Kogo winić za zalane ulice? Kierownik sieci kanalizacyjnej: Niestety, "tylko" deszcz

Deszcze, które zalewają miasta, zdarzają się stosunkowo rzadko. - Żadne miasto, budując kanalizację, nie przyjmie za normę tzw. deszczy stuletnich, czyli takich, które spadają raz na sto lat - mówi Tomasz Kubiak, kierownik sieci kanalizacyjnej Łódzkich Zakładów Wodociągów i Kanalizacji. - Kanały musiałyby mieć nawet pięć metrów średnicy. Dołóżmy jeszcze parę metrów i wyjdzie nam budowa metra - dodaje.
Gwałtowne ulewy, które wczoraj przeszły m.in. nad Warszawą i Skarżyskiem-Kamienną, spowodowały, że w wielu miejscach tworzyły się wielkie bajora. W stolicy m.in. na Trasie Toruńskiej czy odcinku al. Armii Krajowej kierowcy musieli porzucać tonące auta. W niedzielę odnotowano kilkadziesiąt podtopień, średnio w Warszawie spadło ponad 20 litrów wody na metr kwadratowy, na Żoliborzu było to nawet 50 litrów na metr kwadratowy. Dlaczego tak się dzieje, że większy deszcz wywołuje taki efekt?

Konrad Borusiewicz, TOK FM: Kogo można winić za zalane ulice?

Tomasz Kubiak, kierownik sieci kanalizacyjnej Łódzkich Zakładów Wodociągów i Kanalizacji: Winić należy w dużej mierze zmieniający się klimat. Ostatnie lata obfitują w bardzo obfite i krótkie deszcze, w których trakcie spada tyle deszczu, ile nieraz przez miesiąc. Z drugiej strony przepustowość kanalizacji jest przygotowana na deszcze o pewnym prawdopodobieństwie występowania.

Spada po prostu "za dużo" deszczu?

- Żadne miasto, w żadnym miejscu, budując kanalizację, nie przyjmie za normę tzw. deszczy stuletnich, czyli takich, które spadają raz na sto lat. W tym miesiącu takich deszczy stuletnich mieliśmy w Polsce kilka. W tym ten, który spadł w Warszawie i zatopił między innymi fragment Trasy Toruńskiej.

Takie deszcze spadały już wcześniej, może powinniśmy budować instalacje, które sobie z nimi poradzą.

- Nikt tego nie robi, ponieważ analiza ekonomiczna jasno wskazuje, że nie ma potrzeby budowania aż takich kanałów. Musiałyby mieć nawet pięć metrów średnicy. Dołóżmy jeszcze parę metrów i wyjdzie nam budowa metra. W tej chwili w Łodzi te największe instalacje mają około dwa i pół metra, ale te wlotowe, których kratki widzimy na co dzień przy krawężnikach, mają po zaledwie kilkaset milimetrów średnicy.

Jaki jest mechanizm zalewania ulic w trakcie ulewy?

- Bardzo dobrze widać trend kanalizowania absolutnie wszystkiego do sieci miejskiej. Miasta od góry są niemal uszczelnione. Wszystko płynie w kanalizację, która przez swoje nieprzygotowanie do tak dużych czasem ilości wody nie wyrabia z odprowadzaniem jej. Wtedy nie ma innego wyjścia, jak tylko czekać, aż ta woda w instalacji znajdzie swoje ujście i zrobi miejsce tej, która czeka na powierzchni. Sytuacja Warszawy doskonale to pokazuje. To jest nie do odratowania. Teraz już można przejechać zalanymi fragmentami ulic w Warszawie, potrzeba było tylko trochę czasu.

Po ulewnej niedzieli nie odetchniemy. Będzie padać dalej>>

DOSTĘP PREMIUM