmęczenie wszystkich którzy będą zmuszeni kliknąć na minusa - ale przedstawię poniżej stanowisko logiczne, tj. skrajnie niepopularne ;-)

    Przedszkole jest od tego, by przechowywać i pomagać wychowywać dzieci rodziców, którzy w czasie ich pobytu w przedszkolu muszą/chcą pracować. Podobnie jak każda placówka wychowawczo-opiekuńcza. Z całą pewnością nie powinno być natomiast państwową wyręczalnią rodziców w ich fanaberiach.
    Nie ma dowodów, że dieta wegetariańska jest szkodliwa dla dzieci. Nie ma też jednak tym bardziej dowodów, że szkodliwa jest dla nich dieta normalna (tj. mieszana). Jeśli zatem teraz stworzymy osobne stołówki dla dzieci wszystkożernych i dzieci rodziców wegetariańskich, to za chwileczkę trzeba będzie robić osobne kuchnie dla dzieci wegan, dzieci witarian, dzieci na diecie Atkinsa (samo mięso), koszerną dla dzieci żydowskich, halal dla dzieci muzułmańskich, bezwołową dla małych Hindusów, superpostną dla ortodoksyjnych katolików (bez mięsa przez 1/3 roku) oraz dodatkowo osobną dla dzieci pani Halinki, której potomstwo nie lubi marchewki, za to lubi codziennie siekaną wątróbkę...
    To jest droga donikąd. Publiczne stołówki, także w przedszkolach, mają być i są dla wszystkich. A jeśli rodzice mają specjalne fanaberie - a wyznawane zasady religijne czy ideologiczne są właśnie takimi prywatnymi fanaberiami i niczym więcej - to niech sami je dodatkowo finansują z własnej kieszeni lub zakładają własne przedszkola, w których mogą karmić własne dzieci choćby i trzy razy dziennie hamburgerami z dzikich dżdżownic; ich sprawa.

    Pozdrawiam

  • lukask73

    Oceniono 332 razy 228

    Ze słów pani S. wynika, że przedszkole, w którym dieta wegetariańska byłaby czymś podstawowym, jest rarytasem i bestsellerem. Zatem zamiast tracić miliardy godzin w sprawie poszukiwań, powinna założyć sieć takich prywatnych przedszkoli i dziś być już multimilionerką.

  • podkocem

    Oceniono 519 razy 199

    A co jeśli, dzieciak w przedszkolu spróbuje z talerza innego dziecka i mu zasmakuje?

    Moja kolezanka była opiekunka synka wegetarianki. Chłopiec raz spróbował u niej domowej szynki, potem wręcz prosił by mu pozwoliła zjesc. Dziewczyna w koncu olała zakaz matki i go karmiła miesem, a maluch wcinał, że aż mu się uszy trzesły i tylko powtarzał: nie powiem mamie...

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 361 razy 175

    A ja bym chciał, żeby moje dziecko dostawało w piątek mięso wieprzowe lub wołowe. Za to częściej rybę w pozostałe dni.
    Co na to Ministerstwo Zdrowia?

  • kaszebe12

    Oceniono 293 razy 89

    Nastepna mega bzdura wymyslona przez kochanych "naukowcow",ktorzy niedawno wymyslili nam miesozerna krowe ? - Homo sapiens jest zwierzeciem wszystkozernym !

  • georginaaa

    Oceniono 109 razy 45

    "ale zmuszanie dzieci do przestrzegania takich wymyslow powinno byc karane."
    "jeżeli będziesz wymuszała na swoich dzieciach tą dietę to jesteś potworem i nie zasługujesz na życie"
    "Skąd się biorą takie idiotki? Żeby własne dziecko katować w ramach swojej głupkowatej ideologii? Zabrać jej prawa rodzicielskie to mało. "

    Wiecej cytowac nie bede, zyjemy w tak chorym kraju ze wybor diety dla dziecka jest wedlu was NIENORMALNY.
    A czy mamusie wszystkich niemowlakow lub malych dzieci pytaja o zgode czy one maja ochote byc ochrzczone? Albo czy maja ochote byc wyciagane na sile do kosciola?
    Czy mamusie pytaja swoje kilkuletnie coreczki czy maja ochote na przeklucie uszu?
    Czy mamusie pytaja dziecko o zgode przy wyborze imienia?

    NIE!!!! Bo rodzic wychowuje dziecko tak jak uwaza za stosowne, wedlug wlasnych pogladow i przekonan.
    Skoro Pani o ktorej mowa w artykule jest okrutna i nie daje wyboru swojemu dziecku to czekam az Wy komentujacy zapytacie swoje male dzieci o to czy wola byc Zydem czy Katolikiem, albo o to jakie imie wola miec.
    Moi rodzice sa Katolikami i jedza mieso, wychowali mnie tak jak uwazali za stosowne, czyli podajac kotleciki i cignac co niedziele na msze. Kiedy skonczylam 18lat sama podjelam decyzje jak bede zyc. Wiec prosze sie przestac czepiac tej kobiety o to ze wychowuje dziecko jak NAJLEPIEJ potrafi i tak jak podpowiada jej serce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX