"Niemiecka" katedra w Londynie. Dzisiaj "po raz pierwszy od 50 lat na Wembley przegra niemiecka drużyna"

Wśród kościołów świata jest wiele takich, których widok zapiera dech w piersiach. Ale tak jak rzymska bazylika św. Piotra jest tylko jedna, tak wśród świątyń piłkarskich tą bazyliką jest Wembley.
Jedyny bóg futbolu, Pele, nigdy nie zagrał na londyńskim stadionie. Podczas MŚ 1966 rozgrywanych w Anglii, po przedwczesnym odpadnięciu z turnieju obrońców tytułu, Brazylijczyk prywatnie wyszedł na murawę, spojrzał do góry i wykrzyknął: "To nie świątynia futbolu, to katedra!".

Wembley - londyńska katedra

Zgodnie z rangą na Wembley przechowuje się najcenniejsze relikwie - oryginał zawierający pierwsze skodyfikowane reguły gry w piłkę nożną. Na dokumencie figuruje data: 1863. W tym czasie w Polsce organizowano powstanie styczniowe. Jak w historycznej świątyni, którą można zwiedzać, w przeszklonych gablotach wystawione są dewocjonalia klubów, które po kolei zdobyły Champions League. Bayern ma cztery witryny, Borussia jedną.

Wzniesiona w 1923 roku londyńska katedra nie jest własnością żadnego z londyńskich klubów, tylko całego narodu, uchodzącego za ojczyznę futbolu. W jej imieniu stadionem zarządza angielska federacja piłkarska. Z przedsiębiorczym zmysłem co roku organizuje na stadionie bez mała 30 wielkich imprez: koncerty gwiazd muzyki, finał rozgrywek futbolu amerykańskiego, zawody żużlowe, rugby, ale przede wszystkim najważniejsze spotkania piłkarskie. To na Wembley reprezentacja Anglii rozgrywa wszystkie swoje spotkania, tam też odbywa się finał pucharu Anglii.

Dzisiaj po raz siódmy londyński stadion zamieni się w arenę finału Ligi Mistrzów. Po raz pierwszy jednak koronacja piłkarskiego króla Europy odbędzie się przy udziale dwóch niemieckich klubów.

"Gola nie widziałem, a sędzia z ZSRR..."

Jak na narodową katedrę angielskiego futbolu Wembley ma wyjątkowo dużo niemieckich ołtarzy. W jednym z nich umieszczona jest piłka i poprzeczka z bramki, które zadecydowały o zdobyciu przez Synów Albionu (jak nazywa się reprezentację Anglii w piłce nożnej) jedynego tytułu mistrza świata. W finale rozgrywek w 1966 roku Anglicy na Wembley pokonali Niemców z republiki Konrada Adenauera (RFN), a decydująca o tytule bramka w istocie nie padła. Przy stanie 2:2 odbita od wewnętrznej, jeszcze kanciastej, nie jak dziś zaokrąglonej poprzeczki piłka upadła na linię bramkową, nie przekraczając jej swoim obwodem, i wyszła w pole. Sędzia liniowy z ZSRR ku euforii angielskich kibiców gola uznał, główny arbiter ze Szwajcarii wskazał na środek boiska.

Do końca życia musiał się tłumaczyć z decyzji. W pamiętnikach napisał: "Gola nie widziałem. Podszedłem do liniowego i zapytałem po angielsku: był gol? Rosjanin przytaknął". Dwie dekady po Stalingradzie, jak sam później wyznał. W Niemczech do dziś gola, który nie padł, rozpamiętuje się jak w Polsce remis na Wembley "Orłów" Górskiego - mecz z 17 października 1973 roku dał im awans do MŚ rozgrywanych rok później akurat w RFN. Pomimo 90-minutowej nawałnicy angielskiej i szaleńczego dopingu kibiców bramkarz Jan Tomaszewski, jak zapisały to brytyjskie gazety, "zatrzymał na Wembley Anglię" i zapisał się w annałach londyńskiego stadionu.

30 lat po finale z 1966 roku podobnych wątpliwości podczas finału ME nie było. Reprezentacja zjednoczonych przez Helmuta Kohla Niemiec wygrała na Wembley najpierw rzutami karnymi półfinał z Anglikami, a potem finał Czechami. Po raz pierwszy i jedyny o tytule championa Europy zadecydował złoty gol. Wedle tej reguły zwyciężał ten, kto strzelił pierwszą bramkę przy remisie po zakończeniu 90 minut gry.

Największy bramkarz wszech czasów?

Ale prawdziwa wieczna lampka na Wembley pali się przed nazwiskiem Berta Trautmanna i datą 1956. Ten niemiecki jeniec brytyjskiego oflagu po II wojnie światowej pozostał na Wyspach i przyjął brytyjskie obywatelstwo. Brytyjczycy po dziś dzień widzą w nim największego bramkarza wszech czasów.

W 1956 roku, grając w Manchesterze City, Trautmann wystąpił na Wembley w finale Pucharu Anglii przeciwko Birmingham. I przeszedł do legendy, gdy wyłapując piłkę po dośrodkowaniu ze skrzydła zderzył się z napastnikiem rywala. Przy interwencji skręcił kręgi szyjne. Nie zszedł z boiska, grając przez ostatnie 15 minut ze skrzywioną szyją i nieruchomą głową, gdyż reguły nie przewidywały jeszcze w tym czasie wymiany zawodnika na tej pozycji. Mało tego, Trautmann nie tylko wytrwał do końca spotkania i nie przepuścił bramki, ale jeszcze musiał przeżyć szaleńczą euforię kolegów z drużyny, którzy po końcowym gwizdku sędziego najpierw poklepywali go po plecach, a potem całą chmarą rzucili się na niego. Na końcu utonął w szaleńczych uściskach klubowych fanów.

Stare i nowe Wembley

Jak papież Juliusz II, który w 1505 roku zburzył 1000-letnią bazylikę św. Piotra, by na jej miejscu wznieść jeszcze wspanialszą, tak w latach 2003-07 stary stadion w Londynie rozebrano i wybudowano na nowo. Dwukrotnie większy, czterokrotnie wyższy od poprzednika i trzykrotnie droższy, niż zaplanowano. Koszt budowy opiewał na 760 milionów funtów - 1,4 miliarda euro. Charakterystyczne dla starego Wembley dwie bliźniacze wieże zastąpiono stalowym łukiem, wysokim na 133 metry i rozpiętym na 315 metrów. W nocy jest on podświetlony i dzięki temu widoczny z każdego miejsca w mieście.

W 2000 roku na starym obiekcie rozegrano mecz pożegnania. Oczywiście z reprezentacją Niemiec. I, oczywiście, Anglicy mecz przegrali. W statystykach starego stadionu ostatnim, który strzelił na nim gola, figuruje na wieki Niemiec Dietmar Hamann. Niemcy byli zresztą też tymi, którzy jako pierwsi zadali porażkę Anglikom na ich nowym stadionie narodowym.

Z żadną reprezentacją Synowie Albionu tak często na Wembley nie przegrywali jak właśnie z Niemcami. Gospodarzom nie pomagała nawet obecność członków rodziny królewskiej. Jej loża, 107 schodów powyżej murawy stadionu, ma 400 miejsc siedzących. Ale na żadne z nich wejściówki kupić nie można. Aby tam zasiąść, trzeba być zaproszonym. Podczas tegorocznego finału pojawią się w niej Angela Merkel, książę Karol, książę William, możliwe że z księżną Cambridge, oraz prezesi: FIFA - Sepp Blatter i UEFA - Michel Platini.

Nowe Wembley z rozsuwanym dachem imponuje. Oprócz Royal Box oferuje jeszcze 161 lóż VIP-owskich, 90 tys. miejsc siedzących - wszystkie w czerwonym kolorze - rozmieszczonych na trzech poziomach. Stadion ma 380 reflektorów, ponad setkę restauracji i barów. Oraz nie do pobicia: 2618 toalet. Jeśli Niemcy mają trzy tytuły mistrza świata, to Anglicy mają więcej toalet. Piłkarze natomiast mają do dyspozycji dwie identyczne, eleganckie szatnie, wyposażone w duże monitory.

Są dwie pewne: że wygrają Niemcy i że przegrają Niemcy

Anglicy zawsze przebierają się w szatani zachodniej, patrząc od loży królewskiej. W sobotę otrzymają ją piłkarze Bayernu. Borussia rozgości się w szatni wschodniej. Odpowiednio też fani obydwu klubów zasiądą w narożnikach trybun: zachodniej z Monachium, wschodniej z Dortmundu. Część z nich rodem z Wysp. W Anglii istnieje zarówno Bayern Munich Fanclub United Kingdom, którego członkowie co tydzień spotykają się na bawarskiej golonce i niemieckim piwie, rodem z 86 browarów, jak i Borussia Dortmund Supporters Club United Kingdom, którego członkowie w większości są Szkotami. Lwia część kibiców przyleci jednak w dniu meczu tanimi liniami Ryanair i Germanwings z Niemiec. To oni zamienią "Home of Football", jak nieoficjalnie nazywa się stadion w Londynie, w deutsches Kessel (kocioł). A dzięki Lewandowskiemu, Błaszczykowskiemu i Piszczkowi możliwe, że z polską parą.

Kto wygra? Jeden z ekspertów już znalazł zwycięzcę. To kanclerz Niemiec Angela Merkel, która radośnie ogłosiła na Facebooku: "Cieszę się bardzo, bo jedno jest pewne: Niemcy zwyciężą". Ma rację, podobnie jak jeden z niemieckich kibiców, któremu trudno odmówić szelmostwa. Poinformował on czytelników największej bulwarówki w Anglii "The Sun", że ma dla nich "bardzo dobrą wiadomość". "Otóż 25 czerwca wreszcie spełni się angielski sen: Po raz pierwszy od 50 lat na Wembley przegra niemiecka drużyna".

*Arkadiusz Stempin - historyk i politolog, prof. w WSE Kraków ks. Tischnera i na Uniwersytecie we Freiburgu (Niemcy)

DOSTĘP PREMIUM